Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
Prawdziwy dialog ruszył z kopyta PDF Drukuj Email
27.07.2013.

                        Prawdziwy dialog ruszył z kopyta!

 *Gdy teologia przełamuje się z polityką... *Wzwód suwerenności u posłów?

    *Uniwersalizm contra prymitywizm * Przywilej nie jeden zna „ubój”...                        

 

Jak Pan Bóg dopuści to z kija wypuści! Gdy słynny „dialog chrześcijaństwa z judaizmem” uwiądł, zanim judaizmowi udało się przerobić chrześcijaństwo na judeo-chrześcijaństwo (czyli „chrześcijaństwo inaczej”) – niewątpliwie wskutek boskiej interwencji następuje wznowienie dialogu, ale na bardziej równorzędnych warunkach i w bardziej złożonym wymiarze. Chodzi mi oczywiście o zakaz praktykowania żydowskiego uboju rytualnego w Polsce, przyjęty właśnie przez polski parlament.

 Jako że zaprotestował i rząd Izraela, i rabin Sudrich i nawet minister Boni zobowiązał się „znaleźć logistyczne rozwiązanie” – jałowy dotąd dialog ożył nagle w bardziej treściwej formie.

 Okrutne mordowanie zwierząt podczas żydowskiego uboju rytualnego, nakazanego przez religię żydowską – czy ono godzi się jakoś z religią chrześcijańską? A z wrażliwością „nowoczesnego świata”, niechby i ateistycznego? Aj-waj, jakiż to przykry aspekt tego dialogu! Wychodzi na to, że nawet laicki „nowoczesny świat” więcej czerpie z chrześcijaństwa, niż może mu zaoferować judaizm.

 Ostroga, jaką polski parlament wraził niezwykle pobudzająco w „dialog chrześcijaństwa z judaizmem” wykracza poza wymiar religijny: nabiera charakteru politycznego, co chyba jest jeszcze większym powodem do niepokoju dla strony żydowskiej. Słusznie zauważa Seweryn Aszkenazy, założyciel fundacji „Przyjaciele  Odnowy Żydostwa w Polsce”: - „Tu chodzi o interes” ( bo za certyfikowanie koszernego mięsa żydowscy nadzorcy biorą ciężką forsę). Aszkenazy zauważa także, że powodem całej hucpy i rejwachu wobec tej ustawy jest „odebranie prawa przysługującego żydom” w Polsce. Ciepło, ciepło, ale jeszcze nie gorąco: gorąco robi się dopiero wówczas, gdy rozbierzemy te słowa z większą uwagą i wnikliwością. Bo nie tyle chodzi o „odebranie prawa przysługującego żydom”, co o odebrania  p r z y w i l e j u przysługującemu dotąd żydom w Polsce, więc obywatelom polskim wyznania mojżeszowego: przywileju stosowania w praktykach religijnych okrucieństwa wobec zwierząt, podczas gdy za analogiczne okrucieństwo wobec zwierząt obywatel polski jest w Polsce ścigany przez  prokuraturę i skazywany przez  sądy. Jest więc to kwestia nie tylko religijna, z zakresu „dialogu chrześcijaństwa z judaizmem”, to jest też kwestia polityczna i prawna.

 Co do „dialogu chrześcijaństwa z judaizmem” – jest to, myślę, pomysł od zarania poroniony. Dialogować może sobie każdy chrześcijanin z każdym żydem wedle ochoty do woli, bez niczyich zaleceń i dyrektyw; tego rodzaju dyrektywy i zalecenia noszą charakter polityczny i mają zawsze jakiś polityczny cel. Stronie żydowskiej, tak zainteresowanej w „dialogu chrześcijaństwa z judaizmem”, chodzi, jak się zdaje, o przerobienie chrześcijaństwa na judeo-chrześcijaństwo (więc i współudział w moralnym przewodnictwie wiernym tej nowej religii), a przynajmniej o powstrzymanie nawracania żydów na chrześcijaństwo: zamiast nawracania – dialog, kompromis, negocjacje, korupcja, jak to w polityce... Tymczasem każda religia ma swą wewnętrzną siłę: znam wiele przypadków przechodzenia żydów na chrześcijaństwo, a bardzo mało nawróceń odwrotnych... Bo też jest chrześcijaństwo religią uniwersalną, adresowaną do wszystkich ludzi, podczas gdy judaizm jest religią wprawdzie monoteistyczną, ale plemienną, prymitywniejszą, z kręgiem adresatów ograniczonych żydowskim pochodzeniem. Z tego zakonserwowanego plemiennego prymitywizmu – datującego się z czasów przedantycznej starożytności, koczowniczego życia ludów semickich – bierze się i ów okrutny nakaz uboju rytualnego. Tłumaczył mi pewien historyk, że w tamtej epoce, w tamtych warunkach geograficznych i klimatycznych, nie łatwo ( i niebezpiecznie)  było piec całą krowę na wielkim ogniu; mięso generalnie suszono, a nie – pieczono; w takim suszonym mięsie obecność krwi była czynnikiem przyśpieszającym jego psucie się – stąd najpierw wykrwawiano zwierzę, potem mięso suszono.

 Jeśli żydzi i dzisiaj praktykują tę okrutną tradycje – ich sprawa, nie ma jednak najmniejszych powodów, by chronić tę okrutną tradycję miało współczesne państwo i prawo polskie.

 W tej sytuacji histeryczna reakcja rządu Izraela jest, jak sądzę, podyktowana nie tyle troską o tę akurat tradycję, ile obawą o możliwe reperkusje odebrania niektórym Żydom tego przywileju: odebranie jednego przywileju może oznaczać, że w przyszłości kwestionowane będą i inne przywileje, przysługujące niektórym obywatelom ze względu na żydowskie pochodzenie. Na przykład ułatwienia w nabywaniu obywatelstwa polskiego emigrantom z 1968 roku ( którego zrzekali się przy wyjeździe), czy niektóre sformułowania ustawy o stosunku państwa do wyznaniowych gmin żydowskich ( „zwrot mienia” zamiast, jak być powinno, „nadanie mienia”). Przywilej nie jeden zna „ubój”: można ubijać „równość obywateli wobec prawa” i innymi przywilejami... wyrokami sądowymi... agenturalnymi prowokacjami... podsłuchami... „monitorowaniem polskiego faszyzmu” czy „rasizmu”... inwigilacją stron internetowych... Rządy PO i PSL nabierają w tym wprawy, w razie czego SLD pomoże.

 Lobby żydowskie zapowiedziało dwie inicjatywy, mające na celu przywrócenie status quo ante (więc przywrócenia legalności tego okrucieństwa): pierwsza, to skierowanie sprawy do Trybunały Konstytucyjnego – miałby on orzec, której  ustawy zapisy są ważniejsze: te, z ustawy o stosunku państwa do żydowskich gmin wyznaniowych (dopuszczające ten ubój) – czy te obecne, zakazujące na terenie Polski tego uboju. Z punktu widzenia prawnego sprawa jest oczywista: obecna decyzja Sejmu znosi z całkowitym zachowaniem legalizmu prawnego odpowiedni zapis z ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich; choćby dlatego, że lex posterior derogat legi priori (ustawa późniejsza uchyla ustawę wcześniejszą) i lex specialis derogat legi generali (zapisy ustawy szczególnej uchylają zapisy ustawy ogólnej; w tym przypadku najnowsza decyzja Sejmu ma charakter szczególny względem ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich, gdyż dotyczy tego jedynego szczególnego problemu: okrutnego uboju zwierząt (dopuszczonego w tamtej ogólnej ustawie). No ale Trybunał Konstytucyjny to ciało obecnie tak upolitycznione, na tak krótkiej smyczy,  że orzec może wszystko.

 Drugą inicjatywą żydowskiego lobby politycznego, zmierzającą do zakwestionowania najnowszej ustawy Sejmu, jest, jak się wydaje, wykorzystywanie do tego celu tzw.szabesgojów (autentycznych bądź „kupionych”). Ot, słyszymy ostatnio z mainstreamowych merdiów (od francuskiego „merde” – gówno), ileż to „tysięcy miejsc pracy stracą polscy rolnicy wskutek wprowadzonego zakazu”, ileż to „miliardów złotych straci polskie rolnictwo”... Są to brednie i banialuki. Niech sobie „polskie rolnictwo” otwiera filie tam, gdzie ubój rytualny jest dopuszczony prawem! Dobrze to wpłynie na jego światową konkurencyjność... Globalizacja ma swe wymagania, nieprawdaż, panie Pawlak, panie Piechociński, panie Sawicki?...

 Co do ministra Boniego, jak wspomniałem, kombinuje inaczej: -Poszukamy rozwiązania logistycznego – powiada. Co to takiego: „rozwiązanie logistyczne”? Jakoś nikt go o to nie dopytuje. Uruchomi służby?...Rola tego ministra – z tak śmierdzącą przeszłością – w tym zaśmierdłym rządzie to zresztą osobny rozdział „najnowszej spiskowej historii Polski”.

 Ale najważniejsze, że „dialog” nabrał wreszcie rumieńców! Od nieśmiałych rumieńców – do żarliwej płomienności?...

                                                                            Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »