Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 29 czerwca 2017 r.
Strona główna
Przedsmak rozwinietej demokracji PDF Drukuj Email
07.02.2014.

                   Przedsmak rozwiniętej demokracji

 *Komisja śledcza jako proces kiblowy? * Totalniacy zwierają szyki*Kto trzyma WSI w Ukrainie? * Bruksela zatęskniła za Ameryką...                          

  

  Czy bijące blaskiem szlachetnej miłości bliźniego oczy redaktora Michnika mogą spokojnie patrzeć na Antoniego Macierewicza jako wiceprezesa PiS? Czy pełne wszelakiej słodyczy wejrzenie „Żyda roku” może tolerować „chore z nienawiści” oczy goja – może faszysty, może ksenofoba? Oczywiście nie. Wzorem „Trybuny Ludu” z czasów Leona Kasmana wnet też „Gazeta Wyborcza” odkryła przestępstwo zdrady głównej: skopiowanie zawartości dwóch komputerów będących w zasobach WSI likwidowanych przez komisję Macierewicza! Kto wie, w czyje ręce poszły kopie? Może w ręce imperializmu amerykańskiego? Może w ręce złowrogiego antysemity Putina, prześladowcy Chodorowskiego i Borysa Abramowicza?... Gdyby tak Leoś Kasman był jeszcze naczelnym  „Gazety” (pardon,„Trybuny” oczywiście), Kubuś Berman rządził jeszcze Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego, a Tolek Fejgin „wojskówką”  – ten cały Macierewicz już by siedział na Rakowieckiej, a Goldberg wydobywał od niego łagodną perswazją przyznanie się do winy. No ale czas robi swoje i Michnik musi się zadowolić pomocą już tylko pp.Makowskiego i Dukaczewskiego , którym – co tu dużo mówić – i p. Siemiątkowski, i p.Miodowicz wystawili jak najgorsze świadectwa. Wedle tych świadectw, przedstawionych przez Antoniego Macierewicza na konferencji prasowej – Makowski to „konfabulant”, a miejsce Dukaczewskiego jest w „komunistycznym skansenie”. Gdy Antoni Macierewicz ujawnił to na konferencji prasowej – w kręgach żydokomuny zapadła taka konfuzja, że poseł Dębski z „Ruchu-Ruchu”( obecny na tej konferencji w charakterze prowokatora?)  nie był w stanie zadać Macierewiczowi żadnego sensownego pytania, poza jednym: „Jak się pan się czuje mając krew na rękach?”... Jak pamiętamy -  podobne sugestie wysuwał niedawno pod adresem Leszka Millera Palikot, z czego można  wnioskować, że i poseł Dębski i Palikot mają jednego oficera prowadzącego, dość sztampowo ich zadaniującego. Z której to służby? Krajowej, czy zagranicznej? Może z tych WSI, których „już nie ma”?...

 W tej całej sprawie nie tyle jest ważne, co jeszcze napisze gazeta Kasmana (pardon, Michnika), ani co zezna ten czy inny b.funkcjonariusz WSI ( co to do komunistycznych WSI wstępował „z miłości do Ojczyzny”) – ale ta ujawniająca się coraz głębsza kolaboracja między  żydowskim lobby politycznym a bezpieczniakami z twardym, komuszym rodowodem. W tej współpracy Hegel z Biłgoraja to tylko kukiełka, pociągana za dwa sznureczki: jeden sznureczek uruchamia go w roli gnębiciela Millera (żeby „Żydy” a nie „chamy” zjednoczyły lewicę) i za ten sznureczek pociąga lobby żydowskie, drugi sznureczek uruchamia go w roli  oskarżyciela Macierewicza o „szkody wyrządzone służbom” (żeby wyeliminować z polityki człowieka z zasadami, o wielkiej wiedzy na temat PRL-owskich służb) – a ten sznureczek pociągają „patrioci”  z  „nieistniejących” WSI.  Hegel z Biłgoraja, podobny z facjaty do ślimaka winniczka, ma zresztą i poboczne zadania: zmniejszać nieco słupki wyborcze Platformie (żeby było więcej miejsca w przyszłej koalicji dla zjednoczonej lewicy) no i szarpać Kościół i PiS przy każdej nadarzającej się okazji, nie tylko „od strony” Macierewicza.

 Niepokoją przecież nie te wszystkie kukiełki obecne w polityce, ani ich wyuczone na pamięć lekcje klepane w mediach - ale ten nawracający, ścisły i coraz bardziej agresywny sojusz żydowskich i czerwonych totalniaków w III Rzeczpospolitej. Wydaje się, że ta kolaboracja będzie coraz bliższa w miarę wygaszania polskiej suwerenności przez Brukselę i coraz bardziej groźna. W TVP Info gen.Dukaczewski zasugerował już, że sejmowa komisja śledcza w sprawie rozwiązania WSI mogłaby deliberować...nawet bez udziału Macierewicza!

 Chciałoby się powiedzieć: Zbytek łaski, drogi panie – czy nie lepiej urządzić mu od razu proces kiblowy, w celi na Mokotowskiej czy Rakowieckiej? Jak w czasach Leosia Kasmana, Kubusia Bermana, Tolka Fejgina, czy Antka Skulbaszewskiego, słynnych patriotów z PRL-owskiej „informacji wojskowej”? Wszak z GZI wywodzi się także i najsłynniejszy „człowiek honoru” w Polsce, Czesio Kiszczak, wprawdzie tylko z nadania Michnika, ale jednak – „Żyda roku” (którego, nie pamiętam). Ta PRL-owska „informacja wojskowa” – to dopiero była kuźnia ludzi patriotów i ludzi honoru!

 Tymczasem w Ukrainie zapowiada się polski wariant stanu wojennego, wymyślonego przez tychże „patriotów i ludzi honoru”, ale w wersji skondensowanej, skróconej: stan wojenny, okrągły stół i stowarzyszenie z UE za jednym zamachem, zamachem stanu dokonanym przez armię, która – gdy piszę te słowa – wezwała właśnie władze „do przywrócenia porządku”. Ten groźny pomruk ukraińskiej armii skłania nas do pytania: kto właściwie rządzi ukraińskimi wojskowymi służbami informacyjnymi?

 Jak może wyglądać ten  „kurs skrócony”? Na przykład tak: będzie ograniczony stan wyjątkowy, powiedzmy – w okręgu kijowskim, Ukraina pozostanie w rosyjskiej strefie wpływów, a dla niepoznaki ustrój podda się kosmetyce demokratycznej, dopuszczając część „opozycji” do władzy porozumieniem wedle formuły okrągłostołowej wypracowanej w Polsce przez „ludzi honoru” z lewicą laicką: „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych”. Pod takim warunkiem da się nawet wypuścić z pierdla Tymoszenko, ale biada ukraińskim narodowcom! Padną ofiarą tej siuchty! Ofiara padnie zresztą i cały naród ukraiński, bo  będzie go doić w majestacie kosmetyki prawnej nie jedna już koteria „oligarchów”, ale kilka. Kilka klik.

Jest jedno małe „ale”: pozory przemian demokratycznych są bardzo kosztowne. Czy ruskie 15 miliardów wystarczy, czy też dołoży Bruksela, to jest – Angela? Nie byłbym zdziwiony, gdyby Angela przerzuciła ten ciężar na Polskę, podobno lidera „partnerstwa wschodniego”. Bo czy partner może odmówić partnerowi forsy w gwałtownej potrzebie?

 Zaraz też UE przypomniała sobie o Ameryce i jej – kwestionowanej dotąd przez Berlin – obecności w Europie („jak bida to do Żyda”). Ameryka wydelegowała więc p.Chucka Halgera, sekretarza obrony, zapewne dla objaśnienia nasamprzód Brukseli względem możliwości armii ukraińskiej. Że sprawa jest pilna – świadczy fakt, że p.Chuck nie odkrył w Polsce swych korzeni w żadnej z żydowskich gmin wyznaniowych, ale w parafii kościoła katolickiego.  Wygląda na to, że otoczenie Obamy znów kombinuje, jak by tu uczynić z Polski swego dywersanta względem Rosji. Już raz zgodziliśmy się odgrywać tę rolę, odegraliśmy ją za darmo: ani tarczy obronnej, ani zniesienia wiz, ani w ogóle niczego: Obama wycofał się z aktywnej polityki europejskiej. Mielibyśmy  serio traktować ten dzisiejszy powrót?... Uaktywnił się też niebywale Tusk, który zwęszył okazję do poprawienia sobie „image”  spotkaniami z politykami europejskimi, nie bez nadziei na jakąś eurosynekurę w przyszłości...

 Przedsmak rozwiniętej demokracji w Ukrainie nie wygląda zachęcająco: wątpię, by zadowoliła „towarzystwo z Majdanu” lepiej, niż nasza.

                                                                            Marian Miszalski

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »