Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 29 czerwca 2017 r.
Strona główna
Tasowanie zgranej talii PDF Drukuj Email
14.12.2012.

                              Tasowanie zgranej talii  

    *Piechociński jako kto?...*  Siwiec odchodzi, czyli kto pójdzie za nim?

    *Czy bezpieka zjednoczy lewicę? *Od czego może odrodzić się państwo?...

 Na bezrybiu i rak ryba” - w  wersji zwulgaryzowanej, stosowniejszej dla  demokratycznych realiów politycznych – „na bezptasiu i d...słowik”. Przez minione dwa tygodnie „słowikiem” mediów był p.Piechociński, który nie mógł się zdecydować, co robić „z tak pięknie rozpoczętym wieczorem”: wejść do rządu, czy może wepchnąć tam młodszych i głup..., pardon, mniej doświadczonych. Wygląda na to, że na koniec wzięła górę obawa przed sondażowymi słupkami i p.Piechociński „musiał sam”. Kazał pan – musiał sam, jaki pan – taki kram, żeby pozostać przy mądrościach ludowych.

 Osłabienie i podział w PSL zaktywizowały niektórych weteranów PZPR-owskich do „jednoczenia lewicy”, i oto przez najbliższe dni tematem wiodącym   stanie się z pewnością p,Marek Siwiec, który z przytupem wystąpił z SLD. Słabsze PSL – więc rosną szanse na podmiankę w koalicji, ale nie wystarczy SLD, ani Ruch biłgorajski: trzeba zjednoczonej lewicy!

 Ba! Od dawna już trwają usilne wysiłki w tym kierunku, rzecz w tym, że trudno uzgodnić, kto ma rządzić naprawdę taką zjednoczoną lewicą. Pretendentów nie brakuje: czy „ludzie o skrwawionych rękach” (jak Miller wg.Palikota), czy „naćpana hołota” (jak Ruch biłgorajski wg.Millera), czy może żydowskie lobby polityczne z Partii Demokratycznej (której młodzieżówka intensywnie penetruje Ruch biłgorajski)? Rzucane wzajemnie inwektywy przypominają czasy, gdy dla „Natolina” frakcja puławska to były „Żydy”, a dla „Puław” frakcja natolińska to były „chamy”. Na lewicy tradycja mowy nienawiści nie ginie. Tradycja ta pokazuje także, że ścieżki frakcyjne żydokomuny a to łączą się, a to rozchodzą, a  to znów łączą się w jakimś „historycznym kompromisie”, by znów rozejść się  w historycznej dintojrze. Raz tworzono Komunistyczną Partię Polski we wspólnym leninowskim froncie, to znów ją delegalizowano, „podczyszczano” na Łubiance i dziesiątkowano, potem rehabilitowano - by znowu oskarżać się, tym razem o nacjonalistyczne odchylenia, potem niby znów się kochano, żeby wkrótce powyzywać się od tych „Żydów” i „chamów”... Dzisiaj kolejny „etap” skłania znów do jedności; do marksistowskiej „jedności przeciwieństw”?

 Ostentacja p.Siwca obliczona jest, być może, na wywołanie efektu kuli śnieżnej, tak, aby na końcu p.Miller został ze swym kadłubkowym SLD, wyizolowanym z nurtu nowej „mądrości etapu”, nakazującej ponowny sojusz „Żydów” z „chamami”. Pewien problem w tym, że więcej jest „chamów”, niż „Żydów”, nadto szowinistyczne zachowania żydowskie wobec Polski nie przysparzają współczesnemu lobby żydowskiemu w Polsce popularności wśród młodego pokolenia, a co dopiero wśród starej lewicy... „Chamy” trafnie chyba rozpoznają sytuację: Ruch Palikota to tylko taka polityczna ustawka, parawan, zza którego „Żydy” znów kierowałyby „zjednoczoną lewicą”.

 Rzecz jasna – jakieś pozory „ideowej jedności”, wspólnego lewicowego mianownika trzeba zachowywać: stąd wspólne potępianie polskiego „faszyzmu” i „nacjonalizmu”, wspólna konferencja zapowiedziana na 16 grudnia i inne tego rodzaju propagandowe „hocki-klocki” (Hocki-klocki, „be” ni „me”, dobre to, ale do d...), lecz do zjednoczenia daleko.  Kto ma rządzić zjednoczoną lewicą? – nadal nie wiadomo.

 Pomocna w zrozumieniu wagi tego problemu jest, jak zwykle, historia. W 1948 roku odbył się słynny zjazd zjednoczeniowy lewicy, na którym w auli Politechniki Warszawskiej PPR połączyła się z PPS, uprzednio należycie „podczyszczoną” przez UB ze sceptyków (kazamaty przy Mokotowskiej, Rawicz, Wronki, skrytobójstwa znakomicie przekonywały PPS-owskich sceptyków do zjednoczenia).Od razu widać, że bez jednoczycielskiej roli bezpieki o żadnym zjednoczeniu politycznym  żydokomuny mowy być nie może.

 Czy zatem dzisiaj bezpieka jest zainteresowana w jednoczeniu lewicy? – to jest najważniejsze pytanie!

 Ale dzisiaj jest wiele rozmaity koterii bezpieczniackich, tworzących pozakonstytucujne ośrodki władzy (nie licząc obcych agentur, które mają własne kalkulacje). Nie wątpię, że Mossad i jego kolaboranci zainteresowani są w jednoczeniu lewicy, którą kręciłoby „lobby ukorzenionych”. Jednak nie wszystkie te koterie i nie wszystkie obce agentury muszą być akurat zainteresowane wzmacnianiem lewicy w Polsce – mogą na przykład spekulować na „drugi fortepian”, na PiS (zwłaszcza, gdy PO i „lewica” upodabniają się do siebie). Zawsze dobrze mieć polityczną alternatywę w rozgrywaniu tak słabego delikwenta, jak Polska. Blok polityczny PO plus „zjednoczona lewica” byłby do rozgrywania bardziej kłopotliwy. Z tych samych powodów zresztą – jak sądzę – nie pozwolono PO zawrzeć koalicji z PiS w roku 2005.  Byłaby to koalicja potężna i trudno wzruszalna... Coś jest na rzeczy, bo „jednoczenie lewicy” trwa już kilkanaście lat: gdyby pośród  bezpieczniackich grup i obcych agentur była zgodność – lewica już dawno zlałaby się w nowy Front Jedności Narodowej!

 Nawiasem mówiąc, uczestnicząc we wspólnych hucpach z Ruchem biłgorajskim potępiających „polski faszyzm” i „nacjonalizm” – SLD już dał sobie narzucić retorykę Biłgoraja i „ukorzenionych demokratów”, i tylko patrzeć, jak zmuszony będzie razem z nimi potępić „polski antysemityzm” lub wykonywać tak żałosne gesty, jak Kwaśniewski w Jedwabnem. Może i Miller kiedyś przeprosi Żydów w imieniu Polaków za niemiecką okupację?...

 Ciekawe, co to za bezpieczniackie siły, które wstrzymują proces integracji żydokomuny–  byłyby jakimś zalążkiem niezależnej państwowości? Hm... Jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści.

 Tymczasem p.Oleksy( rejestrowany przez komunistyczny Agenturalny Wywiad Operacyjny) bardzo nasładza się p.Siwcem, że „znacząca postać na lewicy”. „europejczyk” i w ogóle...  Nie dopowiada już, bo i po co, że w 1986 roku SB zarejestrowała tego europejczyka jako TW „Jerzego”, a wyrejestrowała w roku 1990, niszcząc inne akta. I że „nasz europejczyk” jest członkiem YES (Yalta Europeen Strategy), gdzie i „Olek” Kwaśniewski, i również ukorzeniony pan James Wolfensohn (którego Bill Clinton zrobił prezesem Bank Światowego odwdzięczając się za taktowne wyciszenie okoliczności z Moniką Lewinsky) i jak najbardziej ukorzeniony p.Wiktor Pinczuk, zięć straszliwego b.prezydenta Ukrainy, Kuczmy, a zarazem (i w związku z tym?) najbogatszy człowiek na Ukrainie (3,3 miliarda)...Fundacja YES ma oficjalnie „europeizować Ukrainę”. Jakże by więc nie miała przy okazji „europeizować” i  lewicy w Polsce?...

                                                   Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »