Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 16 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Werdykt stalinowski PDF Drukuj Email
01.11.2013.

             

  

                                   Werdykt stalinowski

 „Policmajster powinność swej służby zrozumiał” – poucza nas wieszcz, Adam Mickie Trybunał w Strasburgu w sprawie Katynia:

  wicz opisując w „Panu Tadeuszu”, jak to na polecenie carskiego czynownika, jegermajstra Kozodusina, policjant stwierdził, że zagryziony piesek Telimeny to żaden piesek, ale „kotna łania”.

 Trybunał Praw Człowieka i obywatela w Strasburgu to żaden sąd ni trybunał, prędzej już policmajster, to powolne narządzie polityków unijnych, i ze sprawiedliwością ma tyle wspólnego, co ratlerek Telimeny z kotną łanią. Nie znaczy to, że nie zdarzają mu się nawet, od czasu do czasu, i sprawiedliwe wyroki, ale „rzecz to rzadka i obrosła mitem”. Dyspozycyjny charakter Trybunału Praw Człowieka i Obywatela w Strasburgu wobec polityki udowadnia i najnowszy „wyrok” w sprawie ludobójstwa dokonanego przez Rosjan w Katyniu. Ten wyrok to zaprzeczenie sprawiedliwości, jej urągowisko. Niestety, odkąd podpisaliśmy Traktat Lizboński, likwidujący prawnie suwerenność państwa polskiego, tego rodzaju polityczne decyzje ubrane dla niepoznaki w formę „orzeczeń sądowych” będą już nas nękać; gdyż obawiam się, że nie jest to ostatnie słowo zasr....ców  z tego Trybunału.

 Ilu członków Trybunału Praw Człowieka i Obywatela w Strasburgu pobiera drugie pensje od tajnych służb niemieckich i francuskich – to słodka tajemnica tych służb, ale musi ich być wielu, jeśli w sprawie Katyńskiej tylko czterech członków Trybunału opowiedziało się za prawda i sprawiedliwością. Jakże by Trybunał mógł orzec inaczej, gdy istnieje strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, nawiązane kilka lat temu?...Jakże by mógł orzec uczciwie – gdy propaganda niemiecka od lat wysila się, by przerzucić odpowiedzialność za holocaust na Polaków, w czym basuje jej – na swoim odcinku – propaganda rosyjska, nie mówiąc już o intensywnych wysiłkach propagandy żydowskiej? Przypomnijmy i to (bo to ważne!), że wśród ludobójczych oprawców z Katynia byli też NKWD-yści Żydzi. Ujawnienie tej prawdy szerokiej opinii światowej  - jakże psułoby wizerunek „narodu wybranego” w świecie...

 Zatem „policmajster powinność swej służby zrozumiał”...

 Zważywszy na to strategiczne partnerstwo Berlina i Moskwy, na wolną rękę, jaką dał Niemcom w Europie amerykański prezydent Clinton, a ostatnio – Obama, wreszcie na umowę stowarzyszeniową, jaka ma Izrael z Unią Europejską (chociaż nijak nie leży w Europie...) – należy obawiać się, że i w innych ważnych dla Polski sprawach poprzebierani za sędziów tego Trybunału funkcjonariusze służb specjalnych „orzekać” będą równie „sprawiedliwie”, jak w sprawie katyńskiej.

 Sterowany politycznie Trybunał Praw Człowieka i Obywatela w Strasburgu przypomina dyspozycyjne stalinowskie sądownictwo, które także stroiło się w piórka „demokratycznych wolności”:  -Nikt nie zna takiej demokracji jak nasza – chlubił się Józef Stalin...

 Unia Europejska opiera się na neomarksistowskiej ideologii, na doktrynie włoskiego komunisty Antoniego Gramsciego, która trafnie scharakteryzował Leszek Kołakowski już po tym, jak na emigracji w Londynie wyleczył się z „marksistowskiego ukąszenia” dzięki wysokopłatnej posadzie. Pisał on o politycznej poprawności”, zalecanej przez Gramsciego jako nowej drodze do światowego komunizmu: według Gramsciego „głównym zadaniem klasy robotniczej jest wyzwolenie się duchowe z kultury burżuazyjnej i kościelnej (...) Hegemonia  kulturowa jest uprzednim i zasadniczym warunkiem zdobycia władzy politycznej”. Innymi słowy – komunizm może jeszcze zwyciężyć świat, pod warunkiem wszakże, iż najpierw unicestwi tradycyjne wartości moralne i kulturalne, a potem narzuci narodom swój system polityczny. Marks i Lenin proponowali odwrotna kolejność: najpierw ujarzmienie polityczne, obezwładnienie terrorem fizycznym – potem „budowanie nowej świadomości”.

 Kołakowski  tak charakteryzuje dalej współczesny neo-marksizm Gramsciego w postaci politycznej poprawności: ta hegemonia kulturowa ma mieć „charakter przede wszystkim negatywny; nastawiony będzie na krytykę przeszłości, na pogrążenie jej w niepamięci, na całkowite zniszczenie; wytyczne (do realizacji tego planu) będą miały początkowo charakter bardzo ogólny, tak, aby można je było zmieniać w każdej chwili, przystosowując do tworzonej bazy politycznej”. I Kołakowski puentuje: takie „politycznie poprawne państwo” będzie się „koncentrować w dziedzinie kultury na destrukcji odziedziczonych nabytków”. (Leszek Kołakowski – „Główne nurty marksizmu”, tom III, str.247-248, wydawnictwo „Alternatywy”, 1981).

 Cóż wiec dziwić się, że unijny Trybunał Praw Człowieka i Obywatela „zamknął ostatecznie” sprawę skargi rodzin ofiar tego ludobójstwa?

 Tym bardziej nie dziwi, że moskiewski korespondent „Gazety Wyborczej”, żydowskiej gazety dla Polaków, Radziwinowicz, napisał o tym wyroku, że „powinniśmy przyjąć go spokojnie. To ważna i szacowna instytucja”.

 Takie „ważne i szacowne” instytucje mnożą się zresztą w Unii Europejskiej jak króliki. Podatnik wszystko zniesie - po to jest Unia Europejska, by go żyłować maksymalnie. Gdyby przed rewolucją francuską ktoś powiedział w Europie, że w przyszłości ponad 70 procent dochodu każdego obywatela będzie konfiskowane przez aparat państwowy podatkami – uchodziłby za śmiesznego czarnowidza... Tylko te 30 procent dzieli więc Unią Europejską od pełnej socjalistycznej recydywy, i to nie licząc planowanej inflacji. To i Trybunał w Strasburgu jest „trybunałem” tylko w 30 procentach, o czym zaświadcza  wspomniany jego werdykt w sprawie wniosku rodzin katyńskich, odrzuconego „zdecydowaną większością”  ponad 70 procent głosów jurorów.

                                                                  Marian Miszalski

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »