Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

wtorek, 16 stycznia 2018 r.
Strona główna
Nadciśnienie polityczne PDF Drukuj Email
21.03.2012.

                                                    Nadciśnienie polityczne

                         *Kto jeszcze się gibnie?... *Ordynacja wyborcza – pora na zmiany

                           *Więcej jedności – więcej tajemnic * „Niezawisłe sądy” czują bluesa  

   („Najwyższy Czas”, 15 marca 2012) Ciśnienie polityczne rośnie! Krakowski poseł Gibała „gibnął się” z PO do Ruchu Palikota. Wcześniej spektakularnie gibnęła się z PiS do PO posłanka Kluzik-Rostkowska. Kilkudziesięciu działaczy PO z Krakowa zapowiada, że rychło  gibną się do Ruchu Palikota, z kolei kilkudziesięciu działaczy Ruchu Palikota z Warszawy zapowiada, że wkrótce gibną się do SLD...  Rodzi się ciekawy proceder demokratyczny. Zanim kolejni reprezentanci narodu gibną się z jednej partii do innej – warto uwzględnić w ordynacji wyborczej te nowe praktyki, na przykład wprowadzając przed wyborami „listę kandydatów wielopartyjnych”. Na takiej liście należałoby umieszczać kandydatów reprezentujących jednocześnie wszystkie partie – żeby potem nie musieli już „wędrować”, skandalizując przy okazji tzw. demokratyczną opinie publiczną. Gdy różnice między poszczególnymi partiami stają się coraz bardziej nikłe, po co jakieś odrębne listy partyjne? Lista wyborcza posłów wielopartyjnych nawiązałaby do znanej z PRL „wspólnej listy Frontu Jedności Narodu”, wpisując się znakomicie w dotychczasowy nurt „demokratycznych przemian” w naszym kraju, godząc dialektycznie potrzebę pluralizmu z potrzebą jedności.

 W ten nurt zresztą wpisują się co rusz coraz to nowe inicjatywy ustawodawcze, jak chociażby uchwalona w początkach ub. roku nowa ustawa o „informacjach niejawnych”, rozszerzająca sferę administracyjnej uznaniowości w kwalifikowaniu informacji na „jawne” i „niejawne”. Tajemnicze powody, dla których rząd skierował tę ustawę do Sejmu rozświetlają nieco dwa inne fakty: tajemnicza sesja wyjazdowa rządu Tuska w Izraelu (i to nie w Tel Avivie, a w Jerozolimie, na złość Palestyńczykom) oraz krążąca ostatnio coraz uporczywiej pogłoska, że premier Tusk zobowiązał tajnym zarządzeniem wojewodów do nadawania majątku osobom pochodzenia żydowskiego bez potrzeby udowadniania przez te osoby, że są naprawdę prawnymi spadkobiercami nieruchomości w Polsce. Wprawdzie rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego zaprzeczył, jakoby do wojewodów rozesłano takie tajne zarządzenie, no ale jeśli było tajne – to jakże rzecznik wojewody mógłby zdradzić tajemnicę?... Przecież po to uchwalono ustawę o informacjach niejawnych.

 Więcej frontu jedności narodowej – a zarazem więcej tajemnic: to znakomicie chadza w parze, znakomicie uzupełnia proces reform ustrojowych w naszym demokratycznym państwie prawa, członku UE i sygnatariuszy Traktatu Lizbońskiego.

 W nurt postępowych przemian wpisuje się także reakcja rządu Tuska na katastrofę szczekocińską, przypominająca żywo reakcją  – toutes proportions gardees – na katastrofę smoleńską. Ten „błąd pilota”, pardon – dyżurnego ruchu, sugerowany natychmiast po katastrofie... To śledztwo z udziałem aż 7 prokuratorów, które „potrwać może cały rok”... Te próby zwekslowania uwagi opinii publicznej z prawdziwych przyczyn katastrofy na „ofiarną reakcję lokalnej społeczności”... Aż dziw bierze, że premier Tusk nie powierzył dotąd śledztwa w tej sprawie rosyjskiej komisji MAK z gen.Anodiną na czele; wprawdzie była to katastrofa kolejowa, nie powietrzna, ale jedna lokomotywa wyleciała w powietrze, więc pretekst jest, nie gorszy od załącznika 13 do Konwencji Chicagowskiej... Co o tym sądzi p.Arabski? A co p.Graś? A co p.Tomasz Turowski, uniewinniony ostatnio wspaniałomyślnie przez sędziego Górala z zarzutu kłamstwa lustracyjnego? Ludzki to sędzia:  w swoim czasie uniewinnił pp. Płatka i Ciastonia, co to nie mieli nic wspólnego z zabójstwem ks.Popiełuszki... Kiedy taki orzeka, podejrzany ma nie tylko pełne poczucie  bezpieczeństwa, ale i służby bezpieczeństwa!

 Tymczasem w ramach postępującej drożyzny drożeją i...jaja! UE wymaga, żeby kury na fermach niosły w luksusach zbliżonych do standardów hoteli „Hilton” lub „Ritz”, ale większość polskich hodowców nie stać na takie inwestycje: tylko 30 procent zainwestować może w te luksusy, za to będą musieli znacząco podnieść ceny jaj. Jajka – to pożywienie ubogich...Makaron też zdrożeje. Ale i to chadza w parze: im więcej tanich „jaj” w polityce, tym droższe jaja prawdziwe. Niektórzy politycy cieszą się: biedak dwa razy zastanowi się teraz, zanim ciśnie jajkiem w polityka, ale są to politycy, którzy już dawno stracili jaja własne. Niestety, takich u nas na mendle, na kopy.

 Podwyższonemu ciśnieniu politycznemu  ulega i czołowy pyskacz PO. Przypomnijmy, że gdy nie wzięto go na listę PiS zaczął głosić, iż „bracia Kaczyńscy szkodzą Polsce”. W miarę postępów swej przypadłości rozpowiadał, że cały „PiS szkodzi Polsce” a nawet zwidywali mu się „pis-owscy dziennikarze”, którzy szkodzą Polsce; zarazem postępująca ślepota nie pozwala mu dostrzegać dziennikarzy nie zlustrowanych... Ostatnio nazwał raport NIK o katastrofie smoleńskiej  „atakiem na rząd”. W jego upośledzonej optyce   pojawiają się więc teraz  nawet „PIS-owskie”  instytucje państwowe! Co jeszcze pojawi się w jego głowie? Może jakieś Wielkie Jajo?

 Polsce natomiast z pewnością „nie szkodzą” dwa orzeczenia, jakie zapadły ostatnio w Łodzi przed „niezawisłymi” sądami. Obydwa „umorzyły z powodu przedawnienia” procesy wytoczone przez IPN-owskich prokuratorów szajkom przestępców: jedni z nich dokonywali w stanie wojennym czystek wśród dziennikarzy a drudzy skazywali obywateli bez podstaw prawnych na wieloletnie kary więzienia. Nie wydaje się, by bez tajnych, odgórnych dyrektyw politycznych „niezawisłe sądy” mogły tak orzekać no i bez tak wspaniałomyślnych  sędziów...

 Ale i te orzeczenia wpisują się w proces demokratyzacji i union-europeizacji naszej biednej Ojczyzny, zapoczątkowany pod okrągłym stołem i kontynuowany przez minione lata, dzięki któremu zamiast „faszystowskiej” IV Rzeczpospolitej braci Kaczyńskich mamy z dnia na dzień coraz więcej PRL w III Rzeczpospolitej.

 

                                                                  Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »