Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 20 czerwca 2018 r.
Strona główna
Pożegnanie z resztkami praworządnsci? PDF Drukuj Email
28.03.2012.

                

                                       Pożegnanie z resztkami praworządności

 („Najwyższy Czas”, 21 marca 2012)  Po siedmiu latach Sąd Rejonowy w Łodzi „umorzył z powodu przedawnienia” wszczęty przez prokuraturę IPN proces przeciwko członkom przestępczej szajki, która w styczniu 1982 roku, działając jako tzw. komisja weryfikacyjna (bez żadnego prawnego umocowania) przeprowadzała czystkę polityczną, wyrzucając z pracy łódzkich dziennikarzy, orzekając zakazy pracy „w instytucjach państwowych i instytucjach frontu ideologicznego”, rozdając „wilcze bilety” zakazujące pracy w dziennikarstwie. Jej decyzje zostały następnie „zalegalizowane” pod postacią „reorganizacji” wewnątrzredakcyjnych, w toku których tak „zweryfikowanych” w trybie przestępczym dziennikarzy powyrzucano z pracy.

 Do IPN-owskiego aktu oskarżenia przyłączyli się jako oskarżyciele posiłkowi dotknięci represjami łódzcy dziennikarze ( w tym m.in. obecna posłanka PO – Iwona Śledzińska-Katarasińska).

 W trakcie trwającego siedem lat procesu dziwnej zmianie uległo stanowisko prokuratora IPN – Jacka Kozłowskiego, który finalnie zrezygnował z zaskarżenia decyzji sądu o umorzeniu postępowania, chociaż sam to postępowanie wszczął... Nie zrezygnowali natomiast oskarżyciele posiłkowi, odwołując się od tej decyzji do Sądu Okręgowego.

 W dwa dni po wspomnianym orzeczeniu Sądu Rejonowego w Łodzi umorzony został także z tych samych powodów (przedawnienie) proces przeciwko sprawcom bezprawnego, przestępczego skazania w stanie wojennym na kary więzienia Jerzego Kropiwnickiego i Andrzeja Słowika, członków zarządu regionalnego NSZZ  „Solidarność” w Łodzi.

 Sądy najwyraźniej przyjęły, że sprawcy bezprawia nie działali jako członkowie zorganizowanej grupy przestępczej w ramach bezprawnego stanu wojennego (którego przestępczą naturę stwierdził niedawno Trybunał Konstytucyjny) i kierując się własnymi korzyściami, ale działali tylko z naruszeniem prawa pracowniczego (w przypadku represjonowanych dziennikarzy) lub z powodów ...ideowych (jak w przypadku Kropiwnickiego i Słowika).

 Gdyby nawet przyjąć to absurdalne i niezgodne z prawdą uzasadnienie ( bo przecież działali także dla własnych korzyści!) wynika z niego, że działanie motywowane komunistyczną ideologią jest dzisiaj w Polsce uznawane jako nie-przestępcze. Hm. Gdyby tak tłumaczyli się hitlerowcy?... 

  Jeśli Sąd Okręgowy podzieli stanowisko Sądu Rejonowego – sprawcy politycznych czystek w łódzkim środowisku dziennikarskim pozostaną bezkarni; co więcej – udaremnione zostaną możliwości dochodzenia, zarówno przez poszkodowanych w trybie cywilnym, jak - w trybie regresywnym -  przez Skarb Państwa odszkodowań za skutki tamtych przestępczych działań funkcjonariuszy państwowych tworzących wspomnianą „komisję weryfikacyjną” i ów skład sędziowski, który przestępczo posłał do więzienia przywódców łódzkiej „Solidarności”.

 Wytworzyła się dość kuriozalna sytuacja.

 Mamy więc orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, uznające wprowadzenie sany wojennego za przestępstwo. Konsekwentnie – nie tylko kierownicy, ale i pomocnicy i pomagierzy niższego szczebla uczestniczyli w tym przestępstwie.

Czy działali z pobudek ideowych zbrodniczej ideologii komunistycznej – tego nie sposób ustalić, bo żaden sąd nie jest w stanie zajrzeć w głowy sprawcom...Ale nawet gdyby jakoś to ustalił – to przecież realizowanie ideologii komunistycznej nie może być uznawane za okoliczność usprawiedliwiającą przestępstwo... Natomiast da się ustalić bez najmniejszego trudu, że sprawcy odnieśli korzyści ze stanu wojennego: chociażby w tej postaci, że to oni bezprawnie decydowali odtąd o tym, kto gdzie może pracować, a gdzie nie może, kto ma iść do więzienia, a kto nie, wreszcie że to oni zachwali wolność, pracę i awanse dlatego, że realizowali przestępczy plan.

 Dlaczego zatem, mimo jednoznacznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego (po ponad 20 latach, ale jednak...), uznającego stan wojenny za przestępstwo – umarzane są te procesy „z powodu przedawnienia”, gdyż kwalifikujące współudział w realizacji stanu wojennego jako coś innego, niż współudział właśnie?

 Szukając odpowiedzi nie sposób pominąć wprost narzucającej się hipotezy o zmowie, politycznym „dealu”, jaka znów zapaść musiała na najwyższych szczeblach władzy i pozakonstytucyjnych ośrodków władzy.

 Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o bezprawności stanu wojennego zapadło albo wskutek „wypadku przy pracy” (walka między bezpieczniackimi koteriami stworzyła tę szczelinę dla praworządności) albo wskutek obaw przed  prawnym „rozgrzeszeniem” stanu wojennego, co stawiałoby Trybunał Konstytucyjny w pozycji błazeńskiej atrapy, urągowiska prawu.

 Gdy już zapadło – nastąpił wszakże odpór b.bezpieczniaków (zajmujących przecież do dzisiaj tak wiele ważnych stanowisk nie tylko w administracji państwowej, ale i prokuraturze i sądownictwie). Bo orzeczenie to stwarza poszkodowanym w stanie wojennym możliwość dochodzenia w procesach cywilnych odszkodowań – nie od państwa, a od uczestników tego przestępstwa – pod warunkiem wszakże, że dowiedziony zostanie przestępczy charakter ich działań, związany z realizacją stanu wojennego.

 I dlatego właśnie tego rodzaju procesy „niezawisłe sądu” umarzają teraz jak na zawołanie, z powodu „przedawnienia”, nawet bez stwierdzania winy oskarżonych. Byli przestępcy od realizacji stanu wojennego mają więc poczucie materialnego bezpieczeństwa...

 Gorzej z ofiarami stanu wojennego, komunistycznej „realizacji”: niedawno zniesiono wprawdzie górną granicę odszkodowania  za internowanie i jego skutki (ustaloną wcześniej na ...25 tysięcy złotych raptem!), ale wobec „umorzeń z powodu przedawnienia” procesów przeciw sprawcom „internowania i jego skutków” szanse na uzyskanie adekwatnego do szkód odszkodowań maleją.

 Wszystko wskazuje zatem, że polityczny „deal”, siuchta, znów zastąpiła w III Rzeczpospolitej prawo, poczucie praworządności i zwykłej sprawiedliwości.

                                                             Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »