Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
O rycerstiwe spod kresowych granic PDF Drukuj Email
24.05.2014.

                        O rycerstwie spod kresowych granic...

* Kariera polityczna okrągłego stolika *„Kakoj skandał, a papa gienierał!”...

*Ukraińska droga do demokracji –ho, ho, no, no! * Oligarchowie dziwnie milczą                          

                         

 Okrągły stół kojarzony był niegdyś z większym czy mniejszym stolikiem karcianym, przy którym gra bywała na ogół uczciwa, poza wyjątkami, gdy ktoś znaczył karty albo chował asy w rękawie. Od lutego 1989 „okrągły stół” awansował propagandowo do rangi symbolu „ pokojowych negocjacji dla uzyskania kompromisu”, ale w dość powszechnym odczuciu stał się symbolem tego, co przy karcianym stoliku uchodziło za ordynarną szulerkę. Ta dychotomia w postrzeganiu „okrągłych stołów” pogłębia się teraz w związku z sytuacją na Ukrainie, gdzie pierwszy okrągły stół nie dał żadnych rezultatów, toteż zapowiedziano dalsze „okrągłe stoły”, mniejsze, średnie i większe. Rozumiem, że na końcu będzie Wielki Okrągły Stół, stół międzynarodowy, przy którym Niemcy, Rosjanie i Amerykanie – po doproszeniu rozmaitych statystów z Ukrainy i innych krajów – podzielą się wpływami na obszarze, który pozostanie z dzisiejszej Ukrainy po odebraniu sobie przez Rosję jej wschodniej, uprzemysłowionej części? Zgodnie z tradycją taki Wielki Międzynarodowy Stół powinien nakryć się i zakręcić w Monachium lub Jałcie.

 Ukraińska procedura okragłostołowa będzie, oczywiście, bardziej skomplikowana od tej naszej, pionierskiej, z roku 1989, kiedy  generał Kiszczak poszedł na łatwiznę „negocjując i poszukując kompromisu” ze swymi agentami ulokowanymi pośród opozycji i dobranymi przez nich  dla niepoznaki pożytecznymi idiotami. Generał Kiszczak miał sytuację  komfortową, jasną i prostą: mogą mu jej zazdrościć dzisiaj chłopcy z Kremla wobec problemu Ukrainy...

 U nas ukształtowały się z grubsza trzy stronnictwa, pruskie, ruskie i amerykańsko-żydowskie, które formowały się po 1989 roku nie bez jurgieltu; a na Ukrainie? Rzecz bardziej skomplikowana, bo w międzyczasie zaszły nowe fakty: Rosja i Niemcy zawarły strategiczne partnerstwo, ważniejsze chyba dla Niemiec niż sama Unia Europejska; Ameryka wycofała się z aktywnej polityki w Europie; Putin wreszcie porozstawiał po kątach żydowskich grandziarzy, spuściznę po Jelcynie, usiłujących wtrącać się mu do polityki zapewne nie bez dyrektyw od „mędrców Syjonu” z centrali. Całkiem odmiennym elementem od  sytuacji polskiej jest i ten fakt, że w Polsce to zachodnia jej cześć jest najbardziej uprzemysłowiona i  rozwinięta gospodarczo, podczas gdy na Ukrainie, odwrotnie: bliski Rosji wschód jest przemysłowym gigantem, a Ukraina zachodnia może być interesująca tylko ze względów turystycznych i rolniczych: ot, wielkie latyfundia rolne, do których ewentualne dopłaty z UE stanowiłyby znakomite źródło utrzymania dla wielkich właścicieli ziemskich. Więc przy okazji: kim są najwięksi właściciele ziemscy w Ukrainie?...  Bo to słyszymy i o „królach czekolady”, i o potentatach paliwowych, energetycznych – ale czyja będzie ziemia w Ukrainie?

 Jakież kłębowisko pogmatwanych interesów kryć będą okrągłe stoły ukraińskie, skoro u nas, i to po dwudziestu dopiero latach okazało się, że nie tylko moskiewskie pieniądze przywiezione przez Leska Millera wspomogły lewicę w procesie demokratycznych przemian, że nie tylko  generał Czempiński partycypował w zakładaniu Platformy Obywatelskiej ale, jak poinformował Piskorski, także pieniądze z niemieckiej CDU - a co do finansowania żydowskiego lobby politycznego w jego różnych politycznych edycjach to przecież filantrop Soros też grosza nie skąpił. Doszła nowa okoliczność:  ten Kwaśniewski zatrudniony u Złoczewskiego, pupila Medwedczuka, agenta Kremla w rządzie tyrana Janukowycza! Ten Złoczewski nadto pozbawiony został w lutym mandatu poselskiego przez „demokratów” z kijowskiego majdanu! Ach, ach! „Kakoj skandał! A papa gienierał”! Słychać głosy, że pieniądze od pracodawców Kwaśniewskiego  mogły finansować i Ruch Palikota, i Europę Plus, którym patronuje; si non e vero... Że sprawa jest poważna – świadczy reakcja gazety żydowskiej: pisze ona, że Kwaśniewski „nie jest już czynny graczem”. Wygląda na to, że Kwaśniewski uwikłany w przeszłość (TW „Olek”?) więc na krótkiej rosyjskiej smyczy nie mógł mocniej zaangażować się w poparcie dla lobby żydowskiego lokującego dziś swe nadzieje polityczne w Ruchu Palikota – i dlatego przestał być tym „czynnym graczem”. W ten sposób gazeta żydowska usiłuje jednocześnie marginalizować związki Kwaśniewskiego z ukraińskimi oligarchami, którzy z kolei bez związków z KGB żadnymi oligarchami by nie zostali, ani na Ukrainie, ani nigdzie indziej. Gdy więc wyszło na jaw, u kogo zarabia  „demokrata” Kwaśniewski -  gazeta żydowska próbuje marginalizować sprawę: może Kwach brać forsę, od kogo chce skoro nie jest już „czynnym graczem”...   

  Zważywszy wszystkie odrębności „ukraińskiej drogi do demokracji” przewiduję, że rozmaite okrągłe stoły ukraińskie będą kręcić się długo, bardzo długo: niczym te kamienie młyńskie, które w końcu utrą biedny naród ukraiński ( 45-milionów to „towar” nie do pogardzenia dla współczesnych handlarzy niewolników!)  na pulpę, z której wszyscy ukraińscy spodstolni rycerze demokracji wytłoczą dla siebie smaczne winko. Ci będą mieli „winko i pieczyste, ptaszęta, rybki, leśne zwierzę, sosy i smaki zawiesiste, jajca kładzione z octem, świeże”...

 Nic też dziwnego, że na Ukrainie tłok pod okrągłymi stołami będzie większy, robota łokciami, kopytami, pazurami, zębami – a i nożem, kastetem... kałaszem! – pilniejsza, zanim ci wszyscy rycerze spod okrągłych stołów pochłepczą swego winka: „Chevaliers de la Table Ronde, goutons-va si le vin est bon”!

 Kryminalistka Tymoszenko już oświadczyła zaporowo, że bez niej jako prezydenta Ukrainy cała robota na nic, nikt nic nie wypije i nie zakąsi. (Nawiasem mówiąc -  ciekawszą postacią od niej samej, w końcu wyszczekanej tylko demagożce, wydaje się jej mąż, Aleksander, „przedsiębiorca”, o którym media piszą mało, a szkoda, bo jest chyba głównym promotorem i pośrednikiem jej kariery, podobnie jak mało piszą media o tatusiu „złotej Anieli” z Berlina. Ten mąż Julii odgrywa przy niej rolę podobną do roli Wachowskiego jako łącznika przy „Bolku”.) Ale i „główny sponsor Majdanu” (kim są pomniejsi sponsorzy?), Poroszenko, też nie po to chyba sponsorował cały ten majdan, żeby zadowolić się teraz fiutem w garści. A przecież w kwestiach zasadniczych dla Ukrainy nie wypowiedzieli się jeszcze inni oligarchowie, w liczbie ponad 60, o majątku w przedziale 250 milionów – 17 miliardów  dolarów, wyciśniętym dotąd z Ukrainy: będą wypowiadać się przy kolejnych okrągłych stołach i raczej nie własnymi słowami, a słowami suflowanymi przez oficerów prowadzących nie jednej służby nie jednego kraju... Co sądzi na przykład o pożądanych przemianach Oleg Bachmatiuk (z majątkiem wartości ok.2 miliardów dolarów)? Co Konstantin Żeraga (ok.1,5 miliarda)? Co  Siergiej Kurczenko (lat trzydzieści, z majątkiem wartości ponad 2 miliardów dolarów)? A co o transformacji ustrojowej powie  Wadim Nowiński, co Igor Kołomojski? Co Aleksander Feldman? Co Władimir Kostelman? A co Wiktor Pińczuk, główny sponsor organizacji żydowskich i pierwszy ukraiński pryncypał Kwaśniewskiego?...Wszyscy z górnej półki, w przedziale od 300 milionów dolarów wzwyż. No, no! Ho,ho!

  Liczne to „rycerstwo” spod okrągłych stołów wykuwa dziś los „samostiejnej” Ukrainy, ale wykuje chyba tylko nowe ciężkie kajdany dla nie zblatowanych Ukraińców, więc dla demokratycznej większości.

                                                                Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »