Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Żyje się gorzej, żyje się bezczelniej PDF Drukuj Email
07.04.2013.

                                Żyje się gorzej, żyje się bezczelniej

       *Platforma Oburzonych - dietetycy czy politycy?* Po Cyprze -Polska?

           *Bujny rozkwit mowy miłości * Kochać – a liczyć: ciekawa różnica                   

 Powstał ruch Platforma Oburzonych, w kontrze wobec Platformy Obywatelskiej, grupujący kilka organizacji społecznych zaszczepionych na pniaku solidarnościowym. Czy jest to zalążek nowej partii, która chce wystawić własne listy do parlamentu europejskiego lub w wyborach krajowych? Taka inicjatywa polityczna – swoiste „AWS-bis” -   wpisywałaby się w historię poronionych i chybionych inicjatyw.

 Ruch Oburzonych ma sens polityczny jeśli wystąpi jako organizacyjne i polityczne wsparcie dla PiS, ruch społeczny wspierający PiS, gdyż dawałby PiS-owi szanse na lepszy wynik w wyborach krajowych do Sejmu i Senatu. Kto wie, czy nie z perspektywą zdobycia przez PiS absolutnej większości w Sejmie i Senacie. Na czasy, jakie idą, lepszy PiS niż koalicja PO z SLD.

 Obawiam się jednak, że w Ruchu Oburzonych może zwyciężyć ta pierwsza tendencja i może on stać się tylko kolejną trampoliną dla rozmaitych zmarginalizowanych działaczy i ambicjonerów, wyposzczonych i spragnionych „dietetycznego socjalu” w najbliższych wyborach do parlamentu europejskiego. W kryzysie, jak to w kryzysie: żyje się gorzej, żyje się bezczelniej.

 Czas pokaże zatem, czy jest to jeszcze jedna inicjatywa „dietetyków” udających reformatorów – czy poważniejsze przedsięwzięcie polityczne, wspierające odsunięcie od władzy Spodstolną Sitwę złodziei-przebierańców.

 Tymczasem sytuacja gospodarcza kraju pogarsza się galopująco, a Cypr może tu być ostatnim dzwonkiem alarmowym ostrzegającym przed tym, co może czekać i Polaków.

 Ciekawe: Hiszpania, Portugali i Grecja, starzy, wieloletni członkowie UE

(która miała zapewniać swym członkom „trwały zrównoważony rozwój”, oparty o centralne planowanie z Brukseli...) popadły już w ciężkie kłopoty, a Cypr, także unijny weteran, popadł w  ciężkie tarapaty mimo iż był nawet „rajem podatkowym”! Okazuje się, że walec unijny (niemiecki) zniszczy każdą podległą sobie gospodarkę, nawet uprzywilejowaną podatkowo, ma się rozumieć za wyjątkiem gospodarki Niemiec, które właśnie po to finansują ów walec, żeby niszczyć konkurencję. Chyba tylko gospodarka angielska oprze się temu niemieckiemu czołgowi, bo powiązana jest z gospodarką amerykańską i nie wdepnęła w UE zbyt głęboko.

10-cio procentowa konfiskata oszczędności Cypryjczyków zamierzona przez demokratyczny rząd przy wsparciu brukselskich złodziei na rzecz niemieckich (głównie) banków to kradzież wyjątkowo zuchwała. Bruksela niby daje Cyprowi 10 miliardów „pomocy”, ale w zamian skonfiskować chce ok.6 miliardów oszczędności obywateli. Co to za absurd?! Po co konfiskować obywatelom 6 miliardów, żeby wyrównać im tę konfiskatę i jeszcze dołożyć 4 miliardy?...O co chodzi w tym absurdzie? W tym szaleństwie jest metoda:  te 10 miliardów  nie trafią do kieszeni okradzionych, ale do banków, biurokracji rządowej i unijnych ekspozytur. „Musimy was okraść, drodzy Cypryjczycy, żeby mieć pretekst do umocnienia naszej władzy”: taki jest sens wspólnej inicjatywy komisji UE, demokratycznego rządu cypryjskiego i wspólnika obydwu tych złodziei, Europejskiego Banku Centralnego z siedzibą we Frankfurcie nad Menem. Nawiasem mówiąc: b.prezes tego Banku, niejaki Jan Klaudiusz Trichet ma właśnie poważne kłopoty prawne we Francji: wraz z Bernardem Tapie (b.prezes  skompromitowanego złodziejstwem banku Credit Lyonnaise) i Krystyną Lagarde (obecną prezes banku zwanego Międzynarodowym Funduszem Walutowym) oraz b. prezydentem Francji Mikołajem Sarkozy – w związku z podejrzeniami o kryminalne oszustwa. Taka to jest ta euroelitka.

 Spójrzmy szerzej i głębiej: za cenę niebotycznie wyśrubowanych podatków obowiązujących w krajach UE (z tymczasowym wentylem w postaci cypryjskiego „raju podatkowego”) – Bruksela (mówimy Bruksela – myślimy Berlin-Paryż) doprowadziła gospodarki co słabszych krajów UE do finansowej ruiny, a teraz, jak widać, inspiruje lokalnych ekonomów rządowych do bezczelnego rabunku bankowych oszczędności obywateli.

 W Polsce prekursorem rabunku bankowych oszczędności obywateli był ekonom (ista, ista!) Marek Belka z SLD (co to stał na czele dziwnego „niczyjego rządu”), ze swym „podatkiem Belki” od bankowych oszczędności. Nie było to jeszcze duże złodziejstwo w wymiarze finansowym, chociaż równie bezczelne, ale każdy początek jest skromny... Teraz dopiero „euroekonomi”(iści, iści!) unijni pokazują, na co ich stać jeszcze. Kto następny po Cyprze? Czy aby nie Polska?... Chyba tak. To bardzo prawdopodobne.

 Ale oto Rosja gotowa jest „wziąć odpowiedzialność” za Cypr i partycypować w „ratowaniu” jego gospodarki. Jest to chyba pierwszy od czasów paktu Ribbentrop-Mołotow akt wspólnego niemiecko-rosyjskiego rozbioru gospodarki słabego państwa: oczywiście nie drogą militarną, a całkowicie pokojową...

 Gdy w UE robi się nerwowo – bezczelność popłaca, toteż nie dziwota, że najbardziej nawet zajadłym „miłośnikom ludzkości” puszczają nerwy. Jeszcze nie przebrzmiały echa „mowy miłości” Kazimiery Szczuki, co to nazwała swego adwersarza „faszystowską mordą” – gdy pierwszorzędna aktorka trzeciorzędnego Teatru Ósmego Dnia, Ewa Wójciak, nazywa Papieża – po prostu „ch...em”. Ta Wójciak była w Honorowym Komitecie Wyborczym Bronisława Komorowskiego... Cóż , jak pan, taki kram.

 Ale rodzą się zdrowe odruchy sprzeciwu wobec „mowy miłości” i jej agitatorów. Po Michniku i Środzinie - także członek żydowskiej nacjonalistycznej loży B’nai B’rith,  Hartman, doświadczył tego oporu i musiał przenieść swój „wykład” z Uniwersytetu Lubelskiego do hotelu. Czy to Uniwersytet zapłacił za wynajęcie Hartmanowi sali w hotelu?...

 Zanim i rząd Tuska skonfiskuje nam nasze oszczędności – „kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi”. Ciekawe rozróżnienie, nawiasem mówiąc.

                                                        Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »