Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 16 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Demokratyczny uśmiech Stalina PDF Drukuj Email
22.12.2012.

                          Demokratyczny uśmiech Stalina

     *Brunon K. a Magnum X * Nowości wydawnicze: granaty, rewolwery,amunicja

       *Między nami, kadrowcami... *Najpierw nadzór, potem euro? *                                                

 Gdy ABW przez okrągły rok hodowała sobie troskliwie Brunona K. na terrorystę-nacjonalistę, który wysadzić „chciał” cały Sejm, Senat z prezydentem Komorowskim na kupę („warszawskie bubki, żigolaki, z szajką wytwornych pind na kupę”...-  pisał o „politycznej Warszawce” Tuwim przed wojną; jak by ją opisał dzisiaj?...) – w cichej, skromnej, jednopokojowej siedzibie spółki wydawniczej „Magnum X” na warszawskiej Pradze (wydającej militarne pismo „Nowoczesna Technika Zbrojna”, więc jakiś odprysk „wojskówki”?) spiskowano tak, że cały ten Brunon K. może się schować w mysią dziurę! Gdyby nie jakaś redakcyjna kłótnia (w której zginął akurat krytyczny wobec raportu Anodiny ekspert lotniczy) – czort wie, czym skończyłoby się to spiskowanie, bo w ramach śledczych przeszukań znaleziono u tych „wydawców” rewolwery, granaty, amunicję, nawet części karabinów maszynowych... Cóż, gdy ABW zajmuje się hodowaniem na polityczne zamówienie PO „nacjonalistycznych terrorystów” – prawdziwi terroryści albo i co gorszego harcują w najlepsze. Nadto nie ma pewności, czy cała ta spółka „Magnum X” też nie była hodowana przez jakąś inną frakcję bezpieczniacką...Ach, jak śmierdzi! Jeszcze jeden powód, by wymienić kierownictwo ABW z Donaldem Tuskiem włącznie, boć przecież to on jako premier nadzoruje służby.

 Nadzoruje?...Nie brak opinii, że już prędzej pp.Graś i Arabski nadzorują p.Tuska, niż on - służby. „Kadry decydują o wszystkim”” – mawiał tow.Stalin. To się łatwo udziela i demokratom. W swych pamiętnikach Włodzimierz Sokorski, zwany czołowym „rypałą” pośród PRL-owskich „bubków i żygolaków”, wspomina, że gdy pytał Jaruzelskiego o sens pewnych decyzji kadrowych, ten „odpowiedział mi cytując bezwiednie Stalina: Kadry decydują o wszystkim”. Jeśli udzieliło się to od Stalina i Jaruzelskiemu, schodząc do poziomu instynktu, to czemu od Jaruzelskiego nie mogłoby się udzielić – via spodstolne rządy -  także rządowi Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego? Jeśli ziewanie jest zaraźliwe, to co dopiero rządzenie przy pomocy wypróbowanych „kadr”! To musi się udzielać, jak jasna cholera. Niestety, przyglądając się tym kadrom, przynajmniej na szczeblu rządowym,  w ABW czy w prokuraturze– sprawa nie wygląda najlepiej... A niżej?

 Wgląd w niższe kadry daje nam ostatnia sprawa Kolei Śląskich. Marszałek województwa śląskiego, aktywista PO, mianował prezesem tych Kolei Śląskich, bez konkursu, dżentelmena, który w przeszłości uznany został przez sąd za osobę niepoczytalną, przynajmniej tak niepoczytalną, że nie może odpowiadać za zobowiązania finansowe, jakie zaciągał... Jaka to przyjemna forma nieodpowiedzialności: każdy by tak chciał, zwłaszcza jeśli wcześniej pozaciągał długi. Życie później niby potwierdziło tę niepoczytalność, bo jako prezes innej spółki kupił sprzęt o wartości rynkowej 140 tysięcy złotych płacąc ok.1,5 miliona złotych: oczywisty wariat, gdyby nie fakt, że płacił nie swoimi pieniędzmi, więc nawet trudno sobie wyobrazić, żeby szczęśliwy dostawca nie omieszkał wynagrodzić autora tego zamówienia zwyczajowym w takich psychiatrycznych przypadkach procentem... Może i wariat, ale najwyraźniej miał swe lucida intervalla. Jest już rzeczą oczywistą, że człowiek w takim stanie zdrowia zapomniał zwyczajnie poinformować marszałka o swej wcześniejszej karalności, a marszałek zbytnio nie dociekał. Może też znał tamtego dostawcę?...

 Przypadek prezesa Kolei Śląskich nie jest odosobniony: ilu takich prezesów z platformerskiej rekomendacji obsiada rozmaite spółki! W Łodzi powiadają, że nawet w szaletnictwie samorządowym potrzebna jest rekomendacja polityczna PO.

 Piszę o tym, bo gdy nadal kadry decydują o wszystkim,  ważna jest przynajmniej jakość tych kadr. Gdy pewien dyplomata francuski popuścił w spodnie podczas składania listów uwierzytelniających, premier Francji. Arystydes Briand skarżył się w Radzie Ministrów: „Patrzcie, z kim ja muszę pracować. Niewiele wymagam, żeby tylko nie sr...li w portki, ale i tego nie mogę się doprosić”...

 Ba! Czy można w rządzie Tuska znaleźć choć jednego takiego, co by nie s... w portki ze strachu o posadę? Zresztą sam ten Tusk...

 Najpierw zapędzić nas chciał w strefę „euro”, ale jak przyszło do natarczywych pytań, jaki będzie właściwie przelicznik złotówek na euro? - temat zaskakująco szybko upadł. Teraz, po powrocie Tuska z Brukseli, jakby znów wraca, nieco oględniej formułowany, ale jednak. Rząd będzie się także „zastanawiał”, czy przystąpi do Rezerwy Federalnej, pardon, do Nadzoru Finansowego. Czyżby „złota Aniela” podniosła Tuskowi poprzeczkę wymagań? A co z polityczną „prowizją”? Za „cztery wiekopomnie reformy” charyzmatyczny premier Tusk wysłużył przynajmniej europosadę w Parlamencie Europejskim; za zapędzenie Polski pod „euro”, zwłaszcza przy odpowiednim, zadawalającym Niemców przeliczniku, prowizja będzie chyba większa?

 Wszystko to są, rzecz jasna, spekulacje, ale uczciwiej jest spekulować intelektualnie, niż cudzymi pieniędzmi w spółkach z udziałem skarbu państwa czy samorządu terytorialnego. Gdzie, jak widać, partyjne kadry decydują o wszystkim. A kto decyduje o partyjnych kadrach? Pst! Sza! Kółko się zamyka, Josef  Wissarionowicz ułybajetsia w piekle. Zresztą może wcale nie w piekle, którego – według postępowych teologów – już „nie ma”?

 Nie wygląda to dobrze: dzisiaj nie ma piekła, jutro może nie być czyśćca, pojutrze – nieba...Znaczy się, jak za bolszewika: „ojca można zabić, a  matce dać po mordzie”. Postępowi teologowie zlikwidują na końcu samego Pana Boga. Wtedy pozostaną im już wyłącznie spekulacje cudza forsą, i żeby tylko forsą! Brr!

                                                                                  

                                                                                   Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »