Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 14 grudnia 2018 r.
Strona główna
W zaklęttm kręgu niemożebności PDF Drukuj Email
11.01.2012.

                                              W zaklętym kręgu niemożebności

                                         („Głos Katolicki”, Paryż, styczeń 2012)

  Socjalizm – zauważał trafnie ś.p. Stefan Kisielewski – to ustrój, który sam stwarza wielkie problemy, z którymi potem heroicznie walczy... W dzisiejszej Polsce wiele jest jeszcze socjalistycznych „resztówek”, nie tkniętych reformami, a tzw. służba zdrowia należy do jednej z nich. Platforma Obywatelska przymierzała się na początku swych rządów do „prywatyzacji szpitali poprzez komercjalizację”, ale słynna afera posłanki Sawickiej odkryła prawdziwą podszewkę zamierzonej „prywatyzacji”: chodziło de facto o uwłaszczenie się działaczy PO na majątku szpitali... Toteż po tej aferze PO i PSL odstąpiły od wszelkich reform, markując reformy działaniami pozornymi. Trzeba przyznać, że działania pozorne to najsilniejsza strona rządzącej koalicji, niestety, jedyna...

Co gorsza – istotą tych pozorowanych reform jest obciążanie podatnika i obywatela coraz to nowymi ciężarami i ograniczeniami swobód obywatelskich, na których korzysta jedynie biurokracja państwowa, powiększona pod rządami PO/PSL o prawie 100 tysięcy nowych urzędników! Rzecz jasna – rekrutują się oni z kręgu „znajomych i krewnych króliczka” wskutek czystek kadrowych, sięgających nawet do poziomu szatniarzy i sprzątaczek w urzędach publicznych.

 Obecny ostry konflikt między środowiskiem lekarzami, aptekarzami i pacjentami a rządem Tuska to właśnie skutek zaniechania reform prawdziwych i zastępowania ich oszukańczymi namiastkami.

 Była minister zdrowia z PO przygotowała tzw. ustawę refundacyjną, wedle zapisów której przerzucono na lekarzy obowiązek sprawdzania, czy pacjent jest ubezpieczony. Wypisanie pacjentowi nieubezpieczonemu recepty opiewającej na leki refundowane grozi lekarzom – wedle zapisów tego prawniczego bubla – surowymi karami pieniężnymi. Jednocześnie nie stworzono żadnego systemu, umożliwiającego lekarzom kontrolę ubezpieczenia pacjenta. W ten sposób biurokracja państwowa – okupująca z politycznego rozdania liczne i tłusto opłacane posady w tzw.Narodowym Funduszu Zdrowia – pozbyła się problemu, który sama stwarza (przymus ubezpieczeń), a którego nie jest wstanie skontrolować...Nic też dziwnego, że ustawa wprowadziła niebywały chaos: lekarze stemplują recepty pieczątką „refundacja do uznania przez NFZ”, aptekarze żądają od pacjentów cen „nierefundowanych”, pacjenci, nawet ubezpieczeni, są bici po kieszeni... Ta ustawa to nie tylko bubel prawny (nakłada na lekarzy poważny obowiązek biurokratyczny zagrożony karą nie dając im żadnego instrumentu jego realizacji), ale urągowisko zdrowemu rozsądkowi: lekarz jest od leczenia, nie od kontrolowania czy inwigilacji pacjenta...

 W nowej kadencji autorka tego fatalnego projektu, b.minister zdrowia, Kopacz, awansowana została na marszałka sejmu, a jej miejsce zajął Arłukowicz, kilka miesięcy temu zwabiony do PO z SLD tłustą rządową synekurą, a obecnie mianowany nowym ministrem zdrowia. Najwidoczniej jako ambitnemu politycznemu nuworyszowi zlecono mu karkołomne zadanie wdrożenia w życie owej fatalnej ustawy. Trafiła wszakże kosa na kamień, gdyż zarówno Krajowa Rada Lekarska, jak lekarskie związki zawodowe stawiły zdecydowany opór, bezlitośnie i trafnie krytykując ów nowy rządowy bubel prawny, wyrażający stare socjalistyczne treści. Po kilku dniach rozmów, negocjacji, akcji protestacyjnej lekarzy i skarg pacjentów rząd Tuska wycofał się z absurdalnych zapisów ustawowych, obiecując publicznie nowelizację ustawy i wydanie wkrótce ministerialnych rozporządzeń i zarządzeń, zdejmujących z lekarzy obowiązek kontrolowania ubezpieczenia pacjentów. Od tego lekarze uzależnili przerwanie akcji protestacyjnej. Co będzie dalej – czas pokaże...

 Warto jednak podkreślić cynizm obecnej ekipy rządzącej, która dla wygody własnej biurokracji i dla znalezienia oszczędności w kosztownym systemie ubezpieczeń zdrowotnych (którego nie potrafi zreformować!) nie zawahała się  sięgnąć po socjalistyczne, PRL-owskie instrumenty rządzenia: obarczenie środowiska lekarskiego policyjnym obowiązkiem kontrolnym, nałożenie na lekarzy biurokratycznego obowiązku kosztem czasu, jaki powinni udzielić pacjentowi ( co powoduje zatem znaczne pogorszenie poziomu usługi lekarskiej!), próbę „wbicia klina” między lekarzy, aptekarzy i pacjentów, wreszcie ukrycie przed opinią publiczną faktu, że jedynym motywem tych rządowych „reform” jest... „zaoszczędzenie” w budżecie 1 miliarda złotych w sferze usług zdrowotnych, coraz kosztowniejszych, im dłużej nie poddawanych prawdziwej reformie. A na taką właśnie rząd Tuska nie ma ani woli, ani odwagi, ani pomysłu, i tak zamyka się to zaklęte koło niemożebności, nakręcone jeszcze pod „okrągłym stołem” jego głównym ustaleniem: „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” , czyli „wiele trzeba zmieniać , by niewiele się zmieniało”.

                                                           Marian Miszalski 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »