Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
piątek, 20 października 2017 r.
Strona główna
III Rzeczpospolita =- za dużocudzysłowówów PDF Drukuj Email
15.06.2014.

                          III Rzeczpospolita –za dużo cudzysłowów

 *Ukraina już sprzedana *Poroszenko i Kulczyk: podobieństwo tatusiów

  *Radek rad radził... * Był BBWR „Bolka” – będzie i Komorowskiego?

                          

  Z wystąpienia Baraka Obamy w Warszawie wnioskować można, że Ukraina została już sprzedana: Waszyngton zaakceptował już jakąś formę „federalizacji”, czyli zabezpieczenia rosyjskiej strefy wpływów, a teraz chodzi tylko o rozwleczenie procesu w czasie, stwarzanie pozorów „popierania  Ukrainy” no i, oczywiście, o maksymalne formalno-prawne ograniczenie tej „federalizacji”. Obama zachęca tedy Ukraińców do „większej determinacji” w obronie swej „jedności terytorialnej”, darowując im 5 milionów dolarów na „kamizelki kuloodporne i szkolenia”, ale wiadomo, że taka „większa determinacja” Ukraińców spotka się z odpowiednio „większą determinacją” tzw. separatystów, którym Moska też nie poskąpi grosza i broni. Doprowadzi to zapewne do zwiększenia napięcia, dzięki któremu presja „demokratycznych” polityków zachodnich na ugodę Kijowa z Moskwą ulegnie stosownemu propagandowemu wzmocnieniu; tę presję Moskwa będzie miała  gdzieś, ale Kijów będzie musiał się z nią liczyć i w ten sposób przymuszony zostanie do negocjowania albo wprost z Moskwą, albo – pośrednio - z jej separatystami i do przyjęcia rosyjskiej wersji „federalizacji”. Bo czyż strategiczny partner Moskwy, Berlin, odmówi swej presji na rząd w Kijowie?...A może odmówi jej Paryż?...Ba! – a i sam prezydent-elekt Poroszenko, co to sponsorował kijowski majdan tak skutecznie, że aż sam zastąpił Janukowycza, nie będzie chyba długo upierał się przy „rozlewie krwi” i w ofierze „pokojowi światowemu” podpisze to, co mu Waszyngton, Berlin i Paryż każą, a kto wie – czy już nie kazali... Wizyta ministra Sikorskiego w lutym ub.roku w Kijowie i jego ówczesne rady („Radek rad radzi”...) zapowiadały już taki koniec ukraińskich marzeń o suwerenności: wtedy Sikorski wybiegł przedwcześnie przed szereg, zresztą szybko cofnął się i wyrównał krok.

 Co do Krymu –sprawa już jest przesądzona: wprawdzie Barak Obama jeszcze siłą propagandowego rozpędu nawołuje Rosję do „powrotu na grunt prawa międzynarodowego”, ale  w Niemczech już odezwał się głos szefa CSU (podobno „polityka rozwojowego”!), że na gruncie prawa międzynarodowego wszystko odbyło się lege artis.

 A że pozory bywają kosztowne – Obama zadeklarował jednorazowo 1 miliard dolarów dla Europy dla „umocnienia amerykańskiej obecności militarnej”, co przy 4 miliardach oferowanych co roku Izraelowi (do dowolnego wykorzystania, więc natychmiast pożyczane są na procent... ) wygląda na gest skąpca opędzającego się od natarczywych żebraków. I słuszna jego oszczędność: jeśli sama Europa nie chce się bronić, ale chce współżyć z Rosją w cudzołożnym związku?...To trochę tak, jakby dawać gościowi pieniądze żeby nie szedł do prostytutki.

 Co do Polski – Obama zachęcał nas do intensywnego wspomagania Ukrainy, czyli nadal wyznacza nam rolę „dywersanta ubocznego”, przynajmniej do czasu, gdy Poroszenko podpisze już „federalizację” wschodniej Ukrainy.

 Wydaje się, że i żydowskie lobby polityczne w Ameryce naciskało  na takie rozwiązanie. Raz, że ojciec Poroszenki „był geniuszem finansowym” – jak zapewniła nas niedawno „Gazeta Wyborcza” (całkiem jak tatuś Kulczyka, co to podarował mu pierwszy milion dolarów”, którego dorobił się na „handlu polskimi suszonymi grzybami w RFN”...), dwa – że rosyjska inicjatywa, zgłoszona ostatnio chińskimi ustami – możliwość zawarcia paktu bezpieczeństwa dla Azji opartego o Rosję, Chiny i Iran (!) – musi wzbudzać w Izraelu reakcje histeryczne. Znacznie lepiej sprzedać Ukrainę „swojemu” oligarsze (choć z brudną przeszłością polityczną), i jego nowej sitwie, niż ryzykować Iran jako mocarstwo nuklearne z gwarancjami chińsko-rosyjskimi, członka trójstronnego paktu bezpieczeństwa w Azji.

 Tak tedy w Ukrainie wszystko zmierza ku politycznej farsie podobnej naszej „transformacji ustrojowej”, zwieńczonej „okrągłym stołem” i mitycznym „odzyskaniem wolności”, o czym z lubością – a nawet z niejaką lubieżnością- opowiadał prezydent Komorowski 4 czerwca, utrwalając ten kłamliwy, obłudny „mit założycielski” III spodstolnej RP. Powiedz mi, w czym się pławisz – powiem ci, kim jesteś... W dniu tym dla ochrony 70 „ważnych postaci” przebywających w Warszawie zmobilizowano samej tylko policji 8,5 tysiąca funkcjonariuszy, średnio ok.120 na jedną „ważną głowę”. Wynika stąd, że wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ponad 90 towarzyszących mu osób w Smoleńsku powinno chronić ok.10000 funkcjonariuszy, a tu nawet na wieży kontrolnej nie było żadnego...Pokazuje to dobrze priorytety rządu Tuska, toteż pytanie, zadane mu przez maturzystkę z Gorzowa Wielkopolskiego, brzmi całkiem zasadnie. Młodzież polska jest bardziej spostrzegawcza, niż to wydaje się spodstolnym „establiszmętom”, ich fagasom i politrukom.

 Wolno ostrożnie prognozować, że po politycznej plajcie biłgorajskiego pali-knota (krótki knot szybko się spala) – teraz Komorowski chce stworzyć własny ruch polityczny, pomocny w przyszłej walce o prezydenturę, coś na kształt Bezpartyjnego Bloku (ponadpartyjnego?), niby dla popierania „dalszych reform”, których brak dziwnie późno odkrył... (Nie wymagajmy wiele od człowieka, który dopiero niedawno nauczył się pisać „ból” przez „ó) Zważywszy, kto jest dzisiaj w najbliższym otoczeniu Komorowskiego – nie trudno domyśleć się, z kogo będzie się rekrutował jego blok : ze środowiska Unii Wolności i  co mniej skompromitowanych wczorajszych „biłgorajczyków”, wyposzczonych i łaknących zewnętrznych znamion władzy, synekur i apanaży, jak kania dżdżu. Cała ta lewica, co to nie chciała z Millerem a zawiódł ją Palikot – pójdzie jak w dym do takiego „bezpartyjnego (ponadpartyjnego?) bloku”, a kto wie, czy nawet nie przekształci go w partię. Taki „blok” może i samej Platformie Obywatelskiej powyciągać nie usatysfakcjonowanych dotąd synekuralnie członków, a i odchudzić elektorat SLD, zwłaszcza pośród sympatyków młodszego pokolenia, co to swe sympatie polityczne oddziedziczyli po swych resortowych rodzicach, ale są spostrzegawczy i już kombinują samodzielnie.

 Rzecz jasna powodzenie takiego bloku – do którego najwyraźniej przymierza się już Komorowski – byłoby utrwaleniem starego, zaśmierdłego spodstolnego układu w nowych, wypranych i odprasowanych dekoracjach. Prezes TVP, p.Braun i red.Lis zostali już zapobiegliwie odznaczeni przez prezydenta Komorowskiego, więc przychylność reżimowej TVP dla ewentualnego bloku prezydenckiego ma już swój osobliwy kamień węgielny.  Podobnego pomysłu chwycił się zresztą „Bolek” ze swym Bezpartyjnym Blokiem Wspierania reform w podobnych okolicznościach politycznych, naśladując przedwojenny BBWR, ale tamtej Rzeczpospolitej nie można było brać w cudzysłów, czego nie da się uniknąć wobec tej dzisiejszej, spodstolnej, która też niby ma prezydentów...ministrów... dyplomatów... Zbyt wiele jednak w niej funkcji i instytucji, które aż proszą się o cudzysłów. Jak to pisał proroczo Poeta: „A przecież mam już demokrację, i wojsko własne, własny Skarb, ale ta cała demokracja ciąży na plecach mi jak garb”...

 Lepiej czytywać dobrych poetów niż słuchać  przemówień spodstolnych establiszmętów.

                                                              Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »