Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 29 czerwca 2017 r.
Strona główna
Hocki-klocki a realia PDF Drukuj Email
18.10.2013.

                                  Hocki-klocki a realia

*Rok Jana Karskiego – czy gen.Władysława Andersa? *Twój Ruch – Tico-Tico

  *Niezawisła prokuratura zmiękcza Millera... *Solorz-Żak już czuje bluesa

                              

Minister Radosław Sikorski zaproponował, by rok 2014 na mocy uchwały, którą powziąć miałby Sejmu, był „rokiem Jana Karskiego”.  Państwowe media (m.in. Polskie Radio, Program I)przedstawiły tę inicjatywę ministra nie jako indywidualną propozycję obywatela Radosława Sikorskiego, ale jako „propozycję ministerstwa spraw zagranicznych”. Czyżby wiec propozycja ta stanowiła element polskiej polityki zagranicznej?...

 Jan Karski z polecenia dowództwa Armii Krajowej penetrował realia niemieckiego ludobójstwa dokonywanego na Żydach: dwa razy był w getcie warszawskim, raz w obozie przejściowym dla Żydów w Izbicy a następnie, za wiedzą rządu londyńskiego i dzięki strukturom organizacyjnym Armii Krajowej, przedostał się na Zachód, gdzie poinformował o sytuacji m.in. Roosvelta. Gdyby rok 2014 ogłosiło „rokiem Jana Karskiego” (albo, lepiej: „rokiem polskiego rządu w Londynie i Armii Krajowej”) w Izraelu izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych – byłby to, być może, sukces dyplomacji ministra Radosława Sikorskiego. Jaki jednak cel i sens - dyplomatyczny lub inny – ma ten pomysł Sikorskiego zastosowany w Polsce? Tak dobrze, jak żaden. Wygląda na to, że minister Sikorski chce sobie poprawić „pijar” w oczach  izraelskiego establishmentu lub lobby żydowskiego w Polsce; czy w trosce o swą dalszą karierę, gdy już przestanie być ministrem w rządzie Tuska, co to odbywa swe wyjazdowe sesje w Izraelu? Kto wie, może ta propozycja Sikorskiego to właśnie skutek tych wyjazdowych sesji?...

 Gdy 15 członków rodzin ofiar katyńskich walczy właśnie w Strasburgu z rosyjską obstrukcją prawną, gdy okoliczności katastrofy smoleńskiej wskazują dość wyraźnie na zamach – byłoby lepiej, gdyby polskie ministerstwo spraw zagranicznych zaproponowało rok 2014 raczej „rokiem ofiar Katynia”. O, takich ważniejszych tematów jest więcej. Na przykład – „Rok 2014 rokiem generała Władysława Andersa”! Wszak z armią generała Władysława Andersa uszło z nieludzkiej ziemi wiele tysięcy cywilów, Polaków, którzy gdyby nie generał Anders zgniliby w ludobójczych sowieckich łagrach (których organizacją zajmował się Żyd Naftalij Frenkiel). A „rok rotmistrza Pileckiego” to nie łaska?

 Stąd pytanie: czyich właściwie interesów pilnuje minister Sikorski, zgłaszając w imieniu „ministerstwa” swą dziwną inicjatywę? Jak ona się przekłada na cele polskiej dyplomacji? I na jakie to cele?...

 Tymczasem Ruch Palikota przybrał nową nazwę, wymyśloną przez trzeciorzędną tekściarkę (m.in. autorkę kiczowatej piosenki „Tico-Tico”), nadymaną tu i tam na „celebrytkę”, Marię Czubaszek: Twój Ruch. Mnie się wydaje, że celniejszą nazwą byłoby właśnie „Ruch Tico-Tico” i kto wie, czy tak nazwana partia nie miałaby większego wzięcia wśród „naćpanej hołoty”, jak to ładnie określił Ruch Palikota Leszek Miller. Coś mi się przecie zdaje, że jeszcze trochę, a i Miller pójdzie do Canossy... Wprawdzie skutecznie „ohakowany” przez niego Aleksander Kwaśniewski nie odważył się poprzeć czynnie Palikota i jego „ruchów”, ale inne moce sprawiły, że w „Twoim Ruchu” pozsuwano do kupy rozproszone dotąd polityczne kanapy. Patrząc od strony socjotechnicznej i ideologicznej – „Twój Ruch” stawia na pożytecznych idiotów podatnych na neo-marksizm w wydaniu Gramsciego, podczas gdy SLD nie za bardzo ma się do kogo odwołać: marksizm leninowski zdechł. Elektorat SLD będzie się więc coraz bardziej rozpuszczał i rozwadniał w cienkim roztworze pod nazwą „młodzi wykształceni z dużych miast”. Owszem, Miller potrzebny jest SLD, bo bez niego nie będzie SLD, ale i Millerowi potrzebny jest SLD – żeby doczekać politycznej emerytury. W tej niekorzystnie rokującej dla SLD sytuacji najlepszym wyjściem dla Millera i jego prawdziwego zaplecza byłoby jak najszybsze obalenie obecnej koalicji i jak najszybsza podmianka PSL – Sojuszem Lewicy Demokratycznej w nowej koalicji. W takiej nowej koalicji – niechby i z udziałem „naćpanej hołoty” z Twojego Ruchu („co było a nie jest nie pisze się w rejestr”) – mógłby liczyć na stanowisko premiera, zważywszy zgranie się Tuska i pajacowatość Palikota. Zwłaszcza, gdyby wynik wyborów nie dawał Platformie Obywatelskiej i Twojemu Ruchowi większości parlamentarnej niezbędnej do powołania rządu. A na to się właśnie zanosi. Aliści te rachuby Millera doznać musiały w ostatnich dniach potężnego ciosu: właśnie media poinformowali, że niezawisła prokuratura „przedłużyła o cztery miesiące śledztwo w sprawie torturowania w Polsce więźniów CIA”, o czym – jeśli tak było – nie mógł nie wiedzieć ani Miller, ani Kwaśniewski. Ten ostatni, jak widać, schodzi z linii strzału kryjąc się na ciepłej posadzie u ukraińskiego Żyda-Krezusa. Ale Miller? Takie przedłużane śledztwo może zmiękczyć Millera i SLD do konsystencji galarety, która wcześniej czy później, ściślej czy luźniej, przyklei się do Twojego Ruchu. A w Twoim Ruchu przewodniczącym jego głównej Rady Politycznej został nie Rozenek, nie Kotliński, nie Ryfiński, nie Grodzka ani Biedroń, ale Jan Hartman, członek żydowskiej loży B’nai B’rith; powiedzieć można – kadrowiec rozprowadzający. Ot, i cała prawda o Twoim Ruchu: trampolina dla „nowych Puław”.

 Rzecz jasna, wszystko to są takie demokratyczne „hocki-klocki, be ni me, ruchu-ruchu lecz do d...”. Bliżej istoty spraw polskich jest Zygmunt Solorz-Żak, który w pewnym wywiadzie powiada ostatnio: „Zachwiane zostały w Polsce zasady wolnej konkurencji. T-Mobile i Orange próbują wspólnie zmonopolizować rynek (...) Największymi akcjonariuszami T-Mobile jest pośrednio rząd niemiecki, a Orange – rząd francuski (...) a obydwie te firmy połączyły siły tworząc spółkę Net WorkS. Łączą nie tylko infrastrukturę, ale i częstotliwości”.

 O, proszę, jakie pole do przeciwdziałania dla polskiego MSZ w Brukseli, Berlinie i Paryżu. Niestety, MSZ proponuje „rok Jana Karskiego” w Polsce, najwidoczniej traktując naród polski i państwo jako „obiekt działań dyplomatycznych”.

Czyje zatem jest to MSZ?

                                                          Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »