Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 29 czerwca 2017 r.
Strona główna
Katastrofa gibraltarska PDF Drukuj Email
09.07.2013.

                      Katastrofa gibraltarska, katastrofa smoleńska – podobieństwa

                                Przed 70 laty zginął generał Sikorski

 4 lipca 1943 roku zginął w katastrofie lotniczej pod Gibraltarem gen. Władysław Sikorski. Jego śmierć wywołała nie tylko ogromne wrażenie w wszystkich środowiskach polskich i w całym świecie, ogarniętym wojną. Ta  śmierć, w okolicznościach nad wyraz podejrzanych, przyczyniła się niewątpliwie do narastającej z biegiem lat legendy generała, unikającej krytyki jego polityki.

 Zaczynał swą karierę wojskową jako utalentowany dowódca polowy - w 1919 roku dowodził z sukcesem walką z Ukraińcami pod Gródkiem Jagiellońskim i Bartatowem, w marcu 1920 roku dowodził skutecznie 9 dywizją na Polesiu w walkach z Armią Czerwoną. Miał i poważne potknięcie: w czasie późniejszej ofensywy sowieckiej zadeklarował dowództwu utrzymanie twierdzy Brześć „do 10 dni”, podczas gdy utrzymał ją tylko jeden dzień. W sierpniu 1920 roku z powodzeniem dowodził V Armią, która miała za zadanie zniszczyć IV Armię sowiecką  i Korpus Gaja, w październiku 1920 roku wsparł swym autorytetem polecony przez marszałka Piłsudskiego „bunt generała  Żeligowskiego” i opanowanie przez „buntowników” Wilna.

 Kariera wojskowa gen.Sikorskiego zeszła na wyraźne tory polityczne po zabójstwie prezydenta Narutowicza w 1923 roku, gdy został premierem rządu. Na okres jego rządu przypadło uznanie polskich granic wschodnich przez mocarstwa zachodnie; powołał Stanisława Grabskiego na ministra skarbu, zapoczątkowując reformę walutową i administracji państwowej. W roku 1924, w rządzie Władysława Grabskiego (brata Stanisława) objął tekę ministra spraw wojskowych; utworzył wojskowy Korpus Ochrony Pogranicza. Jednakże z powodów, jak się wydaje, ambicjonalnych założył w tym czasie tajną organizację oficerską „Honor i Ojczyzna” (czy miała to być przeciwwaga dla oficerów z I Brygady Piłsudskiego?...), wzorowaną na organizacji masonerii  (rozwiązaną  w 1925 roku). W 1924 roku miał miejsce poważny i brzemienny w skutki  konflikt generała Sikorskiego z marszałkiem Piłsudskim na tle opracowanego przez Sikorskiego nowego projektu organizacji armii. Marszałek Piłsudski niezwykle ostro skrytykował ten projekt zarzucając mu, że bezkrytycznie przyjmuje wzory francuskie, dopasowane do państwowości francuskiej, a szkodliwe dla znajdującej się w zupełnie innej sytuacji politycznej  Polski. Piłsudski zarzucał Sikorskiemu, że chce poddać armię partyjnictwu, charakterystycznemu dla rządów gabinetowo-parlamentarnych; zarzut - jak  się i dziś wydaje – uzasadniony: wszak w 1920 roku, podczas ofensywy sowieckiej podchodzącej już pod Warszawę, z kręgów właśnie parlamentarnych dobiegały głosy o szybkie rokowania z Sowietami, celem uzyskania jak najlepszych warunków kapitulacji... Mimo krytyki ze strony marszałka Piłsudskiego – generał-minister Sikorski skierował ten projekt pod obrady Sejmu, lawirując między endecją (Narodową Demokracją), która popychała go do konfrontacji z Piłsudskim -  a zachowaniem poprawnych stosunków z Piłsudskim.

 W czasie przewrotu majowego w 1926 roku gen.Sikorski dowodził Korpusem we Lwowie: zajął wówczas wyczekujące stanowisko, nie angażując się po żadnej stronie konfliktu, odmawiając użycia sił Korpusu bo „musi pilnować wschodniej granicy” – jak uzasadniał. Po zamachu majowym marszałek Piłsudski zachował gen.Sikorskiego na dotychczasowym stanowisku we Lwowie do roku 1928.

 W 1936 roku, rok po śmierci marszałka Piłsudskiego, założył w Szwajcarii, w  wraz z Ignacym Paderewskim, gen.Józefem Hallerem i b. premierem Wincentym Witosem „Front Morges”, ugrupowanie opozycyjne wobec obozu piłsudczykowskiego, o dość mglistym programie narodowo-państwowym „przywrócenia jedności moralnej”, powołania Paderewskiego na prezydenta Polski a Witosa – na premiera. Jednak zarówno Narodowa Demokracja, jak socjaliści – przeciwni rządom piłsudczyków – odrzucili ten program. Piłsudczycy natomiast zarzucali tej inicjatywie, iż kryje w sobie zbyt daleko idące uzależnienie polityki polskiej od Francji bez niezbędnych i wiarygodnych gwarancji. Patrząc z perspektywy roku 1939 i 1940 – były to i tym razem zastrzeżenia uzasadnione...

 Właśnie z walną pomocą (nieoficjalną) władz francuskich gen.Sikorski został premierem rządu polskiego we Francji w roku 1939, po niemieckiej i sowieckiej napaści. Jeśli nie był to „miękki zamach stanu” – było to z pewnością wykorzystanie obcych władz do ingerencji w polskie życie polityczne. Przypomnijmy, że internowany podstępnie w Rumunii wraz z rządem prezydent Ignacy Mościcki  wyznaczył – zgodnie z Konstytucją – swym następcą gen.Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, wówczas ambasadora Polski we Włoszech. (Zauważmy na marginesie, że legenda Wieniawy jako lwa salonowego z bujną ułańską fantazją, nie stroniącego od „wypitki”, chętnie podtrzymywana później nawet przez komunistów, fałszuje jego wizerunek: generał Bolesław Wieniawa –Długoszowski był, obok Walerego Sławka, jednym z najbardziej zaufanych ludzi marszałka Piłsudskiego, wyznaczanym do najbardziej trudnych zadań politycznych!)

 W nocy z 25 na 26 września wydrukowany został w Paryżu oficjalny, rządowy „Monitor Polski”, z oficjalnym dekretem prezydenta Mościckiego mianującym gen.Wieniawę-Długoszowskiego swym następcą. Wskutek interwencji  u władz francuskich podjętej przez gen.Sikorskiego i jego zwolenników – rząd francuski oficjalną notą premiera Deladier’a oświadczył, że „nie widzi możliwości uznania rządu, jaki zostałby powołany przez gen.Wieniawę-Długoszowskiego”. Oznaczało to odmowę uznania nominacji prezydenta Mościckiego, zgodnej z polską Konstytucja; oznaczało to, że gen.Sikorski użył swych swoich prywatnych stosunków z obcym rządem dla podważenia decyzji urzędującego prezydenta Rzeczpospolitej...

 W konsekwencji tak wymuszonego kompromisu  prezydentem został Władysław Raczkiewicz, a premierem i Naczelnym Wodzem – nie bez politycznej intrygi - gen.Sikorski.  Ten „miękki zamach stanu” pogorszył  stosunki między endecją, wspierającą gen.Sikorskiego a obozem piłsudczykowskim. Stosunków tych nie naprawiała polityka rządu generała Sikorskiego, ukrywająca w latach 1941 do wiosny roku1943  przed polską opinią publiczną istotne fakty i dokumenty w relacjach polsko-sowieckich, dotyczące pierwszych sowieckich zakusów na  polską granicę wschodnią. Rząd gen.Sikorskiego – ulegając presji angielskiej ( przy gen.Sikorskim obecny był nieustannie ni to jako doradca, ni opiekun brytyjski agent, Józef Rettinger, podejrzewany zresztą o świadczenie dobrych usług także Sowietom) – taił te fakty przed polską opinią publiczną. Co gorsza –  zatajał też przed opinią publiczną (represjonując tych, którzy to ujawniali...) przyzwolenie rządu angielskiego na te fakty dokonane, mimo podpisanego w sierpniu 1939 roku porozumienia polsko-angielskiego, w którym Anglia zobowiązywała się do nieuznawania jakichkolwiek naruszeń polskich granic w przyszłości.

 Jest oczywiste, że emigracyjny rząd gen.Sikorskiego w Londynie– będąc po klęsce i legalnej kolaboracji niemiecko-francuskiej na finansowym garnuszku angielskim - działał pod silną polityczną presją angielską. Jest faktem, że dla milionów Polaków, nie wtajemniczonych w kulisy wielkiej polityki, gen.Sikorski stał się kryształowym symbolem walki o niepodległość. Jest także faktem, że po inspekcji polskich sił zbrojnych na bliskim Wschodzie i spotkaniu z gen.Andersem (wodzem armii, która znała znacznie lepiej od gen.Sikorskiego sowieckie realia i sowiecką politykę) – gen.Sikorski obwieścił coś na kształt pojednania z obozem piłsudczykowskim: jak gdyby zrozumiał, że jego dotychczasowa miękkość wobec Anglików względem polityki sowieckiej może pogorszyć sytuację Polski w chwili, gdy przyjdzie do decydujących rozstrzygnięć militarnych i politycznych. Jest oczywiste, że zarówno wywiad angielski, jak sowiecki czy niemiecki obserwowały czujnie te wewnętrzne relacje w polskich stosunkach wewnętrznych. I nie jest przypadkiem, że tak bardzo podejrzana „katastrofa lotnicza”, w której zginał ten wielki przecież, mimo wszystko, polski patriota – nastąpiła w tym właśnie momencie: gdy polskie środowiska polityczne przezwyciężały podziały,  łączyły się we wspólnym narodowym celu.

 Znamienne: Józef Rettinger, nieodłączny brytyjski opiekun gen.Sikorskiego, obecny we wszystkich jego najważniejszych spotkaniach – był tym razem nieobecny: nie poleciał na Bliski Wschód, nie towarzyszył gen.Sikorskiemu w tej ostatniej misji...

 Katastrofa smoleńska, w której zginał prezydent Lech Kaczyński i niemal cała jego kancelaria, nastąpiła także w przełomowym momencie najnowszej historii Polski. Nastąpiła w momencie, gdy Kancelaria Prezydenta Lecha Kaczyńskiego stała się trwałym ośrodkiem władzy (pięcioletnim, nieodwoływalnym w drodze „przedterminowych wyborów”, jak może być odwołany każdy rząd, nadto z  realną możliwością reelekcji Lecha Kaczyńskiego); ta Kancelaria miała wgląd w najważniejsze sprawy państwowe, co więcej – dysponowała utajnioną wiedzą płynącą z Aneksu do Raportu o Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych: była to m.in. wiedza o tym, kto, z kim i jak rozkradał Polskę w okresie tzw. transformacji ustrojowej; jeszcze nie ostygły ciała ofiar „katastrofy smoleńskiej” (dosłownie!), gdy Bronisław Komorowski zawładnął tym Raportem... Kancelaria Prezydenta Lecha Kaczyńskiego była po roku 1989 pierwszym silnym zaczynem trwałego ośrodka władzy nie uwikłanej w zmowę „okrągłego stołu”, w komunistyczne złodziejstwo „transformacji ustrojowej”, zaangażowanym w polską politykę historyczną, uwzględniającą polską rację stanu. Oczywiście, i wobec ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego formułowano zarzuty z prawej strony: o zbyt pochopny podpis Traktatu Lizbońskiego, o nadmierną ufność wobec polityki amerykańskiej względem Polski, czy o nadmierną miękkość wobec lobby żydowskiego w Polsce. Obydwie te, jakże podejrzane o zamach i nie wyjaśnione „katastrofy”, w których zginęli nietuzinkowi politycy polscy, nastąpiły w chwilach, gdy ich polityka zaczynała wzmacniać wewnętrznie Polskę i jej pozycję w świecie.

                                                                 Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »