Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Marzenia redaktora Turnaua PDF Drukuj Email
14.03.2013.

                                    Marzenia redaktora Turnaua

        *Zadania dla nowego Papieża *O sposobach pilnowania kopyta

           *W przededniu Soboru Całej Ludzkości... * Udawanie Greka

  Redaktor Jan Turnau, rzucony w „Gazecie Wyborczej” na odcinek religijny, zwierzył się ze swych oczekiwań od nowego Papieża. Gazeta żydowska okazuje dziwne  zainteresowanie sprawami Kościoła Katolickiego: znacznie większe, niż życiem rabinackim, formacją mełamedów, koszernym ubojem zwierząt, wielkim  majątkiem nielicznych żydowskich gmin wyznaniowych czy kontrowersyjnymi tekstami w Talmudzie. A przecież – pilnuj, szewcze, kopyta. Niby tak, ale powiedz no pan sam, panie Rozencwajg, czy jeśli szewc Biberman chce zepsuć kopyto szewcowi-gojowi, to on w ten sposób nie pilnuje swojego kopyta? Jasne, że pilnuje. Z tej perspektywy rozbierzmy sobie oczekiwania redaktora Turnau.

 Pisze on: „Od nowego mojego przywódcy duchowego oczekuję, że będzie naprawdę przywódcą duchowym, nie tylko Kościoła Katolickiego, ale całej dzisiejszej ludzkości”. Całej ludzkości, proszę, proszę!...Wynikałoby stąd, że Papież wedle Turnaua ma być także przywódcą duchowym żydów, wyznawców woodu, totemistów, ateistów, komunistów...- no, całej ludzkości.

 Nakreśliwszy tak ambitny cel dla nowego Papieża, red.Turnau doprecyzowuje: „Powinien wznosić się ponad dotychczasową doktrynę naszej wspólnoty wyznaniowej, ogarniać myślą wszystkie inne, otwierać się na inne sposoby myślenia i odczuwania, lepiej dostrzegać w nich wszystko, co jest zgodne z Ewangelią”.

 Na pytanie, w jaki sposób ma to wszystko robić (zwłaszcza „otwierać się”...) – red.Turnau powiada krótko i lakonicznie: „jakoś”. To musi wystarczyć. Jeśli wiec nowy Papież ma  „ogarnąć myślą” i „otworzyć się”, dajmy na to, na satanizm lub „neomarksizm”  – powinien to zrobić „jakoś”. Red.Turanu nie pozostawia jednak czytelnika, chlipiącego z gazety żydowskiej „swą intelektualnę zupę”, w kompletnej niewiedzy względem tego „jakoś”. Nowy Papież powinien mianowicie zacząć od „zwołania nowego soboru”.

 Ciepło, ciepło, będzie zaraz gorąco.

 Ten nowy sobór powinien być „podobny w swoim rozmachu do tego sprzed pół wieku”, ale „jeszcze szerszy, z większym udziałem świeckich katolików i innych chrześcijan, przedstawicieli innych religii i ludzi niemieszczących się myślowo w żadnej”. Red.Turnan nie precyzuje, w jakiej proporcji te poszczególne kategorie powinny być reprezentowane na tym nowym Soborze, ale domyślamy się, że jako wyznawca demokracji red.Turanu byłby zadowolony z kryterium proporcjonalności: jest na świecie 1 miliard katolików, a pozostała część „całej ludzkości” to nie-katolicy. Gdyby wiec na takim Soborze katolicy znaleźli się w mniejszości, red.Turanu byłby zapewne usatysfakcjonowany, bo przecież wtedy Papież jako „przywódca całej  ludzkości” musiałby basować w kwestiach wiary tejże większości... Na uwagę zasługuje dość nieporadne, ale chytre określenie red.Turnau: „ludzie nie mieszczący się myślowo w żadnej religii”. Co to za jedni? O, ci dopiero pohasaliby sobie na takim Soborze!

 Na koniec red.Turnau zwierza się ze swego marzenia: „Niech głos tego zgromadzenia zabrzmi mocniej niż wszystkie kościelne orędzia i encykliki, niech trafi do wszystkich, którzy nasz świat starają się czynić choćby trochę lepszym”. Zwracam uwagę na słowa: „Głos tego zgromadzenia”... A gdyby „głos tego zgromadzenia” w drodze demokratycznego głosowania właśnie ustalił, że „Boga nie ma, ojca można zabić a matce dać po mordzie”? Albo że homoseksualizm nie jest zboczeniem, a męczeństwem?... Albo że chrześcijaństwo to „kontynuacja judaizmu”?...

 Ja, oczywiście, nie mam nic przeciwko takiemu Ogólnoświatowemu Zjazdowi Delegatów Całej Ludzkości, nie rozumiem tylko, dlaczego akurat miałby tym zajmować się Sobór Kościoła Katolickiego i Papież, jako główny strażnik nauki Chrystusowej, bo przecież nie Tory, Talmudu, Manifestu Komunistycznego czy teorii Antoniego Gramsciego, ani też praw katalogu praw człowieka i obywatela, rozpisywanego na coraz to nowe, bardziej idiotyczne wątki przy wsparciu Fundacji Sorosa czy innego „dobrodzieja”, ani też polityki proinflacyjnej amerykańskiej Rezerwy Federalnej  czy Centralnego Banku Europejskiego z siedzibą we Frankfurcie nad Menem. Owszem, w organizacji takich ogólnoświatowych zjazdów i spędów ma długą tradycję środowisko żydokomuny: Światowe Zjazdy Obrońców Pokoju. No ale te organizował przecież nie żaden z Papieży, ale „Chorąży Pokoju”, „Wielki Nauczyciel Całej Ludzkości” a zarazem „Wielki Językoznawca” – Józef Stalin.

 I może niech już tak zostanie: od politgramoty niech będzie żydokomuna, a od Prawdy – Papież.

 Opisując jeden z takich światowych spędów „całej ludzkości” w Warszawie, w latach 50-ych, Leopold Tyrmand wspomina, jak to jeden z „przedstawiciel ludzi niemieszczących się w żadnej religii”, rzekomo Grek, niejaki Apostolos Grozos, zachorował i potrzebny był lekarz. Gdy już wpuszczono lekarza do obstawionego tajniakami hotelu na Solcu, gdzie leżał w boleściach ów „Grek” – wezwany lekarz, poliglota, nie mógł porozumieć się z nim w żadnym europejskim języku. Wezwano więc pewną towarzyszkę z UB, co to znała „wszystkie języki świata”, ale i ona nie mogła porozumieć się z tym delegatem całej ludzkości. Nagle wezwany doktor, przedwojenny warszawiak, wyłowił z bełkotu chorego Apostolosa Grozosa kilka zrozumiałych słów: „Grek” mówił  językiem jidysz, znanym doktorowi z warszawskich Nalewek...

  Widać zatem, że Sobór Całej Ludzkości, „wzniesionej ponad katolicką doktrynę”, „ogarniający wszystkie inne doktryny”, „z udziałem przedstawicieli innych religii i ludzi niemieszczących się w żadnej religii”, o którym marzy red.Turnau, ma swe sprawdzone wzorce w świetlanej przeszłości. Pozostawmy więc kontynuację tej tradycji dzisiejszym szermierzom postępu i nowej „świetlanej przyszłości – inaczej”. 

 Szczerze mówiąc, najlepiej gdyby Przywódcą Duchowym Całej Ludzkości został od razu bank Rotszylda, albo Zakon Synów Przymierza, czyli loża B’nai B’rith. Bankierzy, jak wiadomo, potrafią najlepiej wznosić się ponad podziały, a B’nai B’rith od swych początków interesuje się „postępem całej ludzkości”...

                                                                          Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »