Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Kozacka Sicz a kijowski majdan PDF Drukuj Email
17.03.2014.

                           Kozacka Sicz a kijowski majdan

   *Mrożone konta a la carte *Jaka jest stopa zysku w politycznym biznesie?

       *Kto się zrzuci i po ile  *Ludzie listy piszą... * Ukraina w arendę?...

          

 Informacje tym, że „Unia Europejska zamroziła aktywa” b. prezydentowi Ukrainy Janukowyczowi i jego dwóm synom, dwóm b. ministrom ( spraw wewnętrznych, sprawiedliwości), b. prokuratorowi generalnemu oraz b.premierowi nie zrobiły na mnie mrożącego krew w żyłach wrażenia; zabrakło mi informacji wiele to każdy z nich ma na tym zamrożonym koncie? Zdziwiła mnie raczej dziwna dyskrecja „Unii Europejskiej” w tej kwestii. To można komuś „zamrozić konto”, ale tajemnica bankowa nadal obowiązuje?... A przecież jakież byłoby pouczające i politycznie wychowawcze dla demokratów nie tylko w Ukrainie, ale i w Unii Europejskiej – dowiedzieć się, wiele to szmalu może zgromadzić na zagranicznym koncie, dajmy na to, minister spraw wewnętrznych podczas swej kadencji, wiele – powiedzmy minister sprawiedliwości, ile premier, ile prezydent, wiele prokurator generalny, a ile syn prezydenta! Toż wystarczyłoby materiału na poważne międzynarodowe sympozjum politologiczno-ekonomiczne, najchętniej pod auspicjami Klubu Bilderberg lub Międzynarodowego Funduszu Walutowego, poświęcone biznesowi politycznemu: „Rząd demokratyczny jako przedsiębiorstwo:  charakter inwestycji a stopa zysku”.

 Także w Waszyngtonie prezydent Obama „nakazał zamrożenie kont” nie tylko b.ukraińskim ministrom, ale i „Rosjanom odpowiedzialnym za interwencję na Krymie”, są wśród nich podobno „najpoważniejsi doradcy prezydenta Putina”, aliści – o dziwo – nie ma Putina, chociaż bardziej on odpowiada za politykę Rosji, niż, by daleko nie szukać, prezydent Obama za politykę amerykańską...I znów: zamrożenie – zamrożeniem, ale tak konkretnie - wiele komu zamrożono? Taka informacja też nieźle by nas orientowała w kulisach polityki: wiele z niej wyciąga, powiedzmy, doradca Putina -  w porównaniu z, dajmy na to, z ministrem spraw wewnętrznych Janukowycza?... Czy więcej? Czy mniej?... Doprawdy, demokratyczna opinia publiczna ma prawo czuć niedosyt informacji.

 Tymczasem wbrew,  wcześniejszym zapowiedziom, nie zamrożono kont (a gdzież by ujawniono ich stan!) żadnemu z ukraińskich „oligarchów” czy raczej magnatów. To znaczy – zamrożono tylko dwóm synom b.premiera.

 Atoli na najnowszej liści 100 najbogatszych Ukraińców figuruje tylko jeden z tych synów, Aleksander Janukowycz, na 32 miejscu, z majątkiem szacowanym w roku 2013 na 367 milionów dolarów. Rok 2013 musiał być dla niego rokiem dobrego fartu bo zwiększył swój majątek prawie trzykrotnie w stosunku do roku 2012. Wiele się od takiego majątku odprowadza „aktywów” na konta bankowe w Szwajcarii, Luksemburgu czy gdzie indziej? Ano, właśnie tego też się nie dowiedzieliśmy wskutek chwalebnej dyskrecji „Unii Europejskiej”... Ciekawe, że na liści „zamrożonych kontowiczów” ( „Te, uważaj, bo ci zamrożę konto!”) nie znalazł się ani jeden z 13 największych ukraińskich „słupo-oligarchów”, których majątek szacowany jest powyżej 1 miliarda dolarów, ani też ani jeden z 12, których majątek szacowany jest na 0,5 – 1 miliard dolarów. Z jednym wyjątkiem: Dmitra Fitrasza (ósme miejsce w rankingu „oligarchów”, absolwent Narodowej Akademii Spraw Wewnętrznych Ukrainy...), którego nawet aresztowano w Wiedniu pod zarzutem korumpowania (ale kogo, gdzie, kiedy? – ani słowa!) i oszustw (jakich? – cisza). Niektóre media informują, że był od dawna ścigany przez władze amerykańskie, ale koliduje to dziwnie z faktem, że jeszcze niedawno był  w całkiem dobrych relacjach z amerykańskim ambasadorem w Kijowie i nawet opowiadał mu, kto mu pomagał w biznesie. Pojawia się natomiast taka nutka w doniesieniach medialnych, że byłoby dobrze... byłoby wskazane...byłoby pożądane... aby „oligarchowie ukraińscy” jakoś zrzucili się na ojczyznę, którą - bez względu na rozwój wydarzeń – czekają ciężkie czasy i stosownie „ciężkie wyrzeczenia”.

 Co znaczą wyrzeczenia w imię „standardów europejskich” – tośmy poznali u siebie wraz z „planem Balcerowicza” , kiedy to prywatyzowała Polskę bezpieka wojskowa i cywilna, precz odrzucając reakcyjny pomysł uprzedniej reprywatyzacji na rzecz osób ograbionych przez komunistów, a dla zaporowego wyzbycia się możliwej konkurencji – wpędziła setki tysięcy obywateli  pułapkę kredytową, a następnie „uszczelniła” system tak, że żadna poważna konkurencja dla uwłaszczonej bezpieki i  PZPR-owskiej nomenklatury powstać już nie mogła. Bardzo prawdopodobne, że Ukraińcy zmuszeni będą nie tylko do wyrzeczeń w imię przyszłych „standardów europejskich”(ale bez członkostwa w UE, co to, to nie...), ale i w imię zachowania „standardów obecnych” wraz z obecnymi „oligarchami”, którzy uprzejmie i w blasku kamer „zrzucą się ofiarnie” na rzecz narodu. Na to prezydent Putin pójdzie, to niewielki koszt zachowania wpływów w Ukrainie, a i powiększenie „ławki oligarchów” o kilku „nowych zawodników” zakupionych na Zachodzie kosztów tych radykalnie nie zwiększy. Za to nowy team, przestrzegający reguł gry ( z tą najważniejszą: „my nie ruszamy waszych oligarchów, wy nie ruszanie naszych oligarchów”) rozgrywać może Ukraińców w przykładnej zgodzie i serdecznym współdziałaniu przez dłuuugie laaata...

 Rzecz jasna – dyplomatyczne ucieranie tej nowej edycji „transformacji ustrojowej” w ukraińskiej odsłonie potrwa jeszcze kilka - kilkanaście miesięcy, będzie jeszcze wiele widowisk i medialnych kampanii, ale już dzisiaj widać, że sprawy zmierzają ku zadawalającej współpracy przynajmniej dwóch „strategicznych partnerów” na rzecz ukraińskiej transformacji.

 „Towarzystwo prosi, a jak nie – to samo weźmie” – taka arcydemokratyczna reguła demokracji bezpośredniej obowiązywała podobno na kozackim, siczowym majdanie w czasach Chmielnickiego, a spoglądając na obraz Riepina „Kozacy piszą list do tureckiego sułtana” widać, że w obronie Siczy nie bali się „prowokować najeźdźcy”... Ale że demokracja mutuje (diabli wiedzą, ku czemu) – to dzisiaj towarzystwo, owszem, też prosi, ale „jak nie” –  zadawala się ot, tym, co łaskawie dostanie. Ciekawe, czy jakiś współczesny malarz potrafiłby namalować ten dzisiejszy demokratyczny klimat: towarzystwo czeka, aż łaskawie dostanie? Ach, nie ma dzisiaj prawdziwych malarzy! Natomiast list do „sułtana”, tj. to Putina wystosowało kilkunastu ukraińskich Żydów z kilkunastu organizacji żydowskich działających na Ukrainie, z którego dowiadujemy się m.in., że w obecnym rządzie Jacyniuka jest „jeden Żyd, jeden Ormianin i dwóch Rosjan”. Na Ukrainie istnieje ponad 250 organizacji i gmin żydowskich, skupiających ok. pół miliona Żydów, których największą organizacją jest Vaad, przedstawiany jako  „stowarzyszenie organizacji i gmin żydowskich” (nazwa w hebrajskim oznacza „radę rabinów”). Pewien Waad istniał w I Rzeczpospolitej w postaci tzw. żydowskiego sejmu (Sejm Czterech Ziem: Wielkopolski, Małopolski, Rusi czerwonej i Litwy, czyli Wa’ad Arba Aratzot), na którego powstanie zgodził się Batory pod warunkiem, że Sejm ten usprawni pobór podatków na rzecz państwa płaconych przez Żydów za pośrednictwem gmin żydowskich. Sejm ten stał się rychło żydowskim lobby politycznym w Polsce (m.in. finansował zrywanie sejmów Rzeczypospolitej w XVIII wieku), a rozwiązany został w 1764 roku, gdyż notorycznie nie wywiązywał się ze swych podatkowych zobowiązań. Gdyby więc Berlin i Moskwa, strategiczni partnerzy, mieli zamiar w przyszłości, ku obopólnemu zadowoleniu, puścić kompromisowo Ukrainę ( i stowarzyszoną z UE, i zarazem pod rosyjską kontrolą...) w intratną arendę – oprzyrządowanie już jest.

                                                              Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »