Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 19 października 2018 r.
Strona główna
Ryzyko mglistego pojednania PDF Drukuj Email
05.09.2012.

                                               

                                            Ryzyko mglistego pojednania

 Apel o pojednanie miedzy Rosjanami a Polakami, katolikami i prawosławnymi abp Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski i Cyryla I, zwierzchnika Cerkwi prawosławnej rodzi kilka pytań o charakterze zasadniczym.

 Pierwsza kwestia fundamentalna: pojednanie chrześcijańskie to akt indywidualny, akt sumienia. Tak, jak nie ma odpowiedzialności zbiorowej, tak nie ma zbiorowego pojednania. Jednać się, więc wybaczać, okazywać skruchę, próbować zadośćuczynienia może konkretny Kowalski z konkretnym Kuzniecowem, i to oni w swych chrześcijańskich sumieniach rozstrzygają o szczerości tego pojednania. W takim pojednaniu nie ma miejsca na ingerencję zewnętrznych czynników, jego uczestnicy stoją – by tak rzec – w prawdzie wobec Boga: jeśli mieliby się pojawić jacyś interpretatorzy takiego pojednania ze swą „wykładnią” – jego autentyczności – to tylko na zasadzie politycznej ingerencji.

 W aspekcie ewangelicznym zatem ów apel o pojednanie Polaków z Rosjanami, katolików z prawosławnymi, nie wnosi nic nowego: kto z Polaków ukrzywdził Rosjanina - niech okaże skruchę, prosi o wybaczenie i niech mu Rosjanin wybaczy, i vice versa. Takiej postawy wobec bliźniego uczy już katecheza.

 Czy zatem ów apel o pojednanie polsko-rosyjskie przypomina tylko Polakom i Rosjanom ewangeliczny nakaz wybaczania konkretnych krzywd doznanych od konkretnego bliźniego, czy w swej dwuznaczności staje się apelem o „zbiorowe pojednanie”, zatem ma naturę także polityczną?

 Komu właściwie ma wybaczyć moja ciotka, której ojca zamordowano w Katyniu jako oficera polskiej policji, jeśli nie zna nawet nazwiska kata i jego pomagierów? Ma wybaczyć Stalinowi i tym kilku członkom biura politycznego, którzy podpisali ludobójczy rozkaz? Nawiasem mówiąc – ciekawe, że nasi „starsi bracia w wierze” jakoś nie nawołują do wybaczenia Adolfowi Hitlerowi i jego ekipie, a państwo - wyznaniowe przecież – jakim jest Izrael stawia przed swymi sądami pomocników i wykonawców ludobójstwa, i nie odzywa się ani jeden głos „starszego w wierze” z apelem o pojednanie i wybaczenie...

 Podobnie jak słynny list biskupów polskich do biskupów niemieckich z lat 60-ych, tak i obecny apel o pojednanie Polaków z Rosjanami ma zatem charakter także polityczny. Sama polityczność tego rodzaju aktów nie może być zarzutem. I Kościół katolicki i Cerkiew prawosławna mają prawo prowadzić politykę służącą temu, by istniały należyte warunki do wyznawania, praktykowania i  krzewienia wiary. Można jednak pytać, czy konkretny taki akt dobrze, czy źle służy takiej polityce.

 Apel o pojednanie polsko-rosyjskie, upubliczniony na Zamku Królewskim, wpisuje się w pewne konkretne tło polityczne.

 Trwa niechęć władz rosyjskich do ujawnienia wszystkich sprawców ludobójstwa dokonanego na Polakach, do rekompensaty za rabunek polskiego dobytku na przedwojennych ziemiach zabużańskich i ludobójcze deportacje. Zachowanie władz rosyjskich w sprawie tragedii smoleńskiej zdaje się in extenso potwierdzać hipotezę o zamachu i zacieraniu śladów. Świecka inicjatywa „pojednania polsko-rosyjskego”, zrodzona w środowisku żydokomuny, datująca się mniej więcej z czasu  tej katastrofy, nie określała nijak treści postulowanego pojednania, wyglądała zatem na wyścig w zawodach o to, kto pierwszy „nadstawi się” polityce  rosyjskiej w Polsce i polityce niemieckiej w Unii Europejskiej. Polityka obydwu tych strategicznych partnerów wobec Polski zmierza najwyraźniej do jej powtórnej wasalizacji, i o ile polityce niemieckiej – via UE i Traktat Lizboński – udało się dokonać tej wasalizacji wobec Niemiec, o tyle wasalizacja Polski wobec Rosji – poprzez współpracę UE z Rosją,  NATO z Rosją (zwłaszcza po wycofaniu się Ameryki z Europy) i samo strategiczne partnerstwo Niemiec z Rosją – wymaga ideologicznej i propagandowej podbudowy, „podgotowki”.

 W co zatem, koniec końców, wpisuje się najnowszy apel o pojednanie abp Józefa Michalika i Cyryla I? Czy wpisze się bardziej w chrześcijańską naukę o wybaczaniu konkretnemu winowajcy konkretnych win (ale konkretnych winowajców przecież jeszcze nie znamy, nie mówiąc już o ich skrusze...) – czy w politykę oswajania Polaków z możliwą - powtórną i już podwójną – wasalizacją wobec Rosji?

 Takie wydaje się ryzyko tego apelu w jego politycznym aspekcie.

 Jakoś tak przypadkiem (?) w kilka dni po apelu abp Józefa Michalika i Cyryla I amerykańskie władze zapowiedziały odtajnienie amerykańskich dokumentów dotyczących ludobójstwa katyńskiego. Pojawiają się głosy, że to „zachęta” dla władz rosyjskich, by wykonały to, co do nich należy w tej sprawie... A może, przeciwnie, to wstawienie nogi w drzwi, wedle takiego punktu widzenia: musieliśmy wycofać się z aktywnej polityki w Europie, oddając pole współpracy niemiecko-rosyjskiej, ale na ile jeszcze możemy, będziemy torpedować tę współpracę?

 Od naiwnie (lub cyniczne) optymistycznych nadziei na ewangelizację Europy zachodniej, w której honor zastąpiły honoraria – przechodzimy natomiast do wspólnego frontu z Cerkwią prawosławną w obronie chrześcijańskiego sposobu życia. To przynajmniej jakaś konkretna deklaracja, chociaż znów: jak konkretnie przebiegać będzie ta wspólna obrona w sytuacji, gdy Cerkiew prawosławna uzależniona jest od władz rosyjskich? Gdzie władze rosyjskie postawią granice tej wspólnej obronie, co przecież uczynić mogą w każdej chwili?... Putin ze swym politycznym zapleczem to jednak nie jest Mikołaj II.

 Tymczasem obradował Zjazd Polonii Świata i już na wstępie p.Longin Komołowski z PO dopuścił się prowokacji względem Adama Lipińskiego z PiS, przewodniczącego sejmowej Komisji Łączności z Polonią, zapominając go zaprosić, ale umieszczając jego nazwisko na liście mówców... I tu mamy kilka pytań: czy kontakty z Polonią w naszych ambasadach nadal utrzymywane są poprzez byłych i obecnych funkcjonariuszy służb specjalnych? Czy sama Polonia nie powinna wskazywać ministrowi spraw zagranicznych, kogo życzy sobie dla utrzymywania tych kontaktów? Co sądzi Polonia o osobnym urzędniku w MSZ dla kontaktów z „diasporą żydowską”? A o tym, że nie ma specjalnych urzędników ds. kontaktów z diasporami polskimi w co większych krajach?...Pojednanie Polonii z polskim MSZ, w którym dominuje ciągle „zaciąg geremkowski” nie wydaje mi się błahą sprawą, może nawet pilniejszą od kulawych pojednań rosyjsko-polskich.

                                                      Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »