Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 20 czerwca 2018 r.
Strona główna
Unijna demokracja policyjna PDF Drukuj Email
01.12.2011.

                      

                      *Gdzie ta literatura! * Czego nie wiemy... *Bezcenne prawo do nienawiści

                                           Unijna demokracja policyjna     

( „Najwyższy Czas”, 23 listopada 2011) „Wiele trzeba zmienić, żeby nic się nie zmieniło”... – zauważył celnie pewien powieściowy bohater. Była to powieść przedwojenna. Ach, gdzież dzisiaj taka literatura...A przecież i dzisiaj - nawet dzisiaj zwłaszcza! – trzeba często zmieniać dekoracje, żeby zachować status quo.

 Pamiętam, jak za czasów pierwszej ”Solidarności” , ale już tak przed samym stanem wojennym, redaktor Szelewicki z łódzkiego „Dziennika” poinformował opinię publiczną, że w pewnym zakładzie pracy, w szafkach robotniczych „odkryto” pałki i żelazne łańcuchy. Czy podrzuciła je tam SB, czy w ogóle ich nie było, a tylko informację podrzuciła SB redaktorowi  - tego już nie wiem, ale że redaktor został  zarejestrowany jako TW „Sawicki” – to wiem z IPN.

 Teraz mamy sytuacje odwrotną: w siedzibie „Krytyki Politycznej” z całą pewnością znaleziono pałki i kastety, ale jest nakaz udawania, że tam ich nie było: udają tak wszystkie spodstolne media zatrudniające niezlustrowańców. Zmieniło się zatem wiele: raz widywano coś, czego nie było – teraz nie dostrzega się tego, co było, a wszystko to po to, żeby nic się nie zmieniło... Raz można wystawiać, powiedzmy „Kupca weneckiego”,  w dekoracjach skromnych, raz w bogatych – ale ktoś reżyserować musi. Jak w PRL, tak i po roku 1989 -  reżyserują służby. Dekoracje są niewątpliwie bogatsze: i partie polityczne, i „niezależna prasa”, i „niezawisłe sądy”, i „niezależna prokuratura”, i obywatelskie stowarzyszenia i „spontaniczne manifestacje”... – ale kto zlecił i przygotował morderstwo  Jaroszewiczów i po co? Kto Fonkiewicza – i po co? Kto ks.Zycha?... Ks.Suchowolca?... A kto Sekułę?...Kto Dębskiego?... Kto Papałę i dlaczego?.. Kto Leppera? Kto Olewnika –  i dlaczego tak wielu kryło tę zbrodnię? Kto powiesił kluczowych świadków w znanych sprawach? Kto okradł FOZZ? Kto ma i ile przestępczej forsy w szwajcarskich bankach? Kto ukradł gen.Czempińskiemu ten milion dolarów? Kto stał za Rywinem?...Ani się dowiesz. To tak, jakby w PRL pytać, kto zabił Fieldorfa. Nikt! „Ukarał tego faszystę niezawisły sąd”! Wiele się zmienia, żeby niewiele się zmieniło.

 W Łodzi rozpoczął się proces zabójcy działacza PiS. Zabójca to b.członek Platformy Obywatelskiej. Wiele wskazuje, że także b.konfident SB lub MO, a z dziennikarskich ustaleń tuż po zabójstwie wynikało, że rewolwer pozyskał dzięki pomocy b.funkcjonariusza SB.

 Ale oto niezawisły sąd utajnił rozprawę! Oficjalnie  - na prośbę rodzin zamordowanego i poranionego. Możemy się tylko domyślać, że rodzinom chodziło o to, by morderca nie wykorzystywał obecności dziennikarzy do opluwania swych ofiar, PiS i prawicy, do czego z pewnością jest zdolny i czego zapewne oczekują od niego jego mocodawcy. Ale niezawisły sąd  nie musiał przecież uwzględniać tego wniosku rodzin ofiar: uwzględniając go dał wyraz także swemu dziwnemu zastraszeniu ( czy tylko przez mordercę?...). Bo przecież każdy sąd dysponuje wystarczającymi środkami, by zmusić oskarżonego do stosowanego zachowania na sali sądowej!

Utajniając rozprawę sąd naruszył wielkie dobro publiczne, jakim jest jawność rozpraw, zwłaszcza w sprawach karnych, i to naruszenie nie wydaje się wcale uzasadnione – z całym szacunkiem dla wniosku rodzin ofiar.

 To utajnienie może teraz objąć dwie kapitalne dla tej sprawy kwestie:

 - czy morderca był w przeszłości konfidentem SB lub MO oraz czy ów esbek, który dostarczył mu broń i który ma przecież imię i nazwisko, zostanie przez „niezawisłą” prokuraturę oskarżony?

 

 Niestety, utajnienie rozprawy przez sąd – pod jakże wygodnym pretekstem „uwzględnienia wniosku rodzin ofiar” – może utajnić i te dwie jakże ważne kwestie a nawet wymazać je ze społecznej świadomości, wyeliminować z przestrzeni publicznej! Czyż nie byłoby to kolejnym przykładem manipulacji i fałszowania prawdy?...

 Przy okazji: koncesjonowani wrogowie „mowy nienawiści”, grandziarze z „Krytyki Politycznej” ,„Gazety Wyborczej”, tudzież wspierani forsą z resortów kierowanych przez działaczy PO wyjadacze z rozmaitych fundacji – pozamykali jakoś mordy na kłódkę, chociaż mieliby okazje, żeby się wykazać „potępieniem nienawiści”...

 Skłania to jednak do refleksji nad samą tą „mową nienawiści”, którą co bardziej gorliwi grandziarze chcieliby penalizować.

 Otóż „mowa nienawiści” mieści się nie tylko  w ramach wolności słowa, ale należy do podstawowych praw człowieka! Cóż to bowiem jest – „mowa nienawiści”? To język wyrażający uczucie, jakim jest nienawiść. Kneblowanie słownej ekspresji uczucia nienawiści byłoby próbą okaleczenia, stłumienia u człowieka  jednej z podstawowych emocji,  jednego z podstawowych uczuć. Czyż bowiem nie jest naturalne i pożądane nienawidzić bandyty, mordercy – i dawać temu wyraz? Czy bez nienawiści do ohydnych zbrodniarzy można z nimi w ogóle skutecznie walczyć? Nie dać się im korumpować?... Czy „toleranci” od Michnika i Weissa kochali  Eichmana?... Ach, nienawidzą faszystów aż do dzisiaj, tak bardzo, że z braku autentycznych wynajdują sobie nawet faszystów zastępczych! Jeśli chcą selektywnego prawa do nienawiści dla siebie, prawa do wyrażania jednego z zasadniczych ludzkich uczuć, jakim jest nienawiść – to nie możemy pozwolić, żeby odbierali to prawo nam tylko dlatego, że nie jesteśmy Żydami lub komunistami: nie damy go sobie odebrać wobec tych, których my serdecznie nienawidzimy i będziemy nienawidzić. Tu kompromisu nie będzie. Kompromis w tym względzie byłby pogardą dla człowieczeństwa. Mordercę, Ryszarda C., zwyczajnie więc i po ludzku nienawidzimy.

 Bez względu na to, co w toku procesu uzna „niezawisły sąd” za motyw zabójstwa, jakim kierował się Ryszard C. – chcielibyśmy dowiedzieć się, czy był w przeszłości konfidentem SB lub MO, jak nazywał się funkcjonariusz SB, który zaopatrzył go nielegalnie w broń, co robi obecnie ten funkcjonariusz i czy „niezawisła prokuratura” pociągnie go do odpowiedzialności.

 No i chętnie poznalibyśmy uzasadnienie „niezawisłego sądu” utajnienia procesu tego znienawidzonego mordercy-faszysty...

 Wprawdzie pan minister Gowin już nie nadzoruje „niezawisłej prokuratury” – ale „niezawisłe sądy” jeszcze chyba tak?...

 Tymczasem pierwszy rząd Tuska, w ostatnich dniach swych rządów, przeforsował prawo rozszerzające zakres „tajemnicy państwowej”. Gdy wokół coraz więcej tajności można przyjąć, że i wokół coraz więcej tajniaków. To idzie w parze. Pokazały to policyjne przebieranki 11 listopada.

 Unijna demokracja policyjna, proszę ja politologów: wdzięczny temat na prace magisterskie, doktorskie...

                                                                Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »