Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Co ma gęś do kamizelki PDF Drukuj Email
01.03.2013.

                                     Co ma gęś do kamizelki

       *W Kiejkutach jak na Łubiance? *Gdy Trybunał nie odpuści –  Millera spuści... 

         *Polską ulicę spałują Niemcy, polskich posłów zdyscyplinuje B’nai B’rith?

  „Co ma piernik do wiatraka, a co gęś do kamizelki?... Niby dziecinada, a przecież jest w tym logika. Co ma zamach na World Trade Center do jednoczenia lewicy w Polsce?...

 Gdy po zaatakowaniu World Trade Center Amerykanie zaaresztowali kilkaset osób jako podejrzanych o współudział – wyglądało to na gorączkową łapankę na oślep w poszukiwaniu tropów. Te tropy nie musiały być zbyt wyraźne, jeśli połapanych poddawano „wzmocnionym technikom śledczym”, przypominającym stalinowskie metody przesłuchań na Łubiance albo na Rakowieckiej. Powiedzmy szczerze: jeśli mamy na przykład pewność, że jakiś łobuz porwał dziecko, a nie wiemy, gdzie przetrzymuje ofiarę – zastosowanie „wzmocnionej techniki śledczej” nie budzi naszych wątpliwości: takiego sukinsyna trzeba potraktować nie standardowo, ale inaczej, szczególnie, z uwzględnieniem jego szczególnego sukinsyństwa. Każdemu wedle jego „potrzeb”... Terroryści, więc zabójcy niewinnych ludzi dla własnego widzimisię, zasługują na „wzmocnione techniki śledcze” pod warunkiem jednak, iż mamy pewność, że ujawnią istotne zagrożenia. I tu sprawa komplikuje się szalenie, bo taka „pewność” opiera się najczęściej na subiektywnym przekonaniu śledczych... Sytuację komplikuje nadto fakt, że w większości tzw. demokratycznych krajów zniesiono karę śmierci. Jak tu skutecznie walczyć z terrorystami, gdy każdy z nich ma pewność, że wisieć nie będzie? Ba! Ci terroryści lekceważą śmierć i na ogół sami padają ofiarą swych zamachów, wiec faktycznych, niewątpliwych sprawców aktów terrorystycznych nawet „wzmocnionymi technikami śledczymi” przesłuchać nie można!

 Wszystko to rodzi wielki galimatias w główkach „postępaków”: z jednej strony „prawa człowieka” czy „przyrodzona godność” człowieka, także terrorysty, zakaz tortur i zniesienie kary śmierci – z drugiej: „wzmocnione techniki śledcze”, czyli tortury i „zabójstwa profilaktyczne” (skrytobójstwa) w wykonaniu służb specjalnych, jako bezprawny substytut orzekanej prawnie kary śmierci, którą zniesiono...

 Szczwane władze amerykańskie, wiedząc, jak ryzykowne politycznie byłoby zastosowanie „wzmocnionych technik śledczych” na własnym terytorium, znalazły frajerów, którzy udostępnili swoje terytoria państwowe na te kontrowersyjne praktyki. Wiele wskazuje (m.in. wypowiedzi senatora Józefa Piniora), że wśród tych frajerów znaleźli się Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski. Jeśli okaże się prawdą ( ciepło, ciepło – a robi się gorąco!...), że to za prezydentury Kwaśniewskiego i premierostwa Millera doszło w Polsce do stosowania tortur wobec podejrzanych o terroryzm – kariery obydwu tych „polityków” lewicy byłyby skończone.

 Jeśli Miler i Kwaśniewski zgodzili się, by to w Polsce stosowano tortury zamiast w Ameryce – znaczyłoby to nie tylko, że są politycznymi frajerami, ale znaczyłoby także, że swój własny kraj traktują jako coś gorszego od Ameryki, a własny naród – jako mniej wartościowy. Świadczyłoby to, że obydwaj stawiają się wobec własnego kraju i własnego narodu w pozycji okupantów.  

 Zważywszy na komunistyczne przeszłość obydwu – to nie dziwi, a nawet wiele wyjaśnia... Tymczasem wygląda na to, że Trybunał w Strasburgu, stojący na nieubłaganym gruncie „praw człowieka” ( i wypychania wpływów amerykańskich z Europy...)  – nie odpuści.

 A nawet gdyby odpuścił (pod naciskiem amerykańskiej dyplomacji) – to rozlane już mleko wystarczy, by zmarginalizować w Polsce Millera i Kwaśniewskiego jako „liderów lewicy”. Kwaśniewski może jeszcze liczyć na propagandową przychylność lobby żydowskiego, które będzie próbowało osłaniać go i wybielać – ale los Millera wydaje się w tej sytuacji przesądzony. Toteż Miller brnie w zaparte i powtarza swą mantrę: „Żadnych więzień CIA w Polsce nie było”. Bo i co mu pozostaje?...

 W roli głównego marginalizatora-egzekutora Millera wystąpi, jak się wydaje, filozof z Biłgoraja, który przecież już kilka miesięcy temu zapobiegliwie nazwał Millera „człowiekiem o skrawawionych rękach”, w zamian za co Miller nazwał Ruch Palikota „naćpaną hołotą”. No cóż, ludzie lewicy znają się najlepiej, więc byłoby nieuprzejmością nie wierzyć im.

 ...I tak zamach na World Trade Center może przełożyć się na wynik zażartej  walki o przywództwo na lewicy w Polsce. A jednak gęś ma coś wspólnego z kamizelką. Zwłaszcza w dobie globalizacji.

 Traktowanie własnego kraju i narodu jako mniej wartościowych od innych znajduje wyraz nie tylko w służalczych postawach b.komunistów, ale i w polityce PO i rządu Tuska. Rządowy projekt ustawy, wedle którego do pacyfikowania niepokojów społecznych w Polsce mogą być używane zagraniczne siły policyjne nie pozostawia w tej kwestii cienia wątpliwości. Sam fakt, że rząd Tuska przygotował taki haniebny projekt świadczy, iż to już nie jest rząd polski. Czyj zatem? Ano, odpowiedź przyniesie zapewne pierwsza pacyfikacja. Czy aby nie na Śląsku, gdy przyjdzie do rozruchów na tle jego „autonomii”, postulowanej przez RAŚ?... I czy będzie to policja niemiecka? Bo chyba nie czeska?

 Gdy więc polska ulicę pacyfikować ma „obca przemoc” – na wolność słowa w Sejmie strugany jest z kolei dyscyplinujący kij w postaci „niezależnej komisji etyki”. Bardzo takie ciało zachwala Jan Hartman (wiceprzewodniczący żydowskiej, nacjonalistycznej loży B’nai B’rith w Polsce – co, nie wiedzieć czemu, pomija w swej internetowej nocie biograficznej...), który powiada, że nawet jeśli w takiej komisji będą „dwa, trzy niekwestionowane autorytety”, to już jej opinie będą  znaczące. Czy te „niekwestionowane autorytety” wskaże „Gazeta Wyborcza” po uzgodnieniu z Lożą B’nai B’rith? Czy może sejm w głosowaniu?... Filozofijka Hartmana, jak widać, krótka, kusa, ot, na długość własnego, niechby i mięsistego nosa: propaganda, politgramota.

                                                                  Marian Miszalski

 

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »