Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 16 grudnia 2018 r.
Strona główna
Elastyczność jednolitofrontowa PDF Drukuj Email
15.11.2012.

                                

                              Elastyczność jednolitofrontowa

     *Prezes Kobylański a „zaciąg geremkowski” * Co Barak obiecał Władimirowi?

       *Hajdarowicz: właściciel – czy tylko „słup”? * Zarówno wolność, jak i terror...

  Niby „świat wstrzymuje oddech gdy Ameryka wybiera prezydenta” ale tym razem „świat” chyba szybko wypuścił powietrze: różnice między kandydatami nie były imponujące, osobowości kandydatów mało pasjonujące. Za to bardziej „elastyczne”, jak wypada na czasy politycznej poprawności. Polonia amerykańska, zorientowana bardziej na Romneya niż Obamę wyartykułowała nawet pewne postulaty pod adresem tego pierwszego – zniesienie wiz dla Polaków, pomoc w śledztwie smoleńskim, powrót do „tarczy” – ale zabrakło wśród nich postulatu, by administracja nowego prezydenta przestała popierać roszczenia firmy „holocaust” wobec Polski. Wprawdzie Romney nie wygląda mi na takiego, co by tym postulatem przejął się bardziej, niż stanowiskiem amerykańskiego lobby żydowskiego w tym względzie, ale ten postulat Polonii powinien być silnie i stale obecny w amerykańskim życiu publicznym. Bez względu na to, jak liczni są agenci MSW i MSZ (zaciąg geremkowski!) w środowisku amerykańskiej Polonii. Warto brać przykład z Jana Kobylańskiego i USOPAŁ.

 Teraz, po wyborach, gdy „świat” już wypuścił powietrze – pozostała tylko pewna zagadka, która przecież wkrótce się wyjaśni. Jak pamiętamy, kilka miesięcy temu podczas spotkania prezydenta Obamy z prezydentem Miedwiediewem nie wyłączony, niedyskretny mikrofon ujawnił opinii publicznej interesującą wymianę zdań obydwu dżentelmenów:

 -Teraz nie mogę – powiedział prezydent Obama – dopiero po wyborach, gdy będę bardziej elastyczny.

 - Dobrze – odparł Miedwiediew – przekażę te słowa Władimirowi.

 Czego prezydent Obama wówczas „nie mógł”, skrępowany nadchodzącymi wyborami, a teraz już może w ramach pozyskanej „większej elastyczności”? Zanim ta zagadka wyjaśni się odnotujmy, że tuż po zwycięstwie Obamy ruscy szachiści zaproponowali Ameryce „wspólną tarczę obronną”. Taka szalenie elastyczna „wspólnota tarczy obronnej”  miłującej wolność Ameryki z czarnosecinną putinowską Rosją może oznaczać jeszcze większe desinteressement Ameryki Europą wschodnią, więc jeszcze głębsze strategiczne partnerstwo rosyjsko-niemieckie, a w konsekwencji rozmaite handelki w tej nie do końca jeszcze podzielonej strefie wpływów. Jak już raz wdepnie się w ideę elastyczności, trudno potem stanąć do jakiegokolwiek pionu. Wiedzą o tym dobrze kobiety, elektorat nie do pogardzenia w dzisiejszych czasach, bo nawet popularna anegdota głosi, że kobieta gniewa się naprawdę wtedy, gdy powiada: Gnie wam się...Czy można zatem na idei elastyczności budować wiarygodną przyszłość? Chyba tylko taką, o której powiada gmin, że warta jest „złamanego ch...”.

 Gdy o tym mowa – środowisko dziennikarskie zbulwersował donos na własną gazetę, jaki p.Hajdarowicz złożył p.Grasiowi przed publikacją bulwersującego tekstu pana redaktora Cezarego Gmyza. To też przejaw postępującej elastyczności: niby gazeta „niezależna”, ale nie aż tak, żeby rząd nie wiedział, co się nazajutrz ukaże. Elastyczności nigdy nie dość...Zaraz też dotknęły „Rzepę” stosowne czystki kadrowe i można spodziewać się, że z pisma umiarkowanie opozycyjnego w ramach akceptacji II RP stanie się wkrótce pismem umiarkowanie prorządowym, aczkolwiek dostatecznie elastycznym by udawać poprzednie wcielenie. Jednak właściciel, który donosi na własną gazetę musi zastanawiać.  Ja na przykład zastanawiam się, czy p.Hajdarowicz jest aby na pewno „właścicielem” Presspubliki, właścicielem większości udziałów – czy może tylko podstawionym „słupem”? O ile pamiętam, gdy nabywał tę spółkę – niektóre media informowały, że „zaciągnął na ten zakup kredyt”, co p.Hajdarowicz zdementował twierdząc, że kupił „za własne pieniądze”. Hm...Idąc za pouczeniem księcia Gorczakowa, który „wierzył tylko zdementowanym informacjom” można więc zapytać, kto poręczył ten kredyt, jeśli w ogóle był to kredyt, a nie „ustawka”? Krótko mówiąc: kto dał szmal i w zamian za co?...Tymczasem wróble na dachach ćwierkają, że to red.Talaga kieruje teraz „Rzepą”. Nie wiem, czy to prawda, ale postępy elastyczności są już widoczne. Gnie wam się...

 Tymczasem Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego też chce być elastyczne. Zapewne dlatego popiera totalniaków z ASP w Gdańsku, którzy ze względu na przekonania odmówili prawa do studiów Grzegorzowi Ślubowiczowi. W tym przypadku elastyczność ministerstwa polega na połączeniu konstytucyjnego prawa do wolności przekonań z administracyjnym widzimisię dyrekcji ASP w Gdańsku. Przypomina to elastyczność stalinowskiego „centralizmu demokratycznego”, jaki obowiązywał podobno w „partii typu leninowskiego”, a którego istotą był przymus jednolitych („jednolitofrontowych”) przekonań w pozorach ich wolności.

 Jednolitofrontowa elastyczność staje się dzisiaj zasadą organizującą subkulturę politycznej poprawności.

 A won!

                                                                 Marian Miszalski

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »