Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

wtorek, 22 sierpnia 2017 r.
Strona główna
W przededniu nowych rozdań? PDF Drukuj Email
18.07.2014.

                            W przededniu nowych rozdań ?

 

 * Sępy poczuły ścierwo * Koalicja PO-SLD: efekt strategicznego partnerstwa?

 * Zawiadamiamy prokuraturę! * Ten niezbędny Hamas... *Fircyk doigrał się!

 

 Spisek kelnerów potężnie osłabił Platformą Obywatelską i lewica, jak sępy padlinę, „zwęszyła krew”. Zaraz też biłgorajski filozof ze swym Ruchu-Ruchu („raz po... raz po brzuchu”) przerżnąwszy z kretesem wybory do PE poszedł do czerwonej Canossy czyli do SLD, uznając się za całkowicie pokonanego w rywalizacji o „jednoczenie lewicy”. Teraz będzie ją jednoczył Miller. Puszczono uroczyście w niepamięć niedawne kwalifikacje, którymi dwie lewice wzajemnie definiowały się jeszcze niedawno, kiedy to Miller był dla Hegla z Biłgoraja „człowiekiem o skrwawionych rekach”, a biłgorajski  filozof dla Millera – szefem „naćpanej hołoty”.  Ludzie o skrwawionych rękach i naćpana hołota nie będą przecież żywić do siebie uraz, jak to między „ludźmi honoru” bywa, gdy jest wielki szmal do wzięcia, tłuste synekury w spółkach skarbu państwa, w tubylczej pazernej biurokracji i w „strukturach UE”.  Hm... Co innego jednak „resetować” wzajemne stosunki i „puszczać w niepamięć co było a nie jest” na prasowych konferencjach – a co innego dobrze pamiętać, skąd komu wyrastają nogi, w którą stronę tymi nogami przebiera i do czego jest zdolny.

 Zapewne nie całą naćpaną hołotę dopuści więc teraz jednoczyciel Miller pod skrzydła SLD – co to, to nie. Bęgowski na przykład już profilaktycznie zszedł z linii strzału i poszedł do Zielonych, ciekawe, co Palikot zrobi z posłem-pederastą, na którego krzywić mogą się co bardziej pryncypialni towarzysze z osłony, z b.WSI i SB („Jakiś generał bardzo się żalił: Pederaści, panie, na sali”... ). Generalnie osłabienie PO przez spisek kelnerów podniecać musi szalenie lewactwo wszelkiej maści, widzące się już w przyszłej koalicji z wykastrowaną PO, i to kto wie, czy nie w roli niezbędnej i dominującej. PSL, co to ma „100-procentową zdolność koalicyjna” i  jak ta dziewka „może z każdym” osiąga ostatnio notowania popularności maksimum 5-procentowe. „Partia chłopska” nie ma perspektyw gdy tak śmiało kroczą ku świetlanej przyszłości baby-feministki („Kroczem do eurosocjalizmu”). Bez względu zatem na to, kogo uda się Millerowi „zjednoczyć” (czy kryjące się dotąd za plecami biłgorajskiego filozofa lobby żydowskie też dopuszczone zostanie do zjednoczonej lewicy? I w czyich osobach?...) – lewica zwiera szeregi i pośladki. Przypomina to trochę rok 1957, kiedy to Gomułka musiał godzić ze sobą „chamów” i „Żydów”, natolińczyków z puławianami, w chwiejnym kompromisie.

 Gdyby podobny proces uruchomiony został po drugiej stronie (PiS, KNP, narodowcy) i doprowadzony do stanu względnej przedwyborczej jedności – być może jednoczenie lewicy zdałoby się psu na budę. Toteż konfidenci ulokowani w merdiach głównego ścieku dostali już – co „widać, słychać i czuć” – stosowne rozkazy by przeciwdziałać możliwej „Kontrze”.

 Koalicja PO-SLD (zjednoczona lewica?) też byłaby swoistym kompromisem na szczeblu rządu jako „nosiciela zewnętrznych znamion władzy”: PO pełniłoby nadal role „stronnictwa pruskiego”, a SLD – „stronnictwa ruskiego”.

W ten oto prosty sposób strategiczne partnerstwo Berlina i Moskwy znalazłoby wreszcie pełne odzwierciedlenie w polskiej administracji tubylczej, a interesy strategicznych partnerów byłyby załatwiane cicho-sza, w łonie takiego koalicyjnego rządu, bez gorszących opinię publiczna podjazdów, seryjnych samobójstw, podsłuchów i katastrof: „między swemi”.

 Wydaje się, że w takiej sytuacji żydowskie lobby polityczne umościłoby się w jeszcze większej mierze, wygodniej i przyjemniej niż dotąd w pałacu prezydenckim, u Komorowskiego i Pierwszej Mamełe spodstolnej III RP.

 W takiej nowej koalicji PO-SLD Palikotowi wyznaczą zapewne rolę głównego zaganiacza elektoratu antykościelnego, głównego pyskacza, na podobieństwo Niesiołowskiego z PO trzepiącego jak zdarte płyta swą nudną mantrę:  „PiS szkodzi Polsce”...

 Na razie nowy wielki zgryz podsłuchowy ma premier Tusk, bo podległy mu wojewoda podlaski Maciej Żywno zdjął ze stanowiska panią Zofię Cybulko, zastępcę wojewódzkiego konserwatora zabytków za to, że w prywatnej rozmowie powiedziała do koleżanki a propos „Golgota Picnic”: „To awangarda finansowana z Fundacji Batorego. Czyli żydostwo”. Rozmowę podsłuchała tym razem „Gazeta Wyborcza”... Dał im przykład Adam Michnik jak podsłuchiwać  mają!

 Nie wiadomo, czy wojewoda podlaski Maciej Żywno jest antysemitą i słowo „żydostwo” uważa za obelgę, czy też nadużył swej władzy wobec Zofii Cybulko z innych powodów. Ja w każdym razie składam niniejszym publiczne zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku  o popełnieniu przestępstwa przez wojewodę Macieja Żywno i oczekuję wszczęcia stosownego postępowania.

 Tymczasem w dalekiej strefie Gazy znaleziono ciała trzech młodych Żydów, o których zamordowanie władze Izraela oskarżyły Hamas.  Zaraz potem – jakby w odwecie - zamordowano młodego Palestyńczyka... A mnie przypomina się wywiad nieżyjącego już Jasera Arafata ( o którego zamordowanie oskarżano tajne służby Izraela) udzielony przed laty „Polityce”, w którym powiedział w obecności szefów izraelskich tajnych służb, iż „Hamas kontrolowany jest w całości przez tajne służby Izraela”, i żaden z Izraelczyków nie zaprzeczył. Ten Hamas przypomina nam organizacje rewolucyjne w carskiej Rosji, zakładane przez carską ochranę, dokonujące nawet krwawych zamachów na najwyższych dygnitarzy państwa, żeby mieć pretekst do jeszcze większej inwigilacji obywateli. Taki Hamas potrzebny jest niebywale Izraelowi jako pretekst do podtrzymywania swej faszystowskiej polityki wobec Palestyńczyków. Mordowanie dzieci też nie zaskakuje: już w 1957 roku zamordowano przecież syna Bolesława Piaseckiego, 16-letniego Bogdana i wszystko wskazuje, że dokonali tego bezpieczniacy podwiązani pod żydowską frakcję w PZPR – pod „Puławy”.

 A tu we Francji organa ścigania jakby przestały się bać  pomówień o antysemityzm (czyżby rosnąca popularność Frontu Narodowego dodawała urzędnikom cywilnej odwagi?) i zaaresztowały „ukorzenionego” b. prezydenta

Mikołaja Sarkozy pod dwoma zarzutami: korupcji i nadużywania wpływów (ten drugi zarzut polecamy Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku!). Sarkozy jako prezydent – wykorzystując swe wpływy -  wywinął się już od jednego poważnego zarzutu korupcji, związanej z przyjmowaniem łapówek; sędzia śledczy „nie potrafił” wówczas ustalić najprostszego faktu: czy na liście  beneficjentów korupcyjnych przelewów  na indywidualne konta pewnego banku we Włoszech znajdowało się nazwisko Sarkozy, czy też nie... Tym razem wpadł jak śliwka w g... Zwłaszcza pobieranie tajnej kasy na swój fundusz wyborczy od Muamara Kadafiego, prezydenta Libii, zamordowanego potem w sposób haniebny przy całkowitym milczeniu tzw. obrońców praw człowieka (w tym Sarkozy’ego...) – budzić musi zwyczajne obżydzenie, pardon: obrzydzenie. To chyba koniec kariery politycznej tego fircykowatego czyżyka?

 Kto wie, czy w ogóle nie nadchodzi „czas większej powagi” w polityce, gdy zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji powiada publicznie, że „skończył się czas hegemonii amerykańskiej i potrzebne jest nowe rozdanie kart w skali globalnej”.

                                                        Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »