Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

wtorek, 22 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Najciemniej pod latarni PDF Drukuj Email
01.03.2014.

                                Najciemniej pod latarnią

*Pieniążki kto ma... *Jak ugoda to tylko z MON * Macierewicz jako sabotażysta*Zguby budżetowe: w czyich kieszeniach? * „Więź” – czy na uwięzi?...

                                                            

 „Pieniążki kto ma, ten jedzie do Wieliczki, a kto pieniążków nie ma – ten palcem do solniczki”- śpiewali kiedyś studenci, ale w kwestii refrenu tej piosenki byli już podzieleni; jedni więc śpiewali: „A nam wszystko jedno, my mamy cały świat, bo student bez pieniędzy jest zuch i chwat”, inni wszakże tego „zucha i chwata” zastępowali słowami „ jest ch... wart”. Odnoszę wrażenie, że ta druga opcja miałaby dzisiaj większe wzięcie, całkiem niesłusznie, bo przecież brat Albert czy matka Teresa, choć biedni, byli o niebo większymi „zuchami i chwatami” niż, powiedzmy, Baksik, Rywin czy spółka powołana do wydawania „Gazety Wyborczej” w 1989 roku... Czasem i bogacz jest „ch... wart”!

 W Ameryce na przykład rozmaici filuci zaczęli sobie przypominać po 15,20 a nawet 25 latach, że byli molestowani seksualnie i dalej, ciągnąć odszkodowania od pomówionych. U nas przedstawieni w raporcie o likwidacji WSI w niekorzystnym świetle agenciaki też udali się do sądów, skarżąc MON. Ten MON, pod rządami PO i prezydenta Bul-Komorowskiego, zamiast przystać na proces i zweryfikować zasadność roszczeń, w dyrdy proponował im „ugody sądowe”, wskutek czego łżą dzisiaj, jakoby powygrywali te procesy... Spodstolne media urządzają im prawdziwy festiwal pijarowski: cóż, resortowe dzieci muszą się słuchać, zwłaszcza, że same już podorabiały się zapewne własnych oficerów prowadzących, o ile nie własnych szlifów. Ostatnio i p.Merkel wytoczył proces: domaga się przeprosin już nie od MON, ale – dla większego rozgłosu – od samego premiera i prezydenta! Co do Merkla – jego teczkę zniszczono pod rządami Mazowieckiego ramach zacierania śladów przez gen.Kiszczaka; po cóż to niszczono jego teczkę?... He,he,he! 

 Wydaje się, że nie jest to jeszcze ostatnie słowo „nieistniejących WSI” w nagonce na Antoniego Macierewicza, który z racji swej wiedzy musi być szczególnie niewygodny wszystkim „spodstolnym”. Wszak po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego jesteśmy już tylko „częścią większej całości”, Unii Europejskiej, więc z pomocą kształconych na Talmudzie czy Szulchan Aruchu prawników z pewnością da się wywieść, że nie tylko polski Skarb Państwa , ale i budżet brukselski powinien płacić tym wszystkim patriotom, co to do SB czy WSI wstępowali „z miłości do Ojczyzny”. Wtedy „sprawa Macierewicza” stałaby się głośna na całą UE. Ba! Polska jest członkiem ONZ  – gdyby tak znaleźć kruczek prawny, na mocy którego dałoby się i od ONZ zażądać odszkodowań – jakiż rozgłos, jakaż publicity, jakiż międzynarodowy szkodnik wylazłby z tego Macierewicza! Po prostu sabotażysta światowego postępu, wszelakiego kompromisu i budujących negocjacji. Może i nawet „New York Times” wziął by go pod obcasy, jeszcze wyższe, niż obcasy „Gazety Wyborczej”?...

 Rzecz jasna, na tego rodzaju i inne przedwyborcze zadymy trzeba pieniędzy. „Pieniążki kto ma, ten jedzie do Brukseli, a kto pieniążków nie ma ten wędruje do celi”... Niestety, nie możemy się dopytać ani premiera Tuska, ani prezydenta Komorowskiego, co stało się z 15 milionami dolarów przywiezionymi w kartonach jako łapówka za zgodę polskich władz na „wzmocnione techniki śledcze” w Kiejkutach wobec podejrzanych o terroryzm. Jeśli obydwaj ci dżentelmeni nawet tego nie wiedzą – to co oni właściwie wiedzą?... I czy MON dlatego tak chętnie przystał na te ugody i na te odszkodowania dla „ofiar raportu o likwidacji WSI” – że płacono im z tego amerykańskiego szmalu, z tych kartonów?...

 Z pieniążkami w ogóle jest gorzej, niż by się wydawało:  ot, ZUS wziął sobie 153 miliardy z OFE, ale dług publiczny wcale nie zmniejszył się o 153 miliardy, a tylko o 134: gdzie się podziało prawie 20 miliardów złotych? Ile jeszcze budżet „zgubi” i w czyjej kieszeni?

 To, o dziwo, w ogóle nie interesuje spodstolnych polityków i spodstolnych mediów. Wielkie i niezdrowe zainteresowanie przejawili natomiast w gazecie żydowskiej 6-milionową dotacją budżetową, jaka minister  kultury dziedzictwa narodowego przyznał na budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Że też nie podniecali się tak na przyznanie prawie 200 milionów z publicznej forsy  na budowę Muzeum Żydów Polskich w tejże stolicy. To znaczy – też się podniecali, ale wtedy – „zdrowo”... Z tych ministerialnych decyzji wynika dla mnie, że minister Zdrojewski prawie siedmiokrotnie bardziej ceni sobie Żydów polskich, niż polskich katolików. To niby jego prywatna sprawa, ale pieniądze nie są jego: są budżetowe, więc już bardziej polskich katolików, niż polskich Żydów. W obronie decyzji ministra zaraz też wystąpił na łamach gazety żydowskiej red. Nosowski z „Więzi”, która jest czymś na kształt „pogotowia ratunkowego” dla „Gazety Wyborczej, gdy lobby żydowskiemu nie wypada ratować się samodzielnie. Pisze on cwanie, że żądanie, by katolicy sami finansowali Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Stefana Wyszyńskiego oznaczałoby, że i Żydzi polscy mieliby sami finansować swe Muzeum. Gdyby jeszcze red.Nosowski poinformował przynajmniej czytelników, wielu jest w Polsce „Żydów polskich”, a wielu – katolików... Demokracja zobowiązuje. Ale nie informuje. Ja już nie wymagam od red.Nosowskiego, żeby porównywał wkład Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego w walkę z komunizmem z wkładem Frakcji Żydowskiej PPR czy „Puław” w umacnianie komuny...  Ta cała „Więź”... – właściwie kogo z kim?

 Wszystkie te nasze krajowe sprawy bledną przecież wobec decyzji belgijskich socjalistów, którzy  zalegalizowali ludobójstwo chorych dzieci, w samym sercu UE, w Brukseli, pod okiem kilkunastu tysięcy wyczulonych na „prawa człowieka” i sowicie opłacanych z cudzych pieniędzy bubków. W tej Brukseli zawsze dziwiła mnie ogromna ilość porozlepianych na ulicach, w metrze, w autobusach i na drzewach ulotek informujących o zaginięciu dzieci: przeważnie kolorowych. Sprawa pedofila, wielokrotnego mordercy Marka Dutroux, a zwłaszcza kompletna, zadziwiająca impotencja policji belgijskiej skłaniały do przypuszczeń, że Dutroux miał wysoko postawionych protektorów, dla których organizował za pieniądze sadystyczne orgie. Musiała to być raczej zamożna klientela. Gdy więc w zamożnej Belgii ustanawia się eutanazję dla dzieci chorych – jakże nie wspomnieć, że i bogaty może być „ch...wart”? Ale żeby cała „demokratyczna większość” belgijskiego parlamentu? Najciemniej, straszliwie ciemno pod tą latarnią postępu.

                                                            Marian Miszalski

  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »