Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Pełzająca re-stalinizacja PDF Drukuj Email
13.07.2013.

                                 Pełzajaca re-stalinizacja

 222 posłów, głównie z PO, głosowało przeciwko użyciu słowa „ludobójstwo” na określenie ukraińskich zbrodni dokonanych w 1943 roku na Polakach na Wołyniu, w wyniku których wymordowano ze względu na przynależność do narodu polskiego ponad 100 tysięcy Polaków. Wyrazicielem tych zaprzańców stał się w Sejmie minister Radosław Sikorski, który argumentował swą niechęć do użycia tego słowa prawdy troską o „nie zaostrzanie stosunków z Ukrainą”. Tym samym Sikorski wpisał się w retorykę stalinowców, rządzących PRL-em: oni też unikali słowa „Katyń” żeby „nie psuć stosunków ze Związkiem Radzieckim”...Obłuda Sikorskiego, „Talleyranda z Chobielina”, razi szczególnie, bo przecież dzisiaj Kijów nie zagraża nam bardziej, niż Moskwa w czasach PRL... Skąd więc taka stalinowska retoryka w ustach ministra Sikorskiego?

 Sądzę, że z dwóch przynajmniej powodów.

 Po pierwsze – żydowscy szowiniści wysilają się nie od dzisiaj, żeby określenia „ludobójstwo” nie „rozmieniać na drobne”, tylko zachować je wyłącznie dla określenia niemieckich zbrodni dokonanych na Żydach: chcą mieć tu monopol, żeby tym lepiej eksploatować go finansowo via przedsiębiorstwo holocaust. Minister Sikorski jest w swej karierze i w swym ministerstwie (zaciąg geremkowski...) uzależniony od żydowskiego lobby politycznego, więc tańczy, jak mu grają. Tymczasem jakoś Izrael nie obawia się „zepsucia stosunków” z Niemcami i „ujeżdża” to niemieckie ludobójstwo jak łysą kobyłę...Czyżby minister Sikorski uważał państwo polskie za mniej wartościowe od innych?

 Po wtóre – jako że polska „polityka wschodnia” pod kierunkiem obecnego rządu to jedno wielkie pasmo porażek ministra Sikorskiego–  chwyta się on rozpaczliwie każdej okazji – nawet tak haniebnej – żeby wykazywać się przed Brukselą swą gorliwością w doprowadzaniu Ukrainy do stowarzyszenia się z UE. Tymczasem – wobec istniejącego już strategicznego partnerstwa Niemiec z Rosją oraz istnienia Rady NATO-Rosja – o stowarzyszeniu się Ukrainy z UE nie decyduje Polska, a już na pewno nie minister Sikorski...

 Zamiast właśnie wykorzystać okazję, by oprzeć wreszcie nasze relacje z Ukrainą na prawdzie i równorzędności – minister Sikorski frymarczy prawdą i tymi partnerskimi relacjami.

 Gdy minister rządu Tuska pozwala sobie w Sejmie na takie ostentacyjne lekceważenie naszych relacji z Ukrainą – nie dziwi, że coraz częściej w sądach zapadają re-stalinizujące Polskę wyroki. Kolejny – to wyrok sądu I instancji w Kielcach, który skazał radnego Mirosława G. za ...udział w demonstracji domagającej się przeprowadzenia wreszcie dekomunizacji w Polsce!

 W połowie lat 80-ych członek KOR, Jacek Kuroń proponował w tajnych rozmowach gen.Kiszczkowi – za pośrednictwem  wysokiej rangi bezpieczniaków, płk Króla i mjr Lesiaka – żeby zawrzeć kompromis: tzw.lewica laicka (dyrygowana przez KOR) miałaby podzielić się władzą z komunistami, odsuwając od życia politycznego środowiska narodowo-niepodległościowe. Gen.Kiszczk kupił ten pomysł i zrealizował go z grubsza przy „okrągłym stole”: w ten sposób lewica laicka podżyrowała kontynuację PRL w III RP, lustrację na pół-gwizdka i brak dekomunizacji. Ta spodstolna siuchta odbija się do dzisiaj na naszym życiu politycznym, społecznym i gospodarczym, zatruwając  starym, zatęchłym smrodem żydokomuny młodą, raczkującą demokrację, odradzającą się w bolach po 45 latach sowieckiej okupacji.

 Argumentacja ministra Sikorskiego w Sejmie oraz zapadające coraz częściej wyroki na obywateli, domagających się prawdziwej wreszcie dekomunizacji – świadczą o postępującej powoli pełzającej re-stalinizacji Polski.

 Ta re-stalinizacja potrzebuje propagandowej osłony – toteż rząd Tuska znalazł ją w postaci „walki z faszyzmem”, do czego, jak się wydaje, najęto nowego ministra spraw wewnętrznych, Bartłomieja  Sienkiewicza, za jego wiedzą i zgodą... Proszę: jeszcze nie rozliczono komunistów z ich przeszłości – a rząd Tuska znalazł już sobie „polskich faszystów” do zwalczania!... I – jakże by inaczej – ci „faszyści” to akurat zwolennicy lustracji, dekomunizacji, usunięcia w kraju komunistycznych resztówek i poważnego traktowania pojęcia „suwerenność narodu”.

 Rząd Tuska zaangażował się w brudną robotę i brnie w nią coraz dalej, głębiej.

                                                                 Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »