Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
Początek i koniec demokracji PDF Drukuj Email
31.08.2013.

                                

                                    Początek i koniec demokracji

 *Policja drogowa tam i tu... *Kto broni Bufetowej? *Miller pomoże Tuskowi

 Byłem ponad miesiąc poza krajem, w różnych europejskich krajach, także w zatłoczonych turystycznie miastach europejskich, i tylko raz widziałem policję drogową: bynajmniej nie wrzepiała nikomu mandatu za duperelę, tylko...pomagała kierowcy, który miał kłopot. Już pierwszego dnia po powrocie do kraju  naliczyłem coś koło dziesięciu „kontroli drogowych”, a gdy dotarłem do rodzinnej Łodzi – groza. Łódź jest w trakcie przebudowy ciągów komunikacyjnych, co sprzyja bałaganowi na ulicach, ale gdzieżby tam policja drogowa komukolwiek pomagała! Zauważyłem aż dwa radiowozy, zaczajone w trudnych komunikacyjnie miejscach i polujące na mandaty, oraz liczne samochody „zablokowane” przez straż miejską, owszem, zaparkowane w miejscach zakazanych, ale nikomu nie wadziły. Rozumiem, że im większa „demokracja”, tym bardziej policyjne musi być państwo, w sensie inwigilacji obywateli, ale żeby włączać do tej policyjności „drogówkę”?

 Gdy o demokracji mowa – prezydent hrabia Bul-Komorowski przeraził się najwyraźniej możliwością odwołania Bufetowej ze stołecznego stolca. Może nie tyle sam hrabia, co jego połowica, Pierwsza Mamełe III Rzeczpospolitej? Tak czy owak „demokratyczne odwoływanie władz samorządowych” ma być wedle prezydenckiego projektu ograniczone... Z demokracja jak z krową Kalego – jak Kali ukraść, to dobrze, jak Kalemu ukraść – to źle. Widać PO obawia się, że i inne jej „władze samorządowe” w terenie mogą spodziewać się referendów odwoławczych. Z kryzysem nie ma żartów...Co do mnie – sądzę, że prezydent (burmistrz,etc.) miasta X powinien być odwoływany taką sama większością głosów, jaką został powołany, więc jaką zdobył w zwycięskich wyborach. Na kompletnego wała natomiast wypada w oczach demokratów Donaldino, który zamierza powołać Bufetową na komisarza stolicy w przypadku, gdyby odwołano ją w referendum. Ba! Forsa z podatków warszawskich nie jest do pogardzenia, o, to już prędzej warta jest pogardzenia cała ta demokracja, a gdy uwzględnić jeszcze tłuste synekury dla działaczy PO w stołecznym magistracie, jego agendach i przybudówkach – najlepiej byłoby od razy zamianować Bufetową tym komisarzem, jeszcze zanim zostanie odwołana. Póki PO ma większość w Sejmie można takie prawo z dnia na dzień uchwalić: każdy prezydent czy burmistrz z ramienia PO jest zarazem potencjalnym komisarzem na wypadek, gdyby został odwołany...

 Jednak z tą większością parlamentarną – po pierepałkach z Gowinem, Żalkiem i Godsonem – są właśnie  kłopoty. Od czego jednak postkomuniści i ich głębokie zaplecze? Zawsze pomogą Platformie Obywatelskiej, jest tylko kwestia ceny. Wiadomo: demokracja nasza zaczyna się w tajnych służbach a kończy przy kasie.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »