Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 16 grudnia 2018 r.
Strona główna
To nie kryzys, to skutek PDF Drukuj Email
06.07.2012.

                                               To nie kryzys, to skutek

                * Dobre rady Ancymonów Łysych * Zwi Rav-Ner jako Jakub Berman?

                *Który strzał ważniejszy? *Bez własnej woli, zgody i udziału osób trzecich!

  Jan Brzechwa, polski Żyd i świetny pisarz (nie tylko „dla dzieci”; jego biograficzna książka „Gdy owoc dojrzewa” to znakomita lektura dla dorosłych, kto ją wznowi!...) w swej bajce o lisie Witalisie pisze: „Były różne w świecie lisy. Był więc lis Ancymon Łysy, pospolity lisek Rudy (pełen sprytu i obłudy), lis Bazyli – wielki sknera, zezowaty lis Przechera”... Podobnie są na świecie różni „mędrcy”. Są więc „mędrcy merdialni” powycinani z „Gazety Wyborczej” albo  kreowani przez nie zlustrowanych żurnalistów spodstolnych, dyrygowanych przez oficerów prowadzących, są mędrcy „jednego etapu” (Balcerowicz, Greenspan), są i „mędrcy etatowi”, uznawani za takich przez „światową opinię publiczną”, za którym to sformułowaniem kryje się najczęściej prasa żydowska i lewicowa. Tedy spiesząc na ratunek Europie przedstawili ostatnio swe recepty „euro-mędrcy” w osobach Flamanda Guy Verhofstadta, Niemca Helmuta Schmidta i Francuza Jacques Delorsa. Wszyscy ci mędrcy zgodnie zalecają Europie ratunek w postaci unii bankowej i fiskalnego federalizmu. Gdy jednak opukać życiorysy owych mędrców okazuje się, że jeden w drugiego to postępowi socjaliści (Belg zgrywał się na „liberała”, całkiem jak Tusk), klasyczni biurokraci, fanatycy europejskiej rawniłowki. Tacy to więc mędrcy zalecili ów „ratunek” dla UE w postaci jeszcze większej niż obecnie centralizacji i rawniłowki, co się przekłada w normalnym języku na jeszcze większy fiskalizm i wyzysk podatkowy obywateli przez swe własne resztówki państw i nomenklaturę Unii Europejskiej. Krótko mówiąc: mędrcy ci (jak ów „lisek Rudy, pełen sprytu i obłudy”) zalecają leczyć kryzys unijny dalszym postępem socjalizmu. Tymczasem kryzys unijny to nie tyle kryzys (kryzys to nagłe załamanie się koniunktury), co nieuchronny skutek postępów socjalizmu dotychczasowego, praktykowanego w UE, podobnie jak kryzys w Ameryce jest skutkiem wspólnej polityki państwa i Rezerwy Federalnej, samej w sobie instytucji o charakterze socjalistycznym. Jeśli recepty tych „mędrców” zostaną przyjęte, to UE wkroczy wprawdzie w etap agonalny, niestety, potrwa on pewien czas i euro-nomenklatura zdąży w tym czasie wyzuć z własności jeszcze miliony rodzin.

„Mędrcy świata, monarchowie, gdzie spiesznie dążycie?”... – śpiewamy w pięknej kolędzie. Niestety, euro-mędrcy nie są monarchami i bynajmniej nie spieszą do kołyski naszej cywilizacji: to tępi, pazerni biurokraci, krypto-totalniacy, pełni sprytu i obłudy. Do czego doprowadzą Europę?

 Tymczasem w naszym kraju powracają jakieś upiory stalinowskie. Dyrektorka liceum z Tarnowa skarży się, że ambasador Izraela w Polsce, Zwi Rav-Ner molestował ją politycznie domagając się odwołania spotkania młodzieży szkolnej z  Omarem Farisem, przewodniczącym Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Palestyńczyków Polskich z siedzibą w Krakowie. Dyrektorka powiada nawet, że ambasador Izraela zarzucił jej w rozmowie antysemityzm... Sam ambasador wyparł się tego aktu molestowania zasłaniając się  „podwładnym”, jednak dyrektorka tarnowskiego liceum twierdzi, że tłumacz tej telefonicznej rozmowy zwracał się do jej uczestnika w ambasadzie izraelskiej per „panie ambasadorze”. Jak tam było tak tam było, zaskakują dwie rzeczy: że dyrektorka – w końcu urzędnik państwowy - uległa temu molestowaniu i odłożyła spotkanie młodzieży z p. Omarem Farisem, zamiast zakończyć rozmowę z ambasadorem Izraela krótkim acz stanowczym „paszoł won”; po wtóre – dziwi, że dotąd minister Sikorski nie poprosił ambasadora Izraela do siebie i nie ostrzegł go przed podobnymi praktykami na przyszłość. Czegoś jednak należy wymagać od ministra, nawet jeśli ożeniony jest, tak jak jest, a w jego ministerstwie dominuje ciągle „zaciąg geremkowski”. Płaci mu przecież polski podatnik. Owszem, po ministrze rządu odbywającego „posiedzenia wyjazdowe” aż w Izraelu nie można zbyt wiele wymagać, ale przynajmniej tego wymagać można, żeby powściągał ambasadora Izraela w Polsce, by nie zachowywał się ostentacyjnie jak Jakub Berman albo Luna Brystygierowa. Jak widać – wypłukiwanie polskiej suwerenności następuje nie tylko „na odcinku unijnym”. Nawiasem mówiąc – w polskim MSZ jest od kilku lat „reprezentant” niemieckiego MSZ; czy w niemieckim MSZ jest także „reprezentant” polskiego MSZ? Czy wkrótce przybędą w naszym MSZ inni „reprezentanci”?...

 Niebezpieczny ów incydent, podobnie jak okoliczności śmierci gen.Petelckiego nie wywołały, o dziwo, większego zainteresowania w „mainstreamowych” merdiach, zwłaszcza w stacjach telewizyjnych, gdzie niepomiernie więcej czasu antenowego poświęcono  tak ważnym problemom, jak kto, którą nogą i komu strzelił gola. A przecież ważniejsze, niż kto komu strzelił gola jest dlaczego strzelił sobie w łeb tak dobrze poinformowany generał, świadek i znawca słynnych transformacji ustrojowych i innych...Ten brak zainteresowania nie dziwi w przypadku spodstolnych, nie zlustrowanych merdiów wyrastających z pniaka PRL-owskich tajnych służb – ale gdzie jest, u diabła,  słynna (osławiona?) „misja” mediów publicznych? Tych, na które przymuszani jesteśmy płacić „abonament” pod pretekstem, że „edukują, oświecają, wyjaśniają” itp.,idt., etc.? Ginie kolejny generał, ulica mówi o „liście osób do odstrzału” a publiczne media, radio i telewizja, nawet nie wyjaśniają spragnionym wiedzy obywatelom, czy to rosyjskie służby przystąpiły do likwidacji tych, co wcześniej przewerbowali się do innych służb, czy to b.bezpieczniacy z WSI likwidują b.bezpieczniaków z SB w ramach konkurencyjnej walki o rozkradziony szmal, czy może obydwie te „okoliczności przyrody”, we wzajemnym powiązaniu, splocie i żelaznym uścisku skutkują wszystkimi tymi tajemniczymi „samobójstwami bez udziału osób trzecich”? Ta nowa formuła przypomina skądinąd inną znaną formułę, stosowaną wobec  szpicli i konfidentów, co to  zarejestrowani zostali „bez swej wiedzy i zgody”...  (Z tej syntezy mogą się urodzić nowe formuły: „Zarejestrowany jako TW bez swej wiedzy, zgody i bez udziału osób trzecich”, albo: „Popełnił samobójstwo bez swej woli i zgody”. Czyż nie sam cymes sprytu i obłudy?)

 Ale chociaż wokół tylu wszelkiego rodzaju mędrców, z najprzeróżniejszych nadań i nominacji, kalibru lokalnego, europejskiego a nawet światowego – ani się dowiesz czegoś mądrego i prawdziwego o kryzysowej rzeczywistości. Tubylczy mędrzec mniejszy, Jacek Saryusz-Wolski powiada, że UE „zagrażają narodowe egoizmy”. Rozumiemy, że dalsza integracja proponowana przez mędrców większych umożliwi wreszcie postawienie tych narodowych egoizmowi „pod stienku”. W tym celu „proeuropejska” PO już przygotowała projekt ustawy sankcjonującej „mowę nienawiści”.  Kto przemówi odtąd „mową nienawiści” -  jako „narodowy egoista”  będzie przykładnie karany?

  Ano: „Są na świecie różne lisy”...- ale to i bez mędrców wiemy od Brzechwy.

                                                                       Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »