Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
Siła rozszczepionych jąder PDF Drukuj Email
17.01.2013.

                                            Siła rozszczepionych jąder

      *Siano do przeżuwania *Wybierz przyszłość z lewicą: zostań pederastą!

        *Prawidłowości PRL-owskie w III RP * W Sejmie jak w przedszkolu...

                                („Najwyższy Czas”, 16 I 2013)

  Uzasadnienie wyroku przez młodego sędziego Tuleję („młody, wykształcony z dużego miasta”?), w którym przyrównał działania  CBA pod Mariuszem Kamińskim do działań Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pod Stanisławem Radkiewiczem spełnia znakomicie swe zadanie: juźci nie zlustrowane merdia dostały karmę, siano, na długie tygodnie i będą ją po bydlęcu cierpliwie przeżuwać, celem ukazania że „rządy PiS to taki stalinizm w demokratycznych dekoracjach”. W ten sposób sędzia Tyleya okupił wyrok, który wobec niezbitych dowodów musiał wydać. A gdyby tak porównał Kwaśniewskiego do Stalina, albo Millera do Bermana?... O, chyba tak młody, tak wykształcony i z tak dużego miasta to Tuleya nie jest. Ale i sam wyrok skazujący przyjęty został przez b.komunistów z niechęcią: słyszałem, jak poseł Kalisz narzekał, że łapówki były przecież małe...Ba! Co dla Kalisza cienkie i chude, to dla emeryta grube i tłuste: czym nędzna emeryturka przy okazałej diecie poselskiej?... Gdyby Kalisz dał w łapę 17 tysięcy – pewnie by tego nawet nie zauważył, ale gdyby emeryt miał dać te forsę?... Najwyraźniej słynna „wrażliwość społeczna” opuszcza lewicę w miarę, jak jej liderzy rozsmakowują się w whisky i cygarach. Nie dowodzi to wcale, że „byt określa świadomość”, jest to raczej dowód na postępujący prymitywizm umysłowy i degenerację formacji lewicowej. Nic też dziwnego, że Ruch filozofa z Biłgoraja „przodkuje” ideologicznie po lewej stronie, wobec obwarowanego w okopach millerowskich SLD (z których nie chce się wychylać) i politycznego lobby żydowskiego, które podszczuwa na te okopy biłgorajską lewicę.

 Wydaje się przecież, że wszystko to furda, takie harce dla gawiedzi politycznego żywiołu drobniejszego płazu, bo prawdziwa rozgrywka idzie teraz – tradycyjnie już - między dwiema bezpiekami, cywilną i wojskową. W historii PRL ( więc i w historii III Rzeczpospolitej, mutatis mutandis, także...) dostrzec można pewną prawidłowość: gdy stopień uzależnienia od zagranicy rośnie – rośnie też rola bezpieki wojskowej, gdy margines swobody zwiększa się – górę bierze bezpieka cywilna. W ten sposób w PRL, w momentach kryzysowych, ujawniało się zwykle „najtwardsze jądro partii”, czyli sowiecka agentura ulokowana w tajnych służbach wojskowych. Czyje „najtwardsze jądro” ujawnia się teraz, ulokowane na zapleczu demokracji?... Jedni powiadają, że jest ciągle to samo jądro, inni, że owszem, ale już do spółki z innymi „twardymi jądrami”; coś jest na rzeczy, bo w na tubylczej scenie politycznej raczej wielkie jaja, niż jakakolwiek polityka. Gdy bezrobocie przekracza 16 procent (oficjalnie: 13,1, ale poprawka 3-procentowego błędu statystycznego w przypadku rządowej statystyki to i tak uprzejme założenie) – czym zajmuje się parlament? Czy obniżeniem podatków? Czy może ich uproszczeniem? Czy zastąpieniem progresji podatkiem liniowym? Czy ograniczeniem „koncesjonowanych obszarów” gospodarki? Czy redukcją biurokracji? Czy likwidacją powiatów jako zbędnej struktury administracyjnej? A gdzieżby tam!... W Sejmie jak w przedszkolu: Sejm zajmie się teraz projektami ustaw o związkach partnerskich, tudzież wnioskami o Trybunał Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Sędzia Tuleja jakby wyczuwał w swym uzasadnieniu mądrość nadchodzącego etapu...”Policmajster powinność swej służby zrozumiał”?...

 ...Więc związki partnerskie – jako metoda na kryzys! To jest to, to jest sposób! Gdy kryzys nie sprzyja dzietności ( a ten kryzys potrwa długo, ho,ho, może i całe pokolenie),gdy Kościół heroicznie postawił aborcji tamę – co proponować „młodym wykształconym z dużych miast”? Związki partnerskie, to jasne. Przewidywał to już przed wojną K.I.Gałczyński: „Po co ci, Leoś, to wszystko, ta Polska, niech ją gryzą? Ty lepiej, Leoś, homo się zseksualizuj”. Jest to jedyny przedwojenny program socjalny, jaki kontynuuje dzisiejsza lewica...

 Ambitnym projektom socjalnym  towarzyszy nie mniej ambitna polityka rządu wobec przedszkolaków. Słychać, że ministerstwo edukacji blokuje naukę pisania i czytania w  przedszkolach, żeby mieć pretekst do...wcześniejszego posyłania dzieci do szkół! No ale gdy setki radarów obstawić mają polskie drogi nie dla bezpieczeństwa jazdy, a dla ściągnięcia forsy – co tu mówić o logice?

 Logiczne, owszem, jest to, że w kraju, którego suwerenność spłukiwana jest niemal z dnia na dzień, a kryzys wchodzi w etap strukturalny - bezpieka wojskowa wie najlepiej, komu i jak się nadstawiać i jak modelować scenę tubylczą. Na ile zaś „twardych jader” uległa ona rozszczepieniu po roku 1989 i które z nich jest najtwardsze -  ba! Któż to może wiedzieć... Może bezpieka cywilna ma na ten temat jakieś bliższe informacje, ale właśnie dlatego ulega teraz stosownej „reorganizacji”.

                                                                    Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »