Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 20 czerwca 2018 r.
Strona główna
Nowe formy, stare treści PDF Drukuj Email
01.02.2012.

                         

                                                       Nowe formy, stare treści

                *Gość w dom – Pan Bóg niech wyjdzie? * Nieproduktywni muszą odejść!

                            *W europarlamencie – nowy „charyzmatyk” * Rząd jako „kibol”

  Pan Dworak z KRRiTV, który już pod rządami słynnego gabinetu „samych Żydów i jednego Syryjczyka” wykazał się podatnością na tresurę, przystąpił do realizowania zadania nakreślonego przez żydowskich szowinistów z B’nai B’rith, które to zadanie w swoim czasie prosto wyraził Marek Edelman na łamach żydowskiej „Gazety Wyborczej”: „Zamknąć Radio Maryja!”. W międzyczasie jednak Radio Maryja dorobiło się także telewizji Trwam, zatem dziś, gdy pod rządami łże-liberałów i „ludowców” („tandem mały, ale zgrany, dwie k... i organy”) pan Dworak przewodniczy KRRiTV, powinność swej służby rozumie na miarę nowego zadania: zmarginalizować głosy i obrazy „z zakrystii”. Pan Dworak „rad staratsja” z nowym zapałem starego czynownika.

 Ale właśnie dzięki li tylko telewizji Trwam mogliśmy obejrzeć transmisję z posiedzenia sejmowej komisji kultury i środków masowego przekazu, które obnażyło przestępczy charakter ostatnich decyzji, podjętych w procesie koncesyjnym wobec Fundacji Lux Veritatis, jakich dopuściła się KRRiTV pod przewodnictwem p.Dworaka. Ujrzeliśmy porażający obraz KRRiTV  nie tyle jako „konstytucyjnego organu państwa”, działającego w oparciu o prawo, co jako starego „wydziału KC PZPR do spraw prasy radia i telewizji”.

 Czy p.Dworak wespół z KRRiTV realizuje ustalenia, poczynione na ubiegłorocznym „wyjazdowym” posiedzeniu rządu Tuska w Jerozolimie? Wiele na to wskazuje, tym bardziej, że te skandaliczne decyzje KRRiTV powzięte wobec telewizji Trwam i Fundacji Lux Veritatis zapadły niemal w przededniu od dawna przygotowywanej wizyty Polsce wicepremiera Izraela, Avigdora Liebermana. Prezent dla gościa? Gość w dom... – niech Pan Bóg wyjdzie?...

 Tymczasem odsłaniają się prawdziwe obrazy reform w „służbie zdrowia”, prowadzonych pod przykrywką „ustawy refundacyjnej”. Ich prawdziwy skutek to nie tylko ponad 30-procentowy wzrost cen lekarstw. Ze wszystkich regionów Polski napływają informacje, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie podpisuje na nowy rok umów z kolejnymi placówkami leczniczymi: masowy charakter tych odmów, jak Polska długa i szeroka, świadczy, że NFZ został prawdopodobnie już rozkradziony, a łże-liberałowie wraz z „ludowcami” poświęcają życie i zdrowie obywateli, byle tylko potężni złodzieje tolerowali dalej zewnętrzne znamiona władzy PO i PSL. Powiedzmy wprost: życie i zdrowie tysięcy pacjentów składane jest właśnie w ofierze tylko po to, żeby rządzący „spodstolny” establishment „zawsze się wyżywił”. Rzecz jasna – jest to postawa kompatybilna z promocją eutanazji w Unii Europejskiej, jako metodą podnoszenia wydajności w eksploatowaniu „siły roboczej”. To nic nowego – to tylko nowe, współczesne formy starej jak świat eksploatacji niewolników. Przecież Unia Europejska jest w swej istocie projektem socjalistycznym, więc  niewolniczym: idzie o poddanie coraz większych mas ludzkich ekonomii państwowego interwencjonizmu. A socjalizm, wiadomo: może ekspandować dopóty, dopóki zagarnia pod siebie coraz więcej silnych i zdrowych niewolników. Dla starych i chorych, kosztownych w utrzymaniu, ma „dobrodziejstwo” eutanazji.

 Wbrew zatem nazbyt optymistycznym nadziejom, że UE szybko rozpadnie się –  bardziej prawdopodobna jest dłuższa, niestety, agonia, pełna wstrząsów i bólu. Niemiecko-francuski szantaż (utworzeniem „Europy dwóch  prędkości”) to tylko element mobilizującego nacisku, mający przygotować ponowne „entente cordiale” lewicowej, unijnej międzynarodówki. Gdzieżby tam „euro-unioniści” zrezygnowali z 400 milionów euro-niewolników, dzięki którym armia eurokratów porasta w sadło i puch? Unijnego eurosocjalizmu będą więc bronić tak, jak ich antenaci bronili bardziej siermiężnego „realnego socjalizmu”, RWPG i Układu Warszawskiego.

 Nastroje pośród euro-lewicy pokazuje zresztą dobitnie zmiana na stanowisku przewodniczącego tzw.parlamentu europejskiego. „Charyzmatycznego” premiera Buzka (autora czterech socjalistycznych „reform” w biednej Polsce) zastąpił jeszcze większy socjalista, też „ukorzeniony”, a jakże, Martin Schulz. Ten „wybitny polityk europejski”(absolwent pomaturalnego dwuletniego studium księgarskiego) osiągnął w przeszłości posadę burmistrza w maleńkim miasteczku niemieckim, a potem już tak zasmakował we władzy, że poświęcił się bez reszty karierze w europarlamencie, wyjada tam od siedemnastu już lat (!), pozwalając rozkwitać pewnej swej cesze szczególnej -  niewątpliwej bezczelności: bo to on przyrównywał rząd PiS w Polsce do  „rządu faszystów”, wykonując najwyraźniej odgórne zlecenie. Nawiasem mówiąc: w swej karierze został też i wyróżniony szczególnie – doktoratem honoris causa...Uniwersytetu Państwowego w putinowskim Kaliningradzie. Herzlich gratulazionen, camerade Schulz!

 Jakby mało nam było cyrku zwanego „kryzysem finansów UE”, jakby mało nam było bezpieczniackich walk zapaśniczych w kraju (aż sam pan prezydent musiał się w końcu zdeklarować jako kibic jednej ze stron... – niechby tylko spróbował milczeć!) – czekają nas latem Europejskie Igrzyska Piłkarskie. Wiadomo - kraje biedne niczego nie potrzebują bardziej, jak wielkich inwestycji z publicznej forsy w „stadiony” i ich przyległości... Ale nawet pewien cesarz rzymski, znany z rozwiązłości, zakazał kiedyś wszystkim zarządcom prowincji urządzania „widowisk z gladiatorami, zwierzętami i wszystkich innych igrzysk” bo, jak pisze Tacyt – „przedtem nie mniej taką szczodrobliwością, jak zdzierstwami pieniężnymi poddanych uciskali, usiłując zabieganiem o popularność pokryć to, co samowolą przewinili”. Zatem – nic nowego pod słońcem, nowe formy, stare treści -  może tylko to, że cesarz jednak mógł zakazać urzędnikom trwonienia publicznych pieniędzy, podczas gdy rząd Tuska z prezydentem Komorowskim na kupę może tylko kibicować tym czy tamtym spodstolnym grandziarzom. Rząd Tuska jako prawdziwy „kibol”? Na to wygląda.

                                                                         Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »