Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
Od grubej kreski do grubej przesady PDF Drukuj Email
03.11.2013.

                          

    *Platon dzisiaj *Szlachetne cele – brudne metody * Plastry i kadzidło

                         Od grubej kreski – do grubej przesady

 Mądry Platon pouczał, że to, co widzimy, to cienie rzeczywistości, o której sądzić możemy tylko analizując te cienie. Gdy więc cieniasy z Platformy Obywatelskiej podsrywają się donosami i taśmami – widzimy cień w postaci walki politycznych ambicji Tuska i Schetyny, ale cóż kryje się za tym cieniem? Za tym cieniem kryje się, jak sądzę, inny cień, ale jakby konkretniejszy: cień dymisji generała Noska i wszczętego postępowania w sprawie generała Skrzypczaka. Za tym z kolei cieniem kryje się w głębszym jeszcze cieniu sprawa rozdysponowania w najbliższych latach 130 miliardów złotych „ na zbrojenia” polskiej armii, która tak dobrze, jak istnieje wirtualnie (nie licząc kosztownego kontyngentu zaciężnego w Afganistanie). A co kryją w swym cieniu te pieniądze? Jakież to koterie i frakcje bezpieczniackie ostrzą sobie zęby na te forsę? Które to służby zagraniczne „lobuja” już za intratnymi zamówieniami? Ha! Gdy jawna już walka buldogów na dywanie o ten szmal rzuca tyle cienia – nic dziwnego, że i cieniasy z PO zostały podkręcone do ożywionej krzątaniny wokół interesów swych mocodawców, zleceniodawców i dobrodziejów, którzy wystrugali z banana wszystkich tych Donków, Grzechów, Zbychów, Mirów itp.,itd., etc. Nie bez kozery generał Gromosław Czempiński chwalił się, że też jest „współzałożycielem” Platformy Obywatelskiej. Zwracam uwagę na słówko „też”: godna podziwu skromność generała...

 Już samo użycie „ujawnionych nagrań” tajnych rozmów telefonicznych dwóch działaczy PO daje wiele do myślenia: wszak nie po deklarowanych celach (te są zawsze wzniosłe i szlachetne...), ale po metodach rozpoznajemy, z kim mamy do czynienia. Dał nam przykład Adam Michnik jak nagrywać mamy!

 I tak, przedzierając się przez kolejne „smugi cienia”, docieramy do platonowskiej ukrytej rzeczywistości: do prawdziwego charakteru partii zwanej  humorystycznie  Platformą Obywatelską. Partia ta to kolejny plaster przyklejany na tę d..., której dała  tzw. koncesjonowana opozycja szyldując siuchtę, spisek „okrągłego stołu” i tę trzecią, żałosną, spodstolną Rzeczpospolitą, degenerującą się z roku na rok pod rozmaitymi plastrami:  UD  (później UW), Kongres Aferałów, wreszcie PO. Nic też dziwnego, że wszystkie te ugrupowania po śmierci Mazowieckiego (pamiętamy: „gruba kreska”)  uderzyły w zgodny ton panegirycznego, groteskowego żałobnego zadęcia, a prezydent hrabia Bul- Komorowski ogłosił nawet dzień jego pogrzebu dniem narodowej żałoby. Rzeczywiście, wszystkie te „plastry” mają kogo okadzać: to przecież Mazowiecki zaniedbał skandalicznie proces prawdziwej gospodarczej i politycznej transformacji Polski, utrwalając „zaporowo” model przekształceń uknuty pod okrągłym stołem, i jeszcze wcześniej: kapitalizm kompradorski, kolonialny. Wszystkie więc cieniasy wiele mu, w istocie, zawdzięczają... Może warto by jednak dodać, że najwięcej przecież zawdzięcza Mazowieckiemu jako premierowi żydowskie lobby polityczne w Polsce. Że też loża B’nai B’rith nie opublikowała nigdzie swych szczególnych kondolencji i wyrazów żalu! Jakaż małostkowość, jakaż niewdzięczność!... Jakież, he,he, wyrachowanie, jaka chytra kalkulacja...

 Rząd Mazowieckiego („sami Żydzi i jeden Syryjczyk” – jak głosił celny dowcip) nie uczynił właściwie nic, by „rozpoznać bojem” siłę smyczy, na którą go wzięto. Zadowolił się tym, co rzucili mu, jak ochłap, kiszczakowcy, nie wykonał ani jednego posunięcia politycznego, które zbadałoby siłę tej uwięzi. Rząd Mazowieckiego zadowolił się w zupełności „grubą kreską” i „siłą spokoju”, co oznaczało pełne samozadowolenia konsumowanie synekur (i związanych z nimi możliwości rozdawania forsy), łaskawie przydzielonych im spodstolną siuchtą z komunistami. Doprawdy – trzeba aż  żałoby narodowej dla upamiętnienia śmierci tak miernego i kiepskiego polityka?... Jeśli  Komorowski z małżonką mają jakiś dług wdzięczności wobec zmarłego, niechże nie spłacają go „żałobą narodową”, ale własną. Ta ogłoszona przez Komorowskiego „żałoba narodowa” wygląda na kiczowaty pomnik, jakie wszystkie te „plastry” wystawiają tak naprawdę sobie, dla przykrycia i ukrycia w jeszcze głębszym cieniu (ciągle te bezpieczniacko-propagandowe metody) spodstolnej siuchty.

 Najbardziej ubawiło mnie przedstawianie Mazowieckiego jako „człowieka zasad”...Kiedy przegrał wybory prezydenckie z Wałęsą i Tymińskim skwitował to stwierdzeniem, że „Polacy nie dojrzeli do demokracji”, ale kiedy wcześniej Polacy sarkali na urągające demokracji koncesjonowane wybory i zmianę ordynacji wyborczej w trakcie wyborów – powiedział, że „umów należy dotrzymywać”... Chodziło właśnie o spodstolna siuchtę, spodstolną zmowę „okrągłego stołu”, na mocy której komunistom zafundowano dodatkowy termin wyborczy... A to ci „człowiek zasad”!

  Mazowiecki spoczął na katolickim cmentarzu w Laskach. Na tym cmentarzu pochowana jest, nawiasem mówiąc, także...Julia Brystygierowa, zwana „krwawą Luną”, największa stalinówka bierutowskiej Polski i oprawczyni polskich patriotów. Daleko posunięty cmentarny ekumenizm...

 Już rozlega się „chór wujów” dobiegający spod wszystkich tych politycznych plastrów, nadymający tego nader kiepskiego polityka do rangi jakiegoś męża opatrznościowego III Rzeczpospolitej...Chór wujów jakby zwęszył okazję: tą „żałobą narodową” przykryje nadto pamięć o Lechu Kaczyńskim? Bo chyba i  o to chodzi w tej żałobie narodowej...

 Jeszcze w PRL napisał bodajże Kazimierz Brandys (już po swym wyleczeniu się z „ukąszenia heglowskiego”...), że w Polsce Ludowej po to tylko nadyma się jednych, żeby głębiej w niebyt  wdeptać innych. W spodstolnej III RP, jak widać, metodę tę „plastry” przejęły w całości. Ma w tym swój niebagatelny udział i Mazowiecki, który podczas swego premierostwa bez żenady obsadzał „swoimi” propagandę i kulturę!

 Jeśli więc nie ciszej – to może przynajmniej szczerzej nad tą trumną?...Żeby i w jej cieniu zobaczyć więcej prawdy o rzeczywistości.

 Od grubej kreski – do grubej przesady: jest w tym ta sama logika, logika spodstolna.

                                                         Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »