Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 2 gości
środa, 16 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Kto tu rządzi?... PDF Drukuj Email
21.10.2014.

                                  Kto tu rządzi?...

      *Służbowe qui pro quo * Nad Falentą ciężkie chmury wiszą?                                 

     *Polska skala politycznej sejsmografii * Ustrój politycznych kulis                             

                                 

 W 1906 roku w Rosji carskiej miał miejsce zamach na premiera Stołypina. Gdy prasa dociekała, jakie to organizacje przestępcze mogły stać za zamachem, w ministerstwie spraw wewnętrznych rozegrała się przedziwna scena; na korytarz wypadł ze swego gabinetu generał „ochrany” Gierasimow, krzycząc z wściekłością:  „To nie moi agenci, to zrobili eserzy-maksymaliści pułkownika Trusiewicza!”...  Bo generał Gierasimow hodował sobie innych eserów, eserów umiarkowanych.

 Jakże nie wspomnieć tej kapitalnej sceny dzisiaj, gdy szefowie tajnych służb w III Rzeczpospolitej wypierają się udziału swych ludzi w aferze podsłuchowej. Spisek ten ma swą wagę: podsłuchano przecież kilkudziesięciu „ważniaków” , niechby tylko piastujących zewnętrzne znamiona władzy, ale mających przecież pewien wpływ na życie publiczne ( w tym podobno rozmowę Leszka Millera z Aleksandrem Kwaśniewskim: czy ustalali, jak łgać zgodnie w sprawie Kiejkut?...Jeśli tak, to szanse Millera na premierostwo w przyszłym rządzie koalicyjnym SLD/ PO gwałtownie maleją i nie pomogą żadne dobre miny do złej gry, chyba, że nagranie jest w rękach „nie istniejących” WSI, co bardzo możliwe).

 Wróćmy do naszych generałów i pułkowników.

 - Nie ma jakichkolwiek śladów, by Centralne Biuro Antykorupcyjne miało informacje o podsłuchach od Marka Falenty – powiada szef tegoż CBA, pan Wojtunik. Znaczy się – to nie jego ludzie. Ale i pułkownik Dariusz Łuczak, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zaprzecza, iżby p.Falenta był agentem ABW. Sam pan Falenta również zaprzecza, że był czyimkolwiek agentem, aczkolwiek twierdzi, że informacje o podsłuchach przekazywał agentom obydwu tych  służb. Ci interesowali się jego biznesem polegającym na sprowadzaniu z Rosji taniego węgla, on zaś opowiadał im (jako wzorowy obywatel, ma się rozumieć...) o licznych „nieprawidłowościach w obrocie tym surowcem”.

 Zauważmy, że „nieprawidłowości w obrocie tym surowcem” towarzyszą III RP od chwili jej powstania, a nawet wcześniej: od chwili uwłaszczenia się jeszcze PRL-owskich służb (bezpieki wojskowej i cywilnej) na górnictwie węglowym. Ta potężna żyła czarnego złota dostała się w chwytliwe łapy obydwu bezpiek, które – chociaż niby albo rozwiązane(WSI), albo zweryfikowane i zreformowane (SB) - eksploatują ją w ciasnym, zwartym zaklętym służbowym kręgu, a na prywatyzację kopalń węgla – co wnet wyleczyłoby „obrót tym surowcem” z wszelkich „nieprawidłowości” – jakoś nie może się zdecydować żaden kolejny demokratyczny rząd III RP. Próby odzyskania większej kontroli w spółkach i kompaniach węglowych przez państwo kończą się „samobójstwem Barbary Blidy”, świętej męczennicy SLD i służb PRL-owskich, a jakże tu prześwietlać środowisko męczenników... Górnictwo węglowe obsiadły nadto rozmaite spółki pośredniczące: czyim węglem tak naprawdę handlują?...

 Wiele wskazuje, że nad  p.Falentą zbierają się czarne chmury: albo on z dwoma kelnerami miał ambicję rządzenia III Rzeczpospolitą ponad wszystkimi jej organami państwowymi i służbami tajnymi – albo tajne służby nagrywały spodstolną „elitę”, co podejrzewaliśmy od razu. Jeśli były to obce tajne służby – wystawia to jak najgorsze świadectwo  krajowym tajnym służbom, nie tylko szefom CBA i ABW, ale i Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Oby tylko p.Falenty nie odwiedził jakiś seryjny samobójca w piątek, przed długim weekendem, kiedy to – jak wiadomo - niezależni prokuratorowi grilują, a ślady  trutki albo gazu obezwładniającego spokojnie ulatniają się z organizmu denata...

Żeby było ciekawiej – szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego p.Wojtunik „nie wyklucza”, że „w związku z aferą podsłuchową był inwigilowany”! Nie mówi przez kogo, ale niektórzy posłowie (ci lepiej poinformowani) sugerują, że przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego: żeby ustalić, co sam pan Wojtunik wie o podsłuchach... Najprościej byłoby go o to zapytać, ale widocznie  ABW  i prokuratura nie wierzą w szczerość odpowiedzi szefa CBA i wolą go inwigilować. Hm, wiele to mówi o stanie państwa. Niech nam będzie wolno spytać: czy i Centralne Biuro Antykorupcyjne inwigiluje z kolei szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prowadzących to śledztwo prokuratorów?... No a co ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego? Czy ona z kolei inwigiluje obydwie te służby cywilne w tej sprawie?... A one – czy inwigilują Służbę Kontrwywiadu Wojskowego vice versa? Bo przecież nikt nie jest poza podejrzeniem, poza żoną cezara, ma się rozumieć. Jednak III RP jest republiką i nie ma żadnej „żony cezara”, jest tylko Pierwsza Mamełe III Rzeczpospolitej i to z resortowej rodziny, więc też nie poza podejrzeniami złośliwców... Owszem, jest jeszcze pani premier Kopacz, ale któż by ją  podejrzewał o cokolwiek poważnego?...

 Żeby tylko służby nie wyaresztowały się wzajemnie, jak w sztuce Mrożka „Policjanci”, bo zostalibyśmy bez żadnej już władzy! A czym społeczeństwo bez władzy? Anarchistyczno-liberalnym burdelem, ot, co!

 Jakby nie patrzeć, mamy do czynienia ze spiskiem w skali państwa, ale z ust czołowych pyskaczy sejmowych słowo to nie pada, a jeśli już – to w kontekście „spisku pana Falenty i jego kelnerów”. Jak niewiele trzeba, żeby wstrząsnąć III RP!

 Ale III spodstolna RP jest niebywale odporna na wszelkie wstrząsy: grunt polityczny się trzęsie, niechby i „dziewiątka” czy „dziesiątka” w skali Richtera, a „okrągły stół” stoi, jak stał: zasada „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych” obowiązuje, a jej ciężar „stabilizuje” wszelkie wstrząsy, przygniata niemal grobową skorupą życie gospodarcze, oddolną przedsiębiorczość zwykłego Polaka, dławi potencjał gospodarczy tkwiący w narodzie, nie mówiąc już o kulturze. Na te wstrząsy sejsmiczne, targające naszą sceną polityczną, trzeba by znaleźć własną „skalę Richtera”: na przykład zabójstwo Jaroszewiczów – „dziewiątka”, zabójstwo Dębskiego i „Baraniny”  – dajmy na to „czwórka”, zabójstwo Sekuły – „trójka”, zabójstwo Leppera – powiedzmy „piątka”, zamach smoleński – „piętnastka”...I tak dalej. O, nasza skala politycznej sejsmografii jest z pewnością  znacznie większa, niż skala trzęsień ziemi Richtera.

 Skutki tych politycznych trzęsień objawiają się w postaci coraz gorszej jakości towarzystwa, pchającego się na afisz w ramach spodstolnego układu, wyznaczonego obecną Konstytucją, ordynacją wyborczą i prawem podatkowym. Rzec można – państwo zwolna obumiera w pozorach rozkwitającej demokracji i w pełni członkostwa w Unii Europejskiej. Toteż gdy nie wchodzi w życie z powodu nie opublikowania na czas w Dzienniku Ustaw ustawa o opodatkowaniu firm rejestrowanych w rajach podatkowych jesteśmy na tej samej ścieżce schyłkowej, na którą weszliśmy u progu lat 90, kiedy to z ustawy o obrocie alkoholem zginął jeden dzień, 31 grudnia, w którym to dniu wjechały do Polski setki ton spirytusu, dalej - gdy słynny plan Balcerowicza zamrażał kurs walutowy dolara i złotówki ale wprowadzał zarazem zmienne  oprocentowania kredytu, a potem - gdy w ustawie pojawiło się słynne „lub czasopisma” – że nie wspomnimy o innych hockach-klockach poukrywanych w innych ustawach czy rozporządzeniach. Im słabsze państwo – tym więcej w nim ustaw i rozporządzeń, a przecież III RP produkuje tej makulatury w ilościach zatrważających.

 Cat-Mackiewicz zauważył przed wojną: „ Społeczeństwo polskie nie orientuje się w ustroju kulis naszych ugrupowań politycznych, nie zna się na mafiach poorganizowanych poza powierzchownym życiem politycznym”. Dzisiejsze społeczeństwo polskie orientuje się w spodstolnym „ustroju kulis”  chyba jeszcze gorzej.

                                                          Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »