Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 29 czerwca 2017 r.
Strona główna
Rząd skromny i poskromiony PDF Drukuj Email
27.09.2014.

                           Rząd skromny i poskromiony

 *Ewangelizacja w MSW? *Śledztwo umorzone – umowa ważna?

  *Ten kocha ludzi, tamten liczy po nocach...*Pure sense i pure nonsense

                         

 Po małostkowej ucieczce Donalda Tuska na z góry upatrzoną synekuralną pozycję między brukselskie biurokraty mamy nowy rząd, a mówiąc ściślej i skromniej – rządzik. Z pewnością bardzo skromna jest premier Kopacz i jest to skromność jak najbardziej zasłużona. Nie dziwi zatem, jeśli od razu ceduje swe konstytucyjne uprawnienia względem wojska i spraw zagranicznych na prezydenta, który – znany ze swych sympatii dla nie istniejących WSI – z pewnością doradzi ministrowi obrony, awansowanemu w rządziku Kopacz do rangi wicepremiera, w którą stronę i przez czyje ręce popłyną te dziesiątki miliardów złotych obiecane na dozbrojenie. Nominacja pana Schetyny na ministra spraw zagranicznych, jakkolwiek podyktowana głównie troską o jedność partyjnych szeregów, z pewnością uwzględniać musiała początki jego kariery, związane z wojskowym klubem sportowym, więc i dynamiczny pan Schetyna też uzna skromnie wyższość generała Duka... – co ja mówię, wyższość prezydenta Komorowskiego, rzecz jasna, w dziedzinie doboru kadr w MSZ. Wydaje się jednak, że w tym skromnym rządziku największą skromność wykazała pani Piotrowska z Bydgoszczy przyjmując stanowisko ministra spraw wewnętrznych. W sytuacji, gdy bezpieczniackie koterie harcują od 25 lat na zapleczu każdego rządziku – z pewnością przyda się im ewangelizująca katecheza, a przynajmniej nie zaszkodzi. Ministerialna posługa pani minister w tym resorcie może być zatem porównana do misjonarskiej pracy gdzieś na Czarnym Lądzie.

 Jako główne zadanie swego rządziku pani Kopacz uznała „odbudowanie zaufania” do rządów PO/PSL. Czyjego zaufania? Czy zaufania obywateli? To będzie trudne w kontekście niewyjaśnionych potężnych afer, z tą ostatnią, podsłuchową, włącznie, no i z tym fetorem, jaki owiał PO po zamachu smoleńskim. Można nawet powiedzieć, że będzie to niemożliwe. Chodzi raczej o odbudowanie zaufania partyjniaków z PO do samych siebie i – ewentualnie – elektoratu PO do własnej partii. Jednak elektorat PO to nie tylko klientela, rodziny, i „znajomi króliczków”, usadowieni po linii partyjnej  na etatach i tłustych posadkach w biurokracji państwowej i samorządowej, która pod rządami PO/PSL rozrasta się nieustannie. To także ci, zwłaszcza młodzi obywatele, którzy postrzegają nieomylnie jak pod rządami PO/PSL kurczy się wolnorynkowa enklawa dostępna dla początkującego biznesu, narasta natomiast prawno-sitewny mur, blokujący start w sferze biznesu ludziom młodym i niepodwiązanym pod siuchty i sitwy.

 Tymczasem „niezależna prokuratura” umorzyła śledztwo w sprawie ustaleń, jakie poczynili Belka z Sienkiewiczem  „U Sowy”, z czego wnioskować można, że ustalenia te są wiążące. „Socjalna” Kopacz uruchomi zapewne inflacyjne pieniądze przed wyborami, żeby „odbudować zaufanie” także poza swą partią. Ucieszy to, owszem, część elektoratu SLD, ale czy przekupi ją na tyle, by porzuciła swych dotychczasowych politycznych mentorów? Wątpię. Nie można również w żadnym wypadku wykluczyć podwyższonego ciśnienia aferalnego w obozie rządzącym w roku przedwyborczym. Rzecz jasna – rządzik Kopacz deklarować będzie daleko posunięty puryzm i wstrzemięźliwość na pokaz wobec publicznych pieniędzy i majątku – ale jakie właściwie ma instrumenty, żeby zbijać tę podwyższoną gorączkę pogoni za „mociem” w  przedwyborczym roku ostatnim?... Instrumenty, ba! Czy w ogóle ma taką wolę?...

 Wraz z poddaniem resortu obrony nadzorowi prezydenta i oddaniem resortu spraw wewnętrznych skromnej pani Piotrowskiej  kontrola nad tajnymi służbami, wojskowymi i cywilnymi, wysuwa się z Rady Ministrów ( lub raczej: zewnętrzne znamiona takiej kontroli) a przesuwa się do pałacu prezydenckiego. W którym i żydowskie lobby polityczne nie jest bez ucha i oka.

 Rysuje się nam tedy obraz rządziku Kopacz jako skromnego a zarazem poskromionego przez dyktatorskie zapędy Komorowskiego – jak napisałaby  zapewne gazeta żydowska, gdyby prezydentem był Wałęsa albo śp.Lech Kaczyński, ale czego nie wolno jej napisać o Komorowskim. Czy aby – pomijając inne względy – nie przez wzgląd na małżonkę także?...

 Prezentacja gabineciku przez Kopacz była nie tylko skromna, ale zaskakująco infantylna. Grabarczyka, co to wziął resort sprawiedliwości, przedstawiła jako ministra, który „kocha ludzi i ponad wszystko stawia prawo” (co – nawiasem mówiąc - wyklucza się, czego nauczał Pan Jezus), a młodego Szczurka od finansów – „nie śpi po nocach, przelicza, liczy”. Żeby się tylko nie przeliczył z tego wszystkiego!

 W kwestii ukraińskiej Kopacz orzekła, że „Polska powinna zachowywać się jak polska rozsądna kobieta”. O dziwo, nie została zaraz zaatakowana przez gazetę żydowską ani za ksenofobię, ani za odchylenie nacjonalistyczne, ale rozumiemy, że Omilianowska jako minister kultury rekompensuje jej tę kokieterię „matką Polką” w ustach Kopacz: wszak Omilanowska – jak pisze gazeta żydowska – „broniła wolności twórczej w związku z ocenzurowaniem Golgota Picnic i wycofała się z bombastycznego projektu Muzeum Historii Polski” natomiast „w październiku ruszy wystawa stała w Muzeum  Historii Żydów Polskich”. Cóż dodać, cóż ująć?... Omilianowska „powinność swej służby rozumie”, jak ów policmajster z opowieści Telimeny, co to na polecenia Kozodusina, carskiego jegermajstra, uznał pieska bolończyka za kotną łanię.

 Wydaje się, że najmniej skromny w nowym rządzie jest Karpiński, który ambitnie wziął tekę ministra skarbu i ma wdrażać Polskie Inwestycje Rozwojowe, o których jakże prominentny polityk PO powiedział niedawno bardzo szczerze „U Sowy”, że to „Ch...d... i kamieni kupa”. Wytrzepać z tego inwestycje rozwojowe?... – powodzenia, panie ministrze!

 Główne i prawdziwe zadanie rządu Kopacz, jak się wydaje, to cementowanie Platformy Obywatelskiej przed wyborami – samorządowymi i parlamentarnymi – żeby w przyszłej koalicji z SLD oddać jak najmniej postkomunistom. Jest to więc rządzik, by tak rzec, wewnątrzpartyjny, tworek pure sense i pure nonsense - partyjniacki.

                                                                    Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »