Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Kto postawi świat do pionu? PDF Drukuj Email
26.08.2014.

                                Kto postawi świat do pionu?

       *Na lewicy: walka byka z parowozem * Silniśmy i gotowi, ale mało zwarci

          *Słowa Obamy jako tarcza obronna? * Niby jaśniej, ale ciemniej...

                                

  Orzeczenie Trybunału w Strasburgu w sprawie „kiejkuckich tortur” za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego i premierostwa Leszka Millera poskutkowało – jak to zresztą przewidywaliśmy. Kierownictwo SLD zorientowało się, że zjednoczenie się z Ruchem biłgorajskiego Hegla może doprowadzić do podporządkowania neo-Natolina neo-Puławianom, gdyby doszło w przyszłości do procesu Millera w związku z Kiejkutami lub ujawnienia,

że „dziad wiedział, nie powiedział” jak to było tam... A już 15 milionów dolarów amerykańskiej łapówki za zgodę na „zaostrzone procedury śledcze” (kto konkretnie wziął, gdzie schował szmal?) roztacza wokół tej sprawy smród szczególny! I ta łapówka może przecież stać się przedmiotem dociekań niezależnej prokuratury, gdy tylko pod nowymi rządami dostanie taki rozkaz... Może nawet sejmowej komisji śledczej?...Uff, jak gorąco! Jakby nie dość było tych upałów w czystej przyrodzie.

 Toteż SLD postawił zaraz zaporowe warunki „zjednoczenia się lewicy” w przedwyborczej kampanii, które neo-Puławy...pardon: które Biłgoraj stanowczo odrzucił. Te warunki sprowadzały się do zagwarantowania SLD głównej i decydującej roli w przypadku zjednoczenia się lewicy, ot, żeby  żaden tam smród kiejkutowski nie zaszkodził Leszkowi Millerowi wewnętrzną frondą biłgorajczyków, wewnątrzpartyjnym zamachem stanu w zjednoczonej ewentualnie lewicy. Na takie warunki Biłgoraj przystać, rzecz jasna, nie może, bo właśnie po to tylko chce partycypować w „zjednoczonej lewicy”, żeby poddać ją kierownictwu lobby żydowskiego.

 Wytworzyła się tedy osobliwa sytuacja: obie strony chcą niby zjednoczenia, a jużci, a jakże – ale zjednoczyć się nie mogą. Jak w tej ruskiej bajce o dziadku i rzepce: „tianut’ i tianut’ – wytianut’ nie mogut”. Tymczasem pederaści, lesbijki i ćpuństwo wszelkiej maści wygląda na coraz bardziej rozczarowane Heglem z Biłgoraja, który akomodując taktycznie w swych przedbiegach do „zjednoczenia” - aby nie odstręczać zbytnio b. PZPR-owców - zrezygnował z popisywania się prezerwatywką czy trawką w swych publicznych występach. I słuszna ich racja: jeśli teraz już zdradza swój elektorat – co to byłoby później?...

 Jak tak dalej pójdzie, to nie tylko nie będzie „zjednoczonej lewicy”, ale nie będzie nawet dwóch osobnych lewic, bo Ruch Hegla z Biłgoraja po prostu zdechnie, na co zresztą w pełni zasługuje. Niestety, nie jest to całkowicie pewne: Cygan, jak wiadomo, dla towarzystwa dał się powiesić; czemu by biłgorajski Ruch nie zaryzykował wstąpienia in corpore do SLD, nawet na SLD-owskich twardych warunkach? Wszak w PZPR byli kiedyś i natolińczycy, i puławianie, ramię w ramię, wespół wzespół budujący socjalizm, łamiący kości reakcji i jej zaplutym karłom, wierni tow.Stalinowi i każdej „mądrości etapu”, długo i cierpliwie wyczekujący dogodnej sposobności, by skoczyć frakcyjnemu rywalowi do gardła...Nie byłbym tedy zdziwiony, gdyby i biłgorajski Hegel przyjął w końcu wszystkie jednoczycielskie warunki Millera licząc na to, że przecież w końcu, kiedyś tam, jakaś tam „dogodna sposobność” zaistnieje. Bo i cóż innego mu pozostaje, gdy Ruch ledwo dycha, jakby już zdychał? Ale i taki rozpaczliwy wallenrodyzm partyjny  nie gwarantuje przecież, że, po pierwsze, „dogodna sposobność” kiedykolwiek wystąpi, po wtóre – że chytry Miller nie postawi z czasem jeszcze twardszych warunków, kasujących biłgorajczyka w oczach jego (coraz skromniejszego) elektoratu...

 Ale zostawmy już ten temat: niech się o jednoczenie lewicy martwi raczej p.Hartman z loży B’nai B’rith, wiceprzewodniczący Ruchu biłgorajskiego. z panem Rozenkiem, uczniem Urbana i nieocenionym panem Armandem Ryfińskim na kupę.

 15 sierpnia prezydent Komorowski zafundował nam wielką paradę wojskową w propagandowym duchu „silni, gotowi” – chociaż mało jeszcze „zwarci” zważywszy na okrzyki, jakie pod adresem Komorowskiego wznoszono jeszcze niedawno na Powązkach: „Hańba! WSI”!...Najsilniejszym punktem tej parady była informacja, że w przyszłym roku, być może, znów zawita do Polski prezydent Barak Obama i zapewni nas o niezłomnej woli Ameryki by bronić Polski za wszelką cenę... Cóż, jak się nie ma, co się lubi (tarcza antyrakietowa) – to się lubi, co się ma: wizyty Baraka Obamy i jego zapewnienia. I bądź tu mądry: przed wojną nasi sojusznicy żądali od nas wytrzymania trzech tygodni niemieckiego natarcia, a gdy wytrzymaliśmy –żadna pomoc nie nadeszła ; dzisiaj słyszę głosy (lecz nie publiczne!) wojskowych, wedle których nasza armia („Armia nasza jest zwycięska, Buffalo Bill, Buffalo, alfons jest to k... męska”) nie wytrzymałaby nawet tygodnia uderzenia, nawet  z Białorusi. Czy w ciągu tygodnia nadeszłaby jakaś pomoc?...

 Ta lewica, co to nie może się zjednoczyć ani na gruncie milleryzmu, ani na gruncie palikociarni,  ten Murzyn, co to zastępuje nam swemi dętymi słowy amerykańską tarczę antyrakietową, ten Komorowski, co to i „hrabia”, ale  i „Hańba! WSI”! – psiakrew, same dwuznaczności i znaki zapytania. Za to zwolna wyjaśnia się sytuacja w Ukrainie:  spotkanie w Mińsku nic nie dało, zatem wolno się domyślać, że w niemieckim klimacie posłuszeństwa i dyscypliny Kijów przyjmie w końcu rosyjskie warunki autonomizacji wschodniej Ukrainy (zwłaszcza że Niemcy już przyrzekli Kijowowi pół miliarda euro na osłodę: zawsze tam kilka wielkich fortun nowych oligarchów da się z tego wykroić). Więc kapitulacja, wbrew buńczucznym deklaracjom Arsenija Jacyniuka?... Niewykluczone, że rozsierdzi to ukraiński Prawy Sektor, póki co kanalizowany udziałem w starciach z „separatystami”), który -  gdy pojmie już, że go ostatecznie wydymano – powróci rozczarowany na Majdan. Czy wówczas Majdan będzie rozpędzony jako „Majdan ekstremistów”?...

 Więc i na Ukrainie – w sumie – same dwuznaczności i znaki zapytania, podczas gdy Amerykanie „wznowili bombardowania” w Iraku chociaż wydawało się, że biedny Irak jest już tak wybombardowany, że nie ma już co bombardować, a wybombardowany został wcześniej właśnie po to, żeby już w przyszłości nie trzeba było go bombardować.

 Co tu dużo mówić – świat wyraźnie rozchwiał się ostatnio i nie ma komu postawić go do pionu, a jak nawet ktoś próbuje stawiać - sam się wykłada.

Dobrze to nie wygląda, chociaż wszędzie szerzy się i demokracja, i prawa człowieka, i tolerancja. Może właśnie dlatego?

                                                                      Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »