Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 15 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Szopka noworoczna PDF Drukuj Email
30.12.2011.

                     

                                                  Szopka Noworoczna A.D. 2012

                                                   BRUKSELA – DRUGIE  ŻYCIE!

                                             („Najwyższy Czas”, 28 grudnia 2011)   

Bruksela spowita mgłą. Słabo widać przyszłość. Unoszą się opary zgnilizny i rozkładu moralnego. Zza kurtyny słychać odgłosy karczemnej awantury:

 -Oddaj forsę, ty grecki złodzieju!

 - Ach, ty hiszpański grandziarzu, nie ględź mi o złodziejstwie! A ty, portugalski oszuście, śmiesz się wtrącać? Albo ty, makaroniarzu?!

 - Niech wszyscy się zrzucą i cicho-sza! Mordy w kubeł, żeby się nie wydało!

 - A g...! My, Anglicy, nic nie dołożymy! Ani pensa!

 - Jasne: amerykańscy lokaje!...Synowie Johna Bulla!

 - Milcz, koszerny żabojadzie! Ileś sam nakradł! Zwiesiłeś się na Niemcu, ale na koniec i ciebie wydyma!...

                                  Kurtyna powoli unosi się...

 -ukazując pobojowisko Traktatu Lizbońskiego: setki artykułów, tysiące paragrafów, protokołów, załączników, poprawek i nowelizacji fruwają na wietrze historii... Pośród tej makulatury Złota Aniela i Sarkozy.

  Złota Aniela: Ten angielski pies już sobie poszedł? Gott strafe England!

  Sarkozy: Oui, Wasza Cesarska Mość, ach, excusez-moi: Madame La Chanceliere... Jeszcze dorwiemy kiedyś tych jankeskich sługusów.

  Złota Aniela: Gut. Mitttel Europa uber allles, drogi Nicolas. Jak będziesz grzeczny, to pomogę ci i twoim pobratymcom w tym kieszonkowym imperium, w Afryce Północnej. Ale pamiętaj: nic tam nie kombinuj bez nas!

 Sarkozy: Gdzieżbym śmiał, Madame... Musimy trzymać się razem.

 Złota Aniela: Ja, ja, naturlich! Pamiętaj: nasza entente cordiale z Rosją putinowską umacnia się... Już raz Kozacy byli w Paryżu, a i nasi dzielni chłopcy z sił pokojowych Wehrmachtu...

 Sarkozy: Ach, co tam wspominać przeszłość. Było, minęło. Z przeszłości ważny jest tylko Izrael, co podkreślają słusznie nasi amerykańscy przyjaciele...N’est-ce pas, Madame?...

 Złota Aniela (chłodno): Nasi amerykańscy przyjaciele też już cienko przędą, mój mały Nicola. I w ogóle nie przesadzaj z tymi „amerykańskimi przyjaciółmi”. Wydrukowali dwa biliony pustych dolarów! Wydrukujemy więcej euro – i czyje będzie na wierzchu?

 Sarkozy: No właśnie, ja w tej sprawie słówko, Madame. W tym Europejskim Banku Centralnym chcielibyśmy mieć przynajmniej dwie maszyny drukarskie na własne potrzeby...

 Złota Aniela: Nie targuj się jak żydowski arendziarz, mój mały Nico. Ordung muss sein: ten bank jest u nas, we Frankfurcie i my  decydujemy. Ale krzywda wam się nie stanie. Dostaniecie tych scheiss-papiren, ile potrzebujecie.

 Sarkozy: A gwarancje?

 Złota Aniela: Niemieckie słowo honoru.

 Sarkozy: Ach, niemieckie słowo honoru...  Merci. Ufam więc bezgraniczne...

 Złota Aniela: Przecież niemiecki honor nie gorszy, donnerwetter, od francuskiego! (do siebie, półgłosem: Der Kerl meint, man wird glauben, er sei ein wirklicher Idiot – co się wykłada: „Temu durniowi się zdaje, że uwierzymy mu, że jest naprawdę idiotą!).

 Podchodzi Kamerjunker: Frau Kaiser, petenci przyszli.

 Złota Aniela: Kto?

 Kamerjunker: Tusk von Polonischewirtscha..., to znaczy von Polonischeland.

 Złota Aniela: Niech czeka za drzwiami. Ein moment...(ściąga spodnie, odpina podwiązkę od pończochy) Daj mu na razie to, żeby przekazał temu Szykorskiemu, mężowi Appelbaum. Widzisz, mój mały Nicola, pamiętamy o was w Polsce...

 Sarkozy: Wolałbym jednak tę jedną maszynę drukarską we Frankfurcie na wyłączność Francji...

 Złota Aniela: Dobrze już, dobrze, Nicolas, nie nudź. Jedźmy do Frankfurtu, zobaczymy na miejscu, co da się zrobić

                                              W przedpokoju

  -Kamerjunker wręcza podwiązkę Złotej Angeli Tuskowi ze słowami: „To od Cesarzowej dla męża Madame Appelbaum”.

 Tusk: Entschuldigung... a dla mnie Jaśnie Pani nic nie dała?...

 Kamerjunkier: Nic, ale w naszej konsekwentnej polityce „kto później daje, więcej daje”. (szeptem): Cierpliwości, herr Tusk. Nie można tak od razu, co by ludzie powiedzieli...(głośno): Abtreten!

                                        

                                            *  *  *

   Mgła nad Brukselą unosi się i rozwiewa. Więcej widać, a jeszcze więcej słychać. Z piwiarni „Bawaria” dobiega głośna pieśń (na melodię „Rosamunde”):

 

 - Mein Fuhrer, mein Fuhrer,

   wir ganze Ofiziren,

   gdy Krizis przybastuje,

   Europę uratujem

                 - bo w naszej ferajnie EBC jest,

                   szmal wydrukuje fest a fest,

                   tym euro zalejemy świat,

                   już stary Rothschild też tak kradł...

 Europo! Rozstania jeszcze nie czas...

 Europo! Znowu zapragniesz ty nas...

 Europo! Znowu poddoimy cię,

 tym razem już razem z Rosją,

 - bo już dość droczenia się!

 

 Z europarlamentu słychać skandowanie: Eine europaische Volk! Jeden Rząd Europejski! Jeden Kanclerz Europejski! Eine europaische Geld! Jedna idea europejska!

                                              *   *  *

 W Warszawie, pod redakcją „Gazety Wybiórczej”, siedzi żebrak i śpiewa na melodię „Jeszcze jeden mazur dzisiaj”:

 

 - Komu by sze teraz sprzedać, gdy poranek szwyta?

   Da Niemiec więcej niż Ruski, i bendżemy kwita.

   A jeszlyby Ruski był zbyt rozdrażniony:

   -Aj, możemy arendować na obydwie strony...

 

 Ze stadionu „Legii”, która rozgrywa noworoczny mecz z Widzewem, słychać wesołe zaśpiewy kibiców:

     - PZPN! PZPN! Je..ć, je...ć PZPN!

 - Żydzi, Żydzi, cała Polska was się wstydzi!

 - Kręcina do pudła! Lato do wiosny!

 

 Minister spraw wewnętrznych proponuje nowe rozwiązanie: sprzedaż biletów na mecze piłkarskie tylko prenumeratorom „Gazety Wyborczej”, „Tygodnika Powszechnego”, tygodnika „Nie”, „Przekroju” i telewidzom TVN. Rozpoczyna się ożywiona debata  w Sejmie na specjalnie zwołanym posiedzeniu.                                   

                                         *   *   *

 Tworki pod Warszawą: poseł Niesiołowski przekonuje lekarza dyżurnego, że „PiS szkodzi Polsce”.

 Newsy dnia: Wajda nakręci „Człowieka z wazeliny”! (niektórzy krytycy nie wykluczają, że będzie to film biograficzny). Niezawisła prokuratura uznała ostatecznie, że Krzysztof O. „sam zorganizował swe uprowadzenie, sam się uprowadził, sam żądał okupu i sam się zabił”. Na tym śledztwo zamknięto.

                                        *  *  *

    Tymczasem w TVN „Stokrotka” przeprowadza wywiad z „Olkiem”:

  „Stokrotka”: Więc kto w końcu weźmie pod siebie lewicę? Czy doczekamy wreszcie jakiegoś historycznego kompromisu „Żydów” i „chamów”?

 „Olek”: Są szanse, że wreszcie znów weźmiemy „chamów”  pod  komendę.

Niech tylko Ruch Palikota jeszcze trochę wypączkuje...

 „Stokrotka”: I co wtedy?

 „Olek”: Powsadzamy tam autorytety wycięte „Gazety Wyborczej” na

stanowiska kierownicze i decydujące.

 „Stokrotka”: Ale czy Ruch Palikota uzna aby te autorytety?...

 „Olek”: Jakże by śmiał nie uznać! Palikot dobrze wie, skąd

wyrastają mu nogi... A wtedy co pozostanie „chamom”? Tylko dołączyć do nas!

  „Stokrotka”: A czy to nie jest tak, że i sam wódz „chamów”, co to podobno

parę lat temu przewerbował się w bazie CIA, w Langley, będzie po cichu ich rozmiękczał, rozmontowywał tą formację, żeby ułatwić wam zadanie?

 „Olek”: Ach, w polityce wszystko jest możliwe, polityk nigdy nie powinien

mówić „nigdy”, faszysta może zostać demokratą, demokrata – faszystą, faszysta – komunistą, komunista –faszystą... Dlatego polityka jest tak piękna.

 „Stokrotka”: Więc jednak to wasz człowiek? Poznamy go jak skończy - gdy każe wyprowadzić sztandar SLD?...

 „Olek”: Przecież pani wie, pani redaktor, że nawet gdyby tak było, to bym

pani nie powiedział.

                                           *  *  *

  A tu kraj nawiedza wielkie Tsunami! Fala drożyzny podbija czynsze, ceny prądu, gazu, wody, żywności, benzyny, olejów napędowych. Rośnie bezrobocie, szaleje inflacja. Potężną manifestację prowadzą Nowym Światem przywódcy podzielonego „Prawa i Sprawiedliwości”. Związek Zawodowy Prostytutek Obojga Płci, niedawno zalegalizowany, stawia barykadę przy kawiarni „Nowy Świat”. ( Rosnąca drożyzna i inflacja sprawiają, że ludzie nie chcą już w ogóle oszczędzać, chcą wszystko jak najszybciej wydać, co powoduje wzrost zapotrzebowania na  tanie sex-usługi. Dlatego związkowcy z ZZPOP popierają politykę rządu…)

 

 Lider PJN do lidera PiS (półgłosem): Właściwie teraz możemy się już zjednoczyć: wszystko przerąbane, więc nic nas nie poróżni.

 Lider PiS: Zjednoczenie tak, czemu nie, ale pod moim przywództwem.

 Lider SP: Ale chyba tylko honorowym?...

 Lider PiS (słowami Piłsudskiego): „No,no, szczeniaku!”...

 

 Dochodzi do bójki z Barykadą; przebrani za chuliganów policjanci i konfidenci, udając manifestantów, biją, demolują, podpalają. Postępowe media „relacjonują przebieg wydarzeń”...

                                      *  *  *

Hrabia Bul- Kumoruski, w swej rezydencji, w otoczeniu dzieci i wnuków KPP-owców, śpiewa – o, dziwo - starą pieśń skautów:

                 -Jak dobrze mi na władzy szczycie

                  chłonąć historii nowy wiatr...

                  Z pięciorgiem dzieci – w dobrobycie,

                  (a kiedyś forsę ktoś mi skradł...)

 

 Głos niewiadomo skąd:

                   - I nie waż się zapomnieć, kto ci pomógł ją odzyskać!

 

 Hrabia Bul-Komoruski:

                   - Ach, kto to? Kto tu?

 

 Nie wiadomo skąd dolatuje wesoły chór b. funkcjonariuszy WSI (na melodię „Chociaż każdy z nas jest młody”):

               

                -  Chociaż nas podobno nie ma, lecz my som, my som my som!

                    Wyrastamy jak z podziemia, budujemy Nowy Dom!

 

                     Żadna lustracja ni siła nie odbierze szmalu nam,

                     co na kontach se spoczywa, albo zainwestowan!

                                                      

                     Możem, wiele możem, ciągle wiele możem my,

                     Jako długi, mocny korzeń, co z nowymi stare łączy dni!

                     Możem, ciągle możem, jeszcze więcej możem chcieć!

                     Byle - w porę przewerbunek, byle tylko kwity mieć!

                                                       

                                                          *  *  *

We Frankfurcie nad Menem Złota Aniela i Sarkozy przybywają do siedziby Europejskiego Banku Centralnego. Wita ich prezes Banku, Włoch Mario Draghi.

 

Złota Aniela: Willkomen und kommen hier, drogi Mario...

Mario Draghi: Si, signora Chancellierina?

Złota Aniela: Ile maszyn pracuje w mennicy?

Mario Draghi: Tutti, signora Chancellierina. Wszystkie pełną parą!

Złota Aniela: Na jutro ma być 400 miliardów, pamiętasz Mario?

   Mario Draghi: Będzie na sicher. Quatro cento milliardi euro, signora, ach, góra forsy, grande monte di soldi!                    

Sarkozy: Ale później... nie wyłączy się tych maszyn, n’est-ce pas?

Złota Aniela: Skądże! Und morgen ganze welt, mój mały Nico. Na razie, panie prezesie, proszę na jednej maszynie posadzić francuskiego brygadzistę. Chyba zatrudnia pan tutaj jakiegoś Francuzika, herr  Draghi?

Mario Draghi: Tak, to znaczy.... Oczywiście! (do ucha Złotej Anieli): To

   Francuz, ale nasz. To znaczy wasz. Zwerbowany po aferze Credit Lyonnais.

 Złota Aniela: D’accordo, mein liebe Mario! (Do Sarkozy’ego) Widzisz, Nico, będziesz miał swoją forsę. Sigit?

 Sarkozy: Ten, teges... Gites.

                                                * * *

                         Sala konferencyjna Komisji Europejskiej

 (tłum dziennikarzy, pomniejszych eurokratów i polityków drobniejszego płazu, a im kto Mniej Ważny tym chętniej i z większą lubością ociera się o Ważniejszego)

 Przewodniczący Komisji Europejskiej, Józef Baroso:

- Z przyjemnością komunikuję, że na naszym szczycie położyliśmy kres zagrożeniu  kryzysowemu, uratowaliśmy finanse Unii Europejskiej i jedność europejską, oddalając widmo bankructwa od Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Włoch, i tak wielu innych krajów, nadając zarazem finansową stabilność wielkiemu projektowi Federacji Europejskiej...

                             Fanfary! Grają hymn Unii Europejskiej.   

Z toalety słychać walenie pięściami w drzwi i histeryczne krzyki: Wypuśćcie mnie! Ratunku! Puśćcie!

 (to krzyczy Deficyt Demokracji, który Baroso zamknął w kiblu na czas konferencji; ale hymn UE zagłusza jego wrzaski. Pod melodię tego hymnu - portier w pustej jeszcze sali bankietowej, w kompleksie brukselskich gmachów UE, mieszając herbatkę nuci sobie pod nosem):    -

     -Te sukinsyyyny druku-ują pinie-endze,

      te sukinsyyyny wpędzaa-ają nas w ne-ędzę...

 

                                                  *  *  *

 Frankfurt nad Menem. Drukarze patrzą z nabożeństwem na nowiutkie banknoty euro, schodzące z maszyn; komentują:

 -Ale lokalne rządziki dostaną zastrzyk!...

 -Ale będzie dobrobyt!...

 -Ale będzie dobrze!...                                                   

                                                    *  *   *

Noc, brukselski deptak. Dwaj pijani obcokrajowcy – chyba Rosjanie -  wracają z knajpy, wydzierając się na całe gardło (na melodie „Valla con dios”):

 

 - Nad Brukselą ciężkie chmury wiszą,

   Z Niemcem Francuz nowy Trachtat piszą...

   Paryż tkwi w długach po uszy...

   Berlin z Wołodią ma pakt...

 

   A komu tę pustą forsę najpierw wtrynią,

   tego potem podatkami –wot! - przyskrzynią...

   Paryż  tkwi w długach po uszy...

   Berlin z Wołodią ma pakt...

                                             *  *  *

 W Warszawie do ministra finansów Rostowskiego dobiega  ze Służewca tętent galopującej Inflacji, która zwycięża w Gonitwie Noworocznej. Minister zaciera ręce:

 - Będą większe wpływy do budżetu!

                                              Koniec

 

                                            

    

 

 

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »