Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
czwartek, 21 czerwca 2018 r.
Strona główna
Zbieraja się chmury PDF Drukuj Email
24.05.2012.

                                                        Zbierają się chmury...            

 („Głos Katolicki”, Paryż, 23 maja 2012) Przed szczytem NATO w Chicago prezydent Bronisław Komorowski spotkał się ze Zbigniewem Brzezińskim, najwyraźniej na krótkich politycznych korepetycjach względem amerykańskiej polityki zagranicznej. Po tym spotkaniu media polskie poinformowały, że – zdaniem Brzezińskiego – „stosunki polsko-amerykańskie oparte są na wzajemnym zaufaniu i rosnącej roli Polski w UE”. Jeśli przełożyć to z uprzejmego języka dyplomatycznego na zwykły, Komorowski usłyszał od Brzezińskiego: „Żadnych nadziei, radźcie sobie sami, jak potraficie”...

 Rzecz w tym, że w 2009 roku amerykański prezydent Barak Obama obwieścił wycofanie się Ameryki z aktywnej polityki w Europie. Wycofanie to politolodzy tłumaczyli uprzejmie amerykańskim zaangażowaniem w Afganistanie i Iraku, a nie nawrotem do doktryny izolacjonizmu, chociaż w konsekwencji na jedno wychodzi. Być może do tego „Afganistanu” i „Iraku” należałoby dorzucić jeszcze inny czynnik – polityką rosyjską – ale tłumaczenie takie rokowało nadzieję, że gdy już „ustanowi się demokracje w Afganistanie i Iraku” – polityka amerykańska okaże znów zainteresowanie sprawom europejskim. Bo natura nie znosi próżni, zwłaszcza „natura polityczna”, i w miejsce wycofanej aktywności amerykańskiej w Europie wkroczyła bezpardonowo aktywność dwóch strategicznych partnerów, Rosji i Niemiec, nie od dziś przecież coraz to próbujących urządzić Europę po swojemu. Dlatego najbardziej w przeszłości doświadczone tymi próbami kraje europejskie (stanowiące dzisiaj tzw. grupę wyszechradzką: Polska, Słowacja, Węgry, Czechy) widziałyby chętnie powrót amerykańskiej aktywności politycznej w Europie, tym bardziej, że jeszcze przed rokiem 2009 realizowały „politykę wschodnią” według amerykańskiej wówczas orientacji politycznej.

 Odpowiedź Brzezińskiego udzielona Komorowskiemu świadczy jednak, że o żadnym nawrocie do amerykańskiej aktywności w Europie mowy nie ma, przynajmniej pod rządami demokratów. Oznacza to dalsze pogłębienie i intensyfikację strategicznego partnerstwa Rosji Niemiec w Europie, tym bardziej, że projekt zwany „Unią Europejską” sypie się: Grecja może być tylko początkiem efektu domina, który – co bardzo prawdopodobne – dotknie i Polskę, z jej potężnym długiem publicznym i podatnością na spekulacje finansowe międzynarodowych lichwiarzy. Poprzedni NATO-wski szczyt w Lizbonie, na którym zaakceptowano „partnerstwo NATO-Rosja” świadczy z kolei, że erodują na rzecz Rosji dotychczasowe NATO-owskie priorytety.

 Czego zatem spodziewać się po szczycie w Chicago?

 Amerykanie zainteresowani są dalszą obecnością swych NATO-wskich sojuszników w Afganistanie, co staje w coraz większej kolizji z interesami tych europejskich członków NATO, którzy obserwują z niepokojem, jak polityka amerykańska udziela coraz to nowych politycznych koncesji Rosji w Europie. Za zgodę na pacyfikowanie bez rosyjskich przeszkód antyamerykańskiego terroryzmu (powodowanego w dużej mierze bezkrytyczną, proizraelską polityką Ameryki) – Ameryka płaci Rosji tymi koncesjami w Europie?...

 Oś Berlin-Moskwa staje się w każdym bądź razie coraz silniejszą polityczną dominantą w Europie, także w miarę, jak socjalistyczny au fond projekt zwany „Unią Europejską” kompromituje się gospodarczo i politycznie.

 Tymczasem niedawno odbyły się – po raz pierwszy w historii – wspólne manewry morskie Rosji i Chin w rejonie Morza Żółtego. W tych dniach Rosjanie przetestowali też skutecznie nową wielogłowicową rakietę dalekiego zasięgu „zdolną przełamać amerykański system obronny” – jak podali. Oś Berlin-Moskwa szuka przedłużenia w Pekinie?... Moskwa w globalnej ofensywie, Waszyngton w globalnej defensywie?...

 Tymczasem w Polsce spada na łeb, na szyję popularność rządzącej koalicji PO-PSL, a słupki sondażowe PO i PiS wyrównały się na poziomie dwudziestu kilku procent. Postępująca drożyzna, inflacja, bezrobocie, kompletna zapaść opieki zdrowotnej i pospieszne, lekkomyślne wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat – bez żadnej naprawy absurdalnego systemu przymusu ubezpieczeń emerytalnych – obnażyły bezlitośnie rząd Tuska. Gwałtowny spadek jego popularności ożywił podzieloną dziś lewicę i pobudził ją do jednoczycielskich wysiłków. Temu zjednoczeniu sprzyja zgoda, jaka po kilku latach wzajemnej walki podjazdowej zapanowała wśród b.PRL-owskich koterii bezpieczniaków, dysponujących dziś ogromnym majątkiem i kapitałami wskutek złodziejskiej prywatyzacji w wykonaniu „kompromisu” (spisku) zawartego pod „okrągłym stołem” w roku 1989. Koterie te stanowią dzisiaj prawdziwe, nieformalne, pozakonstytucyjne ośrodki władzy, partycypują w kreowaniu partii politycznych i ich liderów. Kilka lat temu koterie te pokłóciły się – najprawdopodobniej o wielkie pieniądze, wyprowadzone z polskiego system finansowego na tajne szwajcarskie konta. Wiele wskazuje, że zabójstwo b.komendanta policji, gen.Papały dokonane zostało na zlecenie przedstawiciela jednej z tych koterii (Edwarda Mazura, b.pracownika komunistycznych Wojskowych Służb Informacyjnych, który  przewerbował się do służb amerykańskich)  w związku z wiedzą na temat wywiezionych kapitałów, jaką pozyskał Papała, kojarzony z konkurencyjną frakcją bezpieczniaków. I właśnie w tych dniach „niezależna prokuratura” znalazła „nowy trop”, wskazujący jako mordercę... zwykłego złodzieja samochodów, który miałby zabić gen.Papałę „przypadkiem”, przy okazji próby kradzieży jego samochodu...Od razu widać, że jest to „sprawca zastępczy”, wystrugany z „Patyka” (taki miał pseudonim) killer, którego oskarżenie i skazanie zatrzeć ma ślady po prawdziwych sprawcach i zleceniodawcach tamtego morderstwa. Znalezienie takiego „sprawcy zastępczego” oznacza, że po kilku latach wzajemnej walki między bezpieczniackimi koteriami o ukradzione miliardy – znów nastąpiła tam zgoda, podyktowana niepokojem o kosztami tej wzajemnie wyniszczającej walki; nie bez znaczenia, jak się wydaje, było i to, że przy okazji tej walki polska opinia publiczna dowiadywała się coraz więcej szczegółów o kontach szwajcarskich i ich właścicielach...

 Znaleziono więc „sprawcę zastępczego”, dzięki czemu pogodzone już teraz, głębokie bezpieczniackie zaplecze finansowe lewicy może myśleć i o zjednoczeniu  swych politycznych ekspozytur. O rolę zjednoczyciela lewicy rywalizują Leszek Miller, szefujący SLD, i Janusz Palikot, szefujący Ruchowi Palikota. Trudno jeszcze powiedzieć, na kogo ostatecznie wskażą pogodzone koterie b. PRL-owskich bezpieczniaków. Palikot usiłuje pogrążyć Millera obwiniając go o tolerowanie amerykańskich więzień CIA w Polsce ( Miller był wówczas premierem), ale w tę wiedzę uwikłany jest i Aleksander Kwaśniewski, ówczesny prezydent, dziś polityczny mecenas Palikota i pupil żydowskiego lobby politycznego w Polsce. W rewanżu Miller nazwał Ruch Palikota „naćpaną hołotą”, zarzucając mu kompletne niezrozumienie interesów państwa... Proces jednoczenia lewicy może zatem potrwać jeszcze długo, chyba, że pogodzone bezpieczniackie koterie postanowią „przyśpieszenie”. Jest to prawdopodobne wobec spadku popularności rządu Tuska i PO, więc zjednoczenie lewicy może dokonać się jeszcze przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi.

 Wydaje się, że udział we władzy zjednoczonej lewicy oznaczałaby kontynuację dotychczasowej gospodarczej beznadziei i politycznego ubezwłasnowolnienia kraju.

                                                            Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »