Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 21 czerwca 2018 r.
Strona główna
Prawdziwy bohater naszych czasów PDF Drukuj Email
25.10.2012.

                                     Prawdziwy bohater naszych czasów

        *Jałowość pomstowania na „globalizację” *Spółka oszustów: rząd, monopol, kartel

        *”Trafna diagnoza kibiców - „Złodzieje! Złodzieje”! * Wiekopomne wydarzenie w Ameryce

    Tu i tam słychać pomstowania na „globalizację”. Niekiedy przybierają tak ostre formy, że ktoś, kto pierwszy raz usłyszałby ten termin ( a przecież wielu spotyka się kiedyś z tym określeniem po raz pierwszy...) mógłby dojść do wniosku, że najlepiej byłoby całą tę „globalizację” zastąpić czymś zgoła przeciwnym. Ale co jest przeciwieństwem „globalizacji”?

 Globalizacja sama w sobie jest określeniem technicznym: to mniej więcej tyle, co upowszechnianie jakiegoś wynalazku, towaru, usługi, idei czy sposobu postępowania w skali światowej, właśnie globalnej. Przeciwieństwem globalizacji byłoby zatem ograniczanie  jakiegoś wynalazku, towaru, usługi, idei czy sposobu postępowania do terenu zaścianka, sioła, a nawet jeszcze mniejszego skrawka świata.

 Potępianie samej „globalizacji” jest więc pozbawione sensu dopóty, dopóki nie dodamy, o globalizację czego (więc upowszechnianie w skali światowej, ale czego?) chodzi.

 Upowszechnianie się w skali światowej (globalizacja) na przykład telewizji, internetu, rachunku bankowego, gospodarki wolnorynkowej czy wolności słowa ocenić wypada jako zjawiska pozytywne, dobre etycznie i moralnie, sprzyjające rozwojowi człowieka, jego wolności, wzrostowi dobrobytu etc. Z kolei upowszechnianie się w skali światowej aborcji, eutanazji, socjalizmu, totalnej demokracji, biurokracji itp. uznać wypada za procesy niepokojące. Zapewne i pozytywna globalizacja niesie ze sobą niekiedy także uboczne, mniej pozytywne zjawiska towarzyszące, ale przecież i wynalezienie maszyny parowej, powodujące redukcje pracowników dotąd fizycznych, wzbudzało gwałtowne protesty dotkniętych redukcjami robotników, niszczących te „diabelskie wynalazki”. Współczesne pomstowania na „globalizację”, bez dookreślenia o globalizację czego chodzi -  przypominają nieco tamte protesty przeciw postępowi technicznemu.

 Piłka nożna nie jest najnowszym wynalazkiem, ale niewątpliwie ulega w naszych czasach silnej globalizacji... Nie masz najpodlejszego państewka na tym świecie, które nie aspirowałoby do udziału w tym światowym show. Niewiele jest protestów przeciw globalizacji piłki nożnej w formie „mistrzostw świata”, organizowanych przez władze państwowe (bez pytania obywateli o zgodę na koszty udziału) wespół z FIFA jako ponadnarodowym monopolistą o charakterze kartelu i PZPN, jako monopolistą krajowym, ale nawet niektórzy zagorzali kibice piłki nożnej odzyskują bystry wzrok gdy rząd nie jest w stanie rozpędzić PZPN (bo „Polska zostanie wykluczona z rozgrywek FIFA”) albo gdy „stadion narodowy” za 2 miliardy złotych porównują z długiem pierwszego lepszego szpitala państwowego... Ale dopiero gdy na takim stadionie nie ma kto zamknąć dachu podczas deszczu – pojawia się wreszcie trafna diagnoza, skandowana z tysięcy gardeł: „Zło-dzie-je! Zło-dzie-je”! Trudno skazać na surowe kary te tysiące kibiców (skazać może byłoby i łatwo, ale jak ich powyłapywać...), więc ofiarą zmowy monopolistów footbalowych pada kibic, który wtargnął na murawę i autentycznie zabawił widownię, ośmieszając przy okazji jakiegoś tłustego, leciwego ochroniarza (czy aby nie pociot któregoś z „działaczy” PZPN?).

 Jak widać – sama globalizacja footbalu nie jest zła, zła jest metoda tej globalizacji: za pośrednictwem aparatu państwowego, monopolu PZPN  tudzież ponadnarodowego kartelu FIFA.

 Cóż tam jednak zajmować się globalizacja niewinnego footbalu, gdy inna globalizacja – globalizacja czego innego – zagląda nam okrutnie i bezczelnie w oczy. Myślę o zadłużaniu przyszłych obywateli przez  demokratyczne rządy, które wprawdzie mają niby „demokratyczną legitymizację” w postaci zgody posłów, niby reprezentantów narodów, ale – po pierwsze – posłowie ci reprezentują obecnie żyjących obywateli, a nie tych z przyszłego pokolenia, których zadłużają, po wtóre – nawet hic et nunc reprezentowanych obywateli ani zechcą zapytać w ogólnonarodowym referendum (przewidywanym przecież dla najważniejszych spraw!) o zdanie. Właśnie media poinformowały, że w Ameryce jakiś przeciwnik globalizacji tej formy socjalizmu próbował wysadzić w powietrze siedzibę Rezerwy Federalnej, jednego z głównych roznosicieli tej współczesnej formy socjalizmu, polegającej na produkowaniu wirtualnego, inflacyjnego pieniądza, wskutek czego obywatele wyzuwani są z własności „łagodnie i bez przerywania snu”. A jednak, mimo tak zakamuflowanego, mało widocznego dla „gołego oka” przeciętnych obywateli bezlitosnego dojenia ich kieszeni –znalazł się ów dynamitard, ów „pastuszek”, co tu wykrzyknął:” Król jest nagi”!

 Wysadzić w powietrze gmach Rezerwy Federalnej! Ten człowiek powinien zostać bohaterem dnia wszystkich liberalanych mediów! To coś znacznie więcej, niż pomysł zniszczenia maszyny parowej: to wielki, symboliczny gest niezgody na globalizację socjalizmu w naszych czasach,  akt protestu przeciw globalizacji wielkiego złodziejstwa w formie produkowania pustych pieniędzy.

 Murray N.Rothbard twierdził, że  „tylko likwidacja Systemu Rezerwy Federalnej (...)wyeliminować może stale rosnąca inflację. (...) Inwestycje muszą być uzależnione od prywatnych oszczędności, a nie od fałszywych pieniędzy emitowanych przez nikczemny, uprzywilejowany przez państwo system bankowy. Musimy się więc pozbyć banku centralnego”.

 Próba wysadzenia w powietrze siedziby Banku Rezerwy Federalnej powinna przejść do historii ekonomii jako pewna data graniczna i znaleźć się na czołówkach gazet. Ale w tym dniu na czołówkach gazet, przynajmniej polskich (dług publiczny sięga biliona złotych!) znalazł się ów nieszczęsny, nie rozpięty w porę dach nad  tzw. stadionem narodowym. Cóż robią nasi zagraniczni korespondenci w Ameryce? Gdzie jest sylwetka prawdziwego bohatera naszych czasów,  słusznej walki z globalizacją pustego pieniądza?

 Wprawdzie 21-letni Kadi Nafis, obywatel Bangladesz, miał podobno działać z innych, bo terrorystycznych pobudek, ale zważywszy, że używał „podstawionego przez agentów FBI samochodu” możemy i przyjąć, że „terrorystyczne motywy”  też mu „podstawiono”... Zresztą – „jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści”, nawet terrorysta może przy okazji swej brudnej roboty spełnić coś pożytecznego. Rezerwa Federalna to jednak nie to samo, co World Trade Center: globalizacja produkcji lewych pieniędzy to nie to samo, co globalizacja wymiany handlowej.

                                                     Marian Miszalski

                                                                             

                                                                 

                                                           

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »