Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
Czy Ukraina przeżyje transformację? PDF Drukuj Email
28.03.2014.

                               Czy Ukraina przeżyje transformację?

 *Kto dowodzi ukraińską armią? *W kleszczach strategicznych partnerów

   *Amerykańska dywersja: kres czy kontynuacja? *Żyrynowski nam sprzyja!

                              

  Ukraina podpisała właśnie „część polityczną” umowy stowarzyszeniowej z UE, która zawiera wiele rozmaitych ogólników do bieżącej interpretacji, z których najważniejszy brzmi: „pogłębianie więzi politycznych” miedzy dwiema umawiającymi się stronami.

 Zanim zacznie się to pogłębianie, warto by wyjaśnić, kto właściwie dowodzi armią jednej z umawiających się stron, i czy armia zaakceptuje to pogłębianie. Wiele wskazuje (skuteczne „zablokowanie” całych ukraińskich lotnisk i baz dywizji rakietowo-artyleryjskich przez grupki  rosyjskich żołnierzy, aresztowanie dowódcy ukraińskiej floty...), że tą armią dowodzą rosyjscy agenci, i tylko dla ukrycia tego smutnego faktu nowy rząd Ukrainy nakazał armii „nie prowokowanie agresora poprzez stawianie oporu”... Toteż i Krym wzięty został bez jednego wystrzału.  Gdyby nasze przypuszczenie było słuszne – Rosjanie z pewnością rozważają kwestię: czy to pogłębianie więzi politycznych Ukrainy z UE nie obejmie aby rugowania rosyjskiej agentury z armii ukraińskiej? I zapewne dzielą się swymi wątpliwościami, z kimże by innym, jeśli nie ze swym strategicznym partnerem, Niemcami? Juźci Rosja musi mieć jakieś gwarancje, że  - pogłębianie pogłębianiem – ale armia ukraińska z armią rosyjską walczyć nie będzie... A czy dwaj strategiczni partnerzy, dla których to partnerstwo jest ważniejsze od całej Unii Europejskiej, zwłaszcza od jej „nowych członków” (o kandydatach nawet nie wspominając) mogą nie dojść do twórczego kompromisu? Już raz pobili się o Ukrainę i na dobre im to nie wyszło: lepiej „wespół wzespół, by żądz moc móc wzmóc” – jak śpiewał Michnikowski w Kabarecie Starszych Panów. Jeżeli kochać Ukrainę – to nie indywidualnie...Toteż wydaje się, że lawirujący dotąd między Berlinem a Moskwą Kijów stracił nawet możliwość dotychczasowego lawirowania, popadając w całkowitą zależność od dwóch strategicznych partnerów, i Berlina i Moskwy. Te kleszcze trudne będą do rozerwania. Moskwa zachowa sobie szachowanie Ukrainy energetyką i dostępem do swego rynku ukraińskich płodów rolnych – z Berlina dojdzie szachowanie kapitałem i finansami. W ten sposób zamiast grać na dwóch fortepianach – Ukraina sama stała się pianinem, na którym bębnić będą swoje polityki dwaj strategiczni partnerzy, podgrywając sobie wzajemnie... Czy Ameryka zrezygnuje z dyskretnych prób dywersji względem Rosji, czy spróbuje wykorzystać „część polityczną umowy stowarzyszeniowej” do kontynuowania tej swej jakże skromnej teraz polityki wschodniej – czas pokaże. Ale i to uwzględniają zapewne ruscy szachiści w swych rachubach.

 Co znamienne – na nowych listach Rosjan i Ukraińców obłożonych amerykańskimi i unijnymi sankcjami (zamrożenie kont, zakazy wizowe) nie znalazł się ani jeden ukraiński „oligarcha”: ciągle figuruje tam tylko syn Janukowycza, może i s...syn, ale przecież nie on jeden podtrzymywał straszliwy reżim Janukowycza i towarzyszącą mu korupcje, a wcześniej – równie skorumpowany reżim blond Julii... Wiele wskazuje, że grono oligarchów zwiększy się teraz dodatkowo o „nominatów” Berlina i Waszyngtonu: dotychczasowi oligarchowie posuną się trochę na swej ławeczce „nominatów” rosyjskich i ukraińskich służb specjalnych, ustępując  miejsca „oligarchom” wystruganym przez służby zachodnie, zapewne nie bez udziału „oligarchów” rekomendowanych przez Mosad. I – żadnego tam wzajemnego podsrywania się odtąd! Ma być kompromis – przede wszystkim w tym, żeby taki nowy, zresetowany monopol oligarchów został utrzymany, należycie obudowany „prawem unijnym” i „unijnymi standardami”, żeby nikt już inny nie robił zbędnej konkurencji. Nie wątpię, że w tym zakresie model polskiej transformacji  wedle planu Balcerowicza zostanie wykorzystany. Kto będzie ukraińskim Balcerowiczem? Czy nie Soros? Czy jakieś szersze gremium Sorosów? Czy może Pińczuk, pryncypał Kwaśniewskiego? Tylko patrzeć, jak pojawią się tabuny „zachodnich ekspertów”, spragnionych „naprawy gospodarki ukraińskiej” jak kania dżdżu, ma się rozumieć – nie za darmo. Czy pamiętamy jeszcze „świadectwa udziałowe”? A „narodowe fundusze inwestycyjne”?...

 No i na koniec, oczywiście, pytanie: jak sami Ukraińcy przeżyją tę transformację w podwójnych kleszczach? Będzie to bolesny poród kleszczowy i bez najmniejszych gwarancji, że urodzi się zdrowy ustrojowy noworodek: bardziej prawdopodobne, ze w ten sposób pocznie się kolejna hybrydowa republiczka bananowa, kolejny gospodarczy potworek.

Juźci przecie nie słynny, arcydemokratyczny majdan kijowski decydować będzie  o ustroju gospodarczym Ukrainy i o tym, kto powyciąga transformacyjne konfitury.

 Idą więc bardzo ciężkie czasy, a przecież i dzisiaj Ukraińcom spoza zaklętego kręgu „oligarchów” żyje się ciężko. Czy Ukraina przeżyje, cała i niepodzielona? Przeżyć – zapewne przeżyje, ale jak? Przypomina się rosyjska, smutna konstatacja: „Żyć – pażiwiosz, no j... – nie zachoczesz”...              

 W stronę ciągle możliwego podziału Ukrainy spoziera  przynajmniej szczerze i otwarcie Włodzimierz Żyrynowski (pochodzenia, jak wiadomo, prawniczego) i otwartym tekstem proponuje Polsce wzięcie udziału w jej rozbiorze, wzięcie sobie zachodniej Ukrainy! Z ukrytą chyba intencją, byśmy się nią udławili? No cóż, zbytek łaski, panie kolego... Polska nie ma dzisiaj ani możliwości, ani nawet takich apetytów politycznych. Ale gdyby ograniczył pan swą propozycję do samego Lwowa, owszem, czemu nie, moglibyśmy sobie porozmawiać jak Polak z prawnikiem. Poza tym – uprzejmość za uprzejmość – oferujemy Izraelowi Arabię Saudyjską a Rosji - zwrot Alaski.

                                                           Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »