Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 16 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Tanie zasysanie PDF Drukuj Email
21.02.2013.

                                  Tanie zasysanie

  *Ile szmalu dostaliśmy realnie?*Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi

      *Nie patrz w telewizor, spójrz na zegarek * Cyrk na szambie rozwesela

  Propaganda rządowa nasładza się 72 miliardami euro, przyznanymi Polsce na lata 2014-20... Mniej chętnie mówi o tym, że rolnicy dostawać będą nadal dopłaty mniejsze od dopłat dla rozwiniętych krajów unijnych, co oznaczać będzie malejącą konkurencyjność naszego rolnictwa, które – jeszcze póki co – jest naszą silną strona. Najwyraźniej – do stopniowej, powolnej likwidacji...

 Teraz zabawmy się w liczykrupę.

 72 miliardy euro (ok.300 miliardów złotych) przyznane na lat siedem daje nieco ponad 10 miliardów euro rocznie (nieco ponad 40 miliardów złotych).

 Warunkiem otrzymania tych pieniędzy jest jednak zaangażowanie środków własnych. UE wymaga zaangażowania środków własnych obdarowanego (w zależności od rodzaju inwestycji) od 30 do 70 procent ; jeśli przyjąć średnią – 50 procent  – wygląda na to, że aby wykorzystać te 72 miliardy euro w latach 2014-2020 Polska będzie musiała wyłożyć własne 36 miliardów euro ( ok.144 miliardów złotych). Tych pieniędzy nie ma w budżecie – trzeba będzie je pożyczyć! Jak pożyczyć – to i oddać, ale z procentami. Zakładając optymistycznie, że międzynarodowi lichwiarze pożyczą nam na nie więcej niż 10 procent – od pożyczonych 36 miliardów  euro zapłacimy ok.4 miliardów odsetek ( 16 miliardów złotych).

 „Darowane” nam 72 miliardy euro zmniejszają się zatem o 40 miliardów euro (36 miliardów euro, które będziemy musieli pożyczyć żeby wykorzystać darowane 72 miliardy, plus 4 miliardy odsetek od pożyczonych 36 miliardów euro). Pozostają 32 miliardy euro, ale przecież płacimy roczną składkę do UE w wysokości 3,5 miliarda euro, co daje przez siedem lat 24,5 miliarda euro. Po odjęciu od 40 miliardów – zostaje na czysto 15,5 miliarda euro: nieco ponad 2 miliardy euro rocznie (8 miliardów złotych).

 Owszem, nawet 15,5 miliardów euro to są jakieś pieniądze, ale pamiętajmy, ze przez 7 lat z tytułu członkostwa w UE i podpisania Traktatu Lizbońskiego nasza suwerenność państwowa będzie intensywniej niż dotąd ograniczana, krępowana i wypłukiwana...  15,5 miliarda euro jest to śmiesznie niska ceną za przekształcanie Polski w kraj wasalny, a jej obywateli – w tanią „siłę roboczą”. Jakże tanio sprzedaje nas rząd Tuska, mydląc opinii publicznej oczy tymi 72 miliardami euro!

 Odwiedziłem niedawno oddział Banku Śląskiego celem odebrania przekazanych pieniędzy i uprzejma pracownica zaproponowała mi wzięcie „całkowicie odformalizowanej” pożyczki „od ręki” w wysokości 15 tysięcy złotych. Spytałem o oprocentowanie – 15,5 procenta! Gdy lokatę oprocentowaną na 5 procent uważa się już za bardzo korzystną... To trzykrotne przebicie w przypadku pożyczki uważam za lichwę. Skłoniło mnie to do zainteresowania się „Prawem bankowym”, obowiązującym w Polsce od 1989 roku. To „prawo bankowe” to rzadki bubel prawny, rzecz jasna celowy, bo uchwalony w dobie osławionej transformacji ustrojowej pod potrzeby bezpieczniackich „transformatorów” i ich pomagierów. Dość powiedzieć, że „prawo” to nie definiuje nawet „czynności bankowej”, a minimalny kapitał potrzebny do założenia banku w Polsce określa...dyrektywa europejska! Co do której nie ma nawet pewności, czy może w Polsce obowiązywać prawnie... Dyrektywa ta przyjmuje, że do założenia banku trzeba mieć co najmniej 5 milionów euro, czy to w Brukseli, czy w Pcimiu Dolnym ( no ale średnia emerytura w Brukseli to ok.7 tysięcy złotych, a emerytura w Pcimiu to ok.600 złotych). Natomiast rola prezesa NBP jest tak wielka, że jest on praktycznie jedynym decydentem, który dopuści lub nie dopuści do powstania w Polsce banku. Prawo bankowe to bagno: na jego gruncie o żadnej uczciwej konkurencji bankowej mowy być nie może.

 I pomyśleć, że Sejm zajmuje się tymczasem takimi pierdołami, jak „związki partnerskie”!

 A gdyby tak rząd pożyczył komu te 72 miliardy euro na taki sam procent, na jaki pożycza Bank Śląski (15,5 procenta rocznie)? Przez siedem lat zebrałby drugie 72 miliardy, bez potrzeby zapożyczania się u lichwiarzy... Ale na taką pomoc Bruksela, ma się rozumieć, nigdy nie pozwoli. Toteż politrucy rządowi na posadach dziennikarskich raczą nas opowieściami, wiele to euro przypadnie teraz na głowę przeciętnego Polaka, ale ani zająkną się, wiele długu publicznego przypada teraz i przypadnie za siedem lat na tęże statystyczną „głowę”... Głowa mała: spojrzałem na zegarek, na zegar długu publicznego, ma się rozumieć, który w chwili pisania niniejszego tekstu wynosił 1 bilion 11 miliardów 134 miliony 700 tysięcy złotych, a zadłużenie statystycznego Polaka z tego tytułu przekraczało już 26 tysięcy 600 złotych. Politrucy rządowi urągając w swej głupocie naszej inteligencji dodają, że „wskutek inflacji” te 72 miliardy euro „to już nie będzie 400, a 500 miliardów złotych”... Najwidoczniej uważają, że inflacja zwiększa siłę nabywczą pieniądza. Co tu się dziwić, że czytelnictwo prasy spada, a oglądalność telewizji, czy to tej „misyjnej”, publicznej, czy tej prywatnej, o proweniencji bezpieczniackiej trwa jeszcze tylko dlatego, że ludzie lubią sobie popatrzeć na błaznów w cyrku?

 Tak, tak: wszystkie objawy na „tej ziemi” wskazują, że spodstolne, kloaczne fundamenty III Rzeczpospolitej szambo zasysa coraz głębiej, wraz z jej „elytami”.

 Tymczasem wiceprzewodniczący żydowskiej nacjonalistycznej loży B’nai B’rith na Polskę (loża Polin, zdelegalizowana przed wojną)) Jan Hartman wyznaje, że z Cyrku Palikota dostał propozycję kandydowania do Parlamentu Europejskiego.

 Pewien dziedzic z  Małopolski przed I wojną światową posłał fagasa do Wiednia, żeby kupił mu tytuł hrabiowski. Ekonom wrócił bardzo zadowolony. –Kupiłeś? – pyta dziedzic. – Kupiłem, jaśnie panie, i to tak tanio, że przy okazji kupiłem i dla siebie...

                                                          Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »