Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
same znaki zapytania PDF Drukuj Email
23.03.2013.

                                      Same znaki zapytania

           *Z Izraelem - tylko tajnie? * Pyskaci od Palikota będą interpelować?...

          *Polityka PO – Polska płatnikiem netto? *Kto pierwszy po euroszmal?

   Dwa lata temu władze Izraela utworzyły rządową agencję HEART z zadaniem „odzyskiwania mienia” należącego do osób pochodzenia żydowskiego zapowiadając, że będą się domagać m.in. także od Polski zwrotu takiego mienia. Organizacja ta niemal natychmiast afiliowana została przy Unii Europejskiej. Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski nakazał swemu przedstawicielowi głosowanie za tą afiliacją, chociaż żydowskie żądania wobec Polski noszą wszelkie znamiona próby wyłudzenia.

 Pytany, dlaczego głosował za afiliacją tej izraelskiej agendy rządowej przy Unii Europejskiej – przedstawiciel polskiego MSZ powiedział, iż dlatego, że żądania żydowskie „nie dotyczą Polski”. Niemal natychmiast reprezentant HEART zaprzeczył temu oświadczeniu i powiedział, że przeciwnie, żądania żydowskie dotyczą przede wszystkim Polski... Byłoby nieuprzejmością przyjąć, że kierowane przez Radosława Sikorskiego polskie MSZ nie orientowało się, czemu służy ta agenda izraelskiego rządu izraelskiego i jakie są jej zamiary wobec naszego kraju.

 Jeśli minister Sikorski wiedział, czemu służyć ma ta izraelska agencja rządowa - dlaczego nakazał głosowanie za jej afiliacją przy UE? Dodajmy, że żydowskie żądania wobec Polski szacowane są na ok.60 miliardów dolarów.

 Rząd polski stał do tej pory na stanowisku, że obywatelom polskim pochodzenia żydowskiego (lub ich spadkobiercom) nie przysługują żadne roszczenia materialne za skonfiskowane w PRL przez komunistów nieruchomości tylko dlatego, że obywatele ci są pochodzenia żydowskiego. Takie roszczenia reprywatyzacyjne lub odszkodowawcze mogą być dochodzone przez b.właścicieli bez względu na pochodzenie w drodze procesów cywilnych, albo mogą być uregulowane w przyszłości, w powszechnej ustawie reprywatyzacyjnej (lub odszkodowawczej), także bez uwzględniania pochodzenia (takie uwzględnianie pochodzenia byłoby wprowadzaniem czynnika rasowego do prawa ).

 W końcu lutego br. miały miejsce tajne rozmowy rządu PO/PSL z rządem Izraela, reprezentowanym przez agendę HEART. Rzecznik prasowy rządu, p.Graś, nie poinformował ani dziennikarzy, ani opinii publicznej o tych rozmowach – ujawnił je 5 marca izraelski dziennik „Israel Times” na swych łamach. Wedle przedstawicieli delegacji żydowskiej, uczestniczących w tych rozmowach – miały one dla strony żydowskiej „charakter przełomowy”. Dopiero wobec ujawnienia tych rozmów przez stronę żydowską – rząd polski oświadczył, że rozmowy te „nie miały charakteru przełomowego”.

 Czy zatem, przy istniejącej tak zasadniczej różnicy zdań – te rozmowy będą kontynuowane? W jakim celu?

 Zbyt wiele tych tajemnic w stosunkach polsko-izraelskich. Do dzisiaj na przykład nie dowiedzieliśmy się, dlaczego rząd Tuska odbył w ub. roku wyjazdowe posiedzenie w Jerozolimie i co było przedmiotem tego „wyjazdowego posiedzenia”. Nie wiemy też, jaką wartość mają nieruchomości „zwrócone” do tej pory bardzo nielicznym gminom wyznaniowym żydowskim w Polsce i o jakiej wartości majątek ubiegają się jeszcze. Może któryś z posłów opozycji zainterpeluje w tej sprawie ministra Boniego (który nadzoruje te „zwroty”), żeby minister mógł podzielić się swą wiedzą także z opinią publiczną?... Może pyskaty poseł Palikot albo Rozenek czy Ryfiński, tak odważni w atakach na polski Kościół Katolicki?...Nie? Nie zainterpelują?...He, he, he... Niby tacy odważni, a tu - proszę: dudy w miech! Dlaczego?

 Tymczasem, jak można było przewidywać, Parlament Europejski odrzucił wstępnie budżet UE na lata 2014-20,  którym rząd Tuska tak bardzo mamił obywateli. Ostateczna decyzja zapaść ma w czerwcu. Wygląda na to, że  - wedle słynnego odkrycia prawniczego doktora Andrzeja „Musta” Olechowskiego względem suwerenności (iż „współdecydowanie o sobie jest dla Polski lepsze od decydowania o sobie”) - jeśli PE odrzuci w czerwcu ten budżet, to zamiast obiecanych dziś 105 miliardów euro na lata 2014-2020 będziemy otrzymywać co roku bliżej nieznane jeszcze dzisiaj kwoty, bez najmniejszej nawet gwarancji, że w siedmioletniej perspektywie kwoty te sięgną owych 105 miliardów euro. Ba! Że w ogóle przewyższą nasze składki dla Brukseli! Czy aby biedna Polska nie zostanie w międzyczasie „płatnikiem netto”?...

 Nie wątpię, że i taki skutek „suwerenności inaczej” rząd Tuska ogłosiłby jako swój sukces: „Proszę, proszę, zostaliśmy płatnikiem netto w UE, obok Niemiec, Francji, Holandii”...

 Widząc, na jak kruchych lodach stoi ten obiecywany euro-szmal, co więksi cwaniacy rzucili się już do rozdrapywania tych obiecanek, wedle zasady: kto zgłosi się pierwszy, temu coś tam zawsze wpadnie. Pojawiają się niebywale ambitne i zaskakujące projekty! Na przykład łodzianie dowiedzieli się nagle, ni z gruszki ni z pietruszki, że w centrum miasta wybudowany zostanie tunel (wartość inwestycji – 600 milionów złotych, połowa środków własnych, połowa z UE), który to projekt po bliższej analizie okazuje się pomysłem całkowicie poronionym: pożytek niewielki - koszt ogromny. Co więcej – stosowny kontrakt władze miasta podpisały błyskawicznie ze spółką Mosty Łódzkie, która w najintensywniejszym okresie słynnej „transformacji ustrojowej” powstała ze „sprywatyzowanego”, wielkiego płockiego przedsiębiorstwa państwowego, więc można się domyślać, komu przypadła: największym „transformatorom spodstolnym”. Łodzianie dowiedzieli się także, że kosztownie „zmodernizowany” zostanie również... modernizowany nie tak dawno dworzec Łódź-Kaliska.

 Jak widać, w zażartej walce o unijny szmal, chociaż placem na wodzie pisany – „kły i pazury”. I ja się nie dziwię: kto pierwszy, ten lepszy, bo potem może już nie być żadnego euroszmalu. Euroszmal dla płatnika netto? Z jakiej racji!

 Postępowo współdecydując o sobie, zamiast tradycyjnie decydować o sobie – tuskowa III RP jako „płatnik netto” ma chyba przed sobą podobne sukcesy, jak gierkowska PRL, „dziesiąta potęga gospodarcza świata”.... Może nawet większe?...

                                                                          Marian Miszalski

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »