Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 15 sierpnia 2018 r.
Strona główna
Pluralizm agentur lepszy od monopolu?... PDF Drukuj Email
30.06.2012.

                                       Pluralizm agentur lepszy od monopolu?...

             * Budujemy demokrację: kto następny? *Eurosoc wkracza w eurocom?                       

              * Cuda finansowe: mimo inflacji – niższe zarobki * Humor stalinowski                

   („Najwyższy Czas”, 27 czerwca 2012) Śmierć gen.Petelickiego to kolejny etap budowania w Polsce transparentnej demokracji, jak przystało na państwo prawa, spełniające standardy członka Unii Europejskiej, jak praworządność, bezpieczeństwo socjalne, tolerancja, ochrona praw mniejszości itp.,itd.,etc. Wcześniejsze, znaczące kamienie milowe wyznaczające postępy tej budowy to śmierć Jaroszewiczów, gen.  Fonkowicza,  ministra Sekuły, ministra Dębskiego,  Grzegorza Michniewicza, szefa kancelarii premiera Donalda Tuska, śmierć najważniejszych świadków w celach więziennych – w sprawie morderstwa młodego Olewnika - śmierć szefa policji gen.Papały, śmierć Andrzeja Leppera, szefa „Samoobrony”, nie licząc innych tajemniczych zgonów, mniej budujących. Trudno powiedzieć, czym zaznaczy się jeszcze budowa tej unijnej demokracji w czasie kryzysu, pamiętajmy jednak o trafnej uwadze tow.Stalina, że „walka klasowa zaostrza się w miarę postępów budowy socjalizmu”. Tow. Stalinowi chodziło o zwykły socjalizm sowiecki, a przecież budowa europejskiego socjalismusa to konstrukcja bardziej wyrafinowana, więc i jego budowa musi być bardziej subtelna. Zabójstwa jako samobójstwa to nowa jakość. Ba! Wiele już oznak kryzysu wskazuje, że Unia Europejska wkracza w końcowy etap budowy eurosocjalismusa i wkrótce rozpocznie się budowa eurocomunismusa. Tak przynajmniej wygląda to w Grecji, ale i w Polsce: właśnie media informują, że „mimo inflacji” (!) średnia pensja w Polsce „uległa obniżeniu” (!) o 3 procent. Kiedy ceny rosną, a płace pozostają bez zmian, przez co maleje ich siła nabywcza – mówimy o drożyźnie. O czym jednak mamy mówić, gdy rośnie drożyzna, a płace maleją nie tylko realnie, ale i nominalnie? Można wtedy mówić o kryzysie, ale można i o początkach eurokomunizmu. „Od każdego wedle jego zdolności, każdemu według jego potrzeb” w wersji euro: – My zminimalizujemy twoje zdolności do przeżycia, ty minimalizuj swoje potrzeby”.”

 W samobójstwo Petelickiego wierzymy, rzecz jasna, tak samo żarliwie, jak w samobójstwo Michniewicza, Leppera... Możliwe jeszcze etapy rozbudowy naszej spodstolnej demokracji unijnej  zmuszają do powtórzenia starego pytania: kto będzie następny?

 Wprawdzie pisarz angielski John Donne przestrzega przed stawianiem takich pytań („Nie pytaj, komu bije dzwon; bije on tobie”), ale co ma robić publicysta w czasach tak intensywnej rozbudowy spodstolnej demokracji, gdy trup pada tak gęsto? Przecież prezydent Komorowski, chociaż niebywały miłośnik transparentności państwa, ani myśli podzielić się ze społeczeństwem obywatelskim Aneksem do Raportu o Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, na który rzucił się wraz z Tuskiem natychmiast po śmierci Lecha Kaczyńskiego, jeszcze zanim wystygły ciała ofiar  zamachu smoleńskiego. Jaki prezydent- taka transparentność, toteż perfekcyjnie samobójcza śmierć gen.Petelickiego pozostać musi jeszcze jednym etapem  budowania miłującej pokój, sprawiedliwość społeczną, praworządność i standardy europejskie unijnej demokracji.

 Wprawdzie według powszechnej opinii (ale raczej nie ujawnianej w naszych samozdyscyplinowanych mediach „spodstolnych”) Petelicki zamordowany został w ramach rozrywek między poprzewerbowanymi na rozmaite strony koteriami bezpieczniackimi – ale przecież nie to się liczy, co mówi między sobą „społeczeństwo obywatelskie” ale to, co podają do wierzenia rozmaici funkcjonariusze ulokowani w mainstreamowych mediach spodstolnych. To jest ta ciągłość medialna między strojką dawnego socjalizmu a obecnym eurosocem, ewoluującym w eurocom. Teraz ciekawe tylko, jakie „warianty” dotyczące motywów tego kolejnego „samobójstwa” przyjmie „niezależna prokuratura”. I czy znów zabrzmią one jak śmiech z pogrzebu? Gdy kończy się budowa eurosocjalizmu a zaczyna eurokomunizm – powraca żartobliwość stalinowska:

 - Jak wam się żyje, towarzysze kołchoźnicy? – zażartował tow.Stalin.

 - Znakomicie – zażartowali kołchoźnicy...

 Są wprawdzie tacy optymiści, wedle których nie wkraczamy jeszcze w eurokomunizm, ale tylko w rozpad państwa, którym rządzą obce agentury i ich miejscowi fagasi, ale przecież jedno nie wyklucza drugiego. Niewiele się to różni od PRL, chyba żeby czerpać nadzieję z faktu, iż lepszy pluralizm zwalczających się agentur i ich fagasów, niż, jak dawniej, monopol jednej agentury.

 Eurokomunizm nie będzie oznaczał pustych półek, kartek na mięso, benzynę, papierosy, wódkę bo „nic dwa razy się nie zdarza”. Będzie miał raczej oblicze euronomenklatury bezpieczniacko-biznesowo-politycznej – oraz szerokich mas młodych i starych bezrobotnych z dużych miast, miasteczek, wsi i osiedli, utrzymywanych na coraz skromniejszym socjalu przez żyłowanych bezlitośnie wysokimi podatkami nieszczęsnych szczęśliwców, przymuszanych do swej niewolniczej pracy do 70 oku życia, skazanych nadto na „powszechnie dostępną, państwową służbę zdrowia”, zdobycz starego ale  i nowego socjalizmu, łącznie z powszechnością i przymusem ubezpieczenia emerytalnego...

 „Gdy tak sobie myślę o tym wszystkim jakaś dziwna senność mnie morzy i pióro samo wypada z ręki”... – ale może, w istocie, trzeba pióro zamienić na browninga lub kałasza, akomodując do nowych etapów budowy lepszego świata?...

                                           Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »