Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 16 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Cicha woda brzegi rwie PDF Drukuj Email
27.12.2013.

                               Cicha woda brzegi rwie

* W PO - „centralizm demokratyczny” *Zmiana traktatów, czyli koniec szmalu?

     * Strasburg czeka na dogodny moment * Rosja już się nie cofa...

                          

 Platforma Obywatelska upodobnia się do PZPR z lat 60-ych, kiedy to pośród ogarniającej ją degrengolady Władysław Gomułka diagnozował: „Ryba śmierdzi od głowy”.

 Wśród założycieli PO, jak pamiętamy, był i  wysoki funkcjonariusz SB, Gromosław Czempiński, co to skłócał i inwigilował Polonię amerykańską, zanim został spalony i otrzymał inne „odpowiedzialne zadania”, był i Andrzej Olechowski, kontakt operacyjny Czempińskiego... Teraz sekretarzem generalnym PO został Paweł Graś, także ukorzeniony w służbach, obstawiający dotąd Donalda Tuska w charakterze rzecznika prasowego rządu, a zmarginalizowany został Grzegorz Schetyna, dotąd numer 2 w PO. Najwyraźniej PO musi być teraz trzymana mocno za pysk, żeby nie rozleciała się, a nikt lepiej nie dyscyplinuje partii, jak byli funkcjonariusze tajnych służb ( z których, jak wiadomo, nigdy się nie wychodzi...) w roli partyjnych prominentów.

 Takie dyscyplinowanie PO (znany z PZPR „centralizm demokratyczny”...) jest najwyraźniej tym bardziej potrzebne, że smród wydzielający się z tej formacji staje się nie do zniesienia. Afera hazardowa, afera informatyczna (podobno największa po 1989 roku), najnowszy rabunek zasobów emeryckich oraz haniebna rola rządu Tuska w katastrofie smoleńskiej (gdzie wszystko wskazuje na starannie przygotowany zamach) stwarzają wokół PO cuchnącą, gęstą atmosferę wychodka, z którego dobiegają odgłosy głośnych pierdnięć antyPISowskich posła Niesiołowskiego. No cóż, każdy okadza swego „wodzusia” jak umie najlepiej.

 Tusk próbuje więc z jednej strony dyscyplinować partię (z której wcześniej odszedł Jarosław Gowin), z drugiej strony rozrzedzić jakoś medialnie smród, gęstniejący wokół partii.(Przypomnijmy, że już we wcześniejszym wcieleniu PO, czyli Kongres Liberalno-Demokratyczny, nazywany był powszechnie „Kongresem Aferałów”; czym skorupka za młodu nasiąknie...). Dla „przykrycia” fetoru – zaproponował więc ostatnio „okrągły stół” z udziałem partii opozycyjnych celem „przedyskutowania sytuacji na Ukrainie”.

 Dziwi, że premier Tusk musi aż zwoływać „okrągły stół” z udziałem wszystkich partii, żeby wyrobić sobie opinię co do pożądanej polityki swego rządu względem Ukrainy. Czyżby bał się odpowiedzialności i chciał ją przerzucić na innych? To do niego podobne. No i czemu dopiero teraz?

 Odpowiedzialności tymczasem nie ma na kogo zrzucić w sprawie zaniechania starań o „tarczę obronną”. Jeszcze za Busha jr. była szansa, którą rząd Tuska zaprzepaścił, a potem już Obama wycofał się z polityki wschodniej. Teraz wyszło na to, że zamiast  tarczy obronnej w Polsce – mamy rosyjskie rakiety „Iskander” rozlokowane w rejonie Kaliningradzkim! Kto wie, czy wkrótce nie będzie to znów nasza „tarcza obronna” przed „amerykańskim imperializmem”?...Gdy Ukraina wzięta – i przyjdzie pora na „bliską zagranicę”, ma się rozumieć w porozumieniu ze strategicznym partnerem co do szczegółów.

 A tu właśnie zaraz po utworzeniu w Niemczech rządu chadeków z socjaldemokratami (ciekawe połączenie: kto się z kim zadaje...) kanclerzyna Merkel zapowiedziała „możliwą zmianę traktatów unijnych”. Koniec forsy na przynętę, pora na „oszczędności”? Ho,ho – no, no!  W jakim dokładnie kierunku pójdą te zmiany – na razie nie wiadomo, ale wiadomo już, że Rosja też przestała się cofać: nie odpuściła Syrii, i – toutes proportions gardees – nie odpuściła na odcinku polskim, ani w sprawie Katynia, ani śledztwa smoleńskiego, ani rakiet w Kaliningradzie. Można nawet powiedzieć, że z defensywy ostrożnie przechodzi do ofensywy, żeby lepiej zagospodarować przypadłą im w Polsce część strefy buforowej. Wizyta ministra Ławowa w Warszawie minęła pod znakiem ironii ze strony gościa, i bezsiły ze strony gospodarza. Co tam uzgodniono tajnie, tego nie wiemy, ale jawnie – tyle co kot napłakał: dni polskie w Rosji, dni rosyjskie w Polsce...Poruszono temat „niedawnej deklaracji Cerkwi i Kościoła Katolickiego”...Sikorski „zbada sprawę” jakiegoś rosyjskiego biznesmena, którego szykanowano podobno w Lublinie, a Ławrow „zbada sprawę” sporu kompetencyjnego w zarządzie Euro-Pol-Gazu...Kompletna nędza negocjacyjna, nawet jak na przykrywkę dla ustaleń tajnych. A przecież chętnie dowiedzielibyśmy się na przykład, na czym polega obecnie i będzie polegać w przyszłości  współpraca służb kontrwywiadu wojskowego Polski i Rosji, co to ją nawiązał gen.Nosek? Bo gdy poprzebierani za dziennikarzy agenciaki z mainstreamowych mediów dostali „prikaz”: Szczuć na Macierewicza! ( bo kazał przetłumaczyć na rosyjski, więc na jeden z języków obowiązujących na kongresach międzynarodowych,  „Raport o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych” ) nas bardziej interesuje, jaki jest  zakres współpracy polskiej służby kontrwywiadu wojskowego z odpowiednią służbą rosyjską. Wymiana informacji? Ależ to dokonuje się na bieżąco w interesujących obydwie strony sprawach... Więc co jeszcze? Jakieś „szkolenia” w Moskwie?...Coś jeszcze więcej?... Pułkownik Pytel milczy na ten temat, za to podlegli mu funkcjonariusze krzątają się nad ustaleniem daty tłumaczenia „Raportu o likwidacji WSI” na rosyjski tylko po to, żeby stwierdzić, że daty ustalić nie mogą...  I to ma być ta robota kontrwywiadowcza? W dodatku ujawniło się, że płk Pytel podczas weryfikacji „nie potrafił wytłumaczyć charakteru swych kontaktów z Rosjanami”, a mimo (czy właśnie dlatego?...) szybko awansował w służbach za sprawą m.in.gen.Noska!

 W Strasburgu tymczasem odroczono o kilka miesięcy orzeczenie w sprawie tajnych więzień CIA w Polsce. Miecz nad Millerem powisa więc nadal, ale jego polisą ubezpieczeniową jest Kwaśniewski: jeśli premier wiedział, to i prezydent – złapał Kozak Tatarzyna. Jeśli jednak Kwaśniewskiemu jeszcze jedno kłamstwo więcej niewiele by zaszkodziło, jako że na estradę polityczną już nie wróci – to upadek Millera może pogrążyć całe SLD, łącznie z jego ambicją przewodzenia całej „zjednoczonej lewicy”. Chyba, żeby...Na przykład w ramach wspomnianej współpracy polskiej i rosyjskiej służby kontrwywiadu wymieniono się jakimiś danymi dotyczącymi innych rywali do „jednoczenia lewicy”, rekrutujących się z „Nowych Puław”. Ostateczna rozgrywka na lewicy zatem jeszcze przed nami.

 Wydaje się, że dla PO SLD byłoby korzystniejszym koalicjantem, niż pozostała lewica razem. PO przecież  najpierw zlało się – jako Kongres Liberalno-Demokratyczny - z Unią Demokratyczną w Unię Wolności, w której „drogi Bronisław” wedle kryteriów rasowych zmarginalizował kompletnie nieukorzenionych, obcych rasowo „liberałów”, wskutek czego gen.Czempiński, wspomagany przez Olechowskiego skutecznie namówił ich do wystąpienia z Unii Wolności i założenia Platformy Obywatelskiej...

 Fakt, że PO i wewnętrznie upodabnia się coraz bardziej do PZPR, może też sprzyjać takiej preferencji co do koalicjanta.

 I gdy na takim politykowaniu „upływa szybko życie, jak potok płynie w dal” – zauważyłem, że przez miniony rok wzrosły zauważalnie ceny: gazu, czekolady, węgla, usług budowlanych i motoryzacyjnych, mięsa, cementu, serów, drewna, ryb... – a od nowego roku wzrosną ceny alkoholu i tytoniu.

 Cicha woda brzegi rwie.

                                                       Marian Miszalski

  

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »