Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

czwartek, 29 czerwca 2017 r.
Strona główna
Gdy wyjątki zastępują regułę PDF Drukuj Email
16.11.2014.

                              Gdy wyjątki zastępują regułę                       

*Pedofilia wysublimowana * Stwórzmy Muzeum Historii Polskich Litwinów!

*Szwecja uznała państwo palestyńskie * Minister Schetyna przed szansą...

 

 

„Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych” – takie hasło wywiesiły sobie rządzące świnie w słynnej satyrze Jerzego Orwella  „Folwark zwierząt” na rządy żydokomuny w Sowietach.

 Roman Polański nie jest żadną tam świnią: robi w zachodnim show-biznesie i nie jest  gojem, więc pedofilstwo w jego przypadku ma najwyraźniej charakter raczej cnoty, niż występku. To równy gość, równiejszy od innych, jego pedofilstwo ma wyższy wymiar, „subtelny i wyrafinowany” – jakby to nam zachwalił pan Hartman z Loży B’nai B’rith, który tak właśnie zachwalał kazirodztwo - i musi być traktowany wyjątkowo. Litują się tedy nad nim gorliwie i skwapliwie ci wszyscy faryzeusze, co jeszcze wczoraj wieszaliby pedofilów na suchej gałęzi. Pedofilów – karać surowo. Nad Polańskim zaś użalić się. Taka obowiązuje dyrektywa w naszym spodstolnym establishmencie i  to wystarczyło, by niezależna prokuratura potraktowała Polańskiego nad wyraz uprzejmie, nie kierując amerykańskiego wniosku o ekstradycję do sądu, by zadecydował, czy go zatrzymać i wydać, czy nie. A tak uczynić powinna.

I w ten sposób bierze w łeb cała ta antyklerykalna kampania węsząca za księżmi-pedofilami, o których ohydnych czynach „ofiary” informują po 20 a nawet 30 latach, domagając się wielkich odszkodowań... Tu nie trzeba węszyć. To znaczy – trzeba, ale w zupełnie innym kierunku: dlatego po  ucieczce Polańskiego z Ameryki redaktor Żakowski szybko pofatygował się z Warszawy aż do Paryża, żeby „ofiara” , Polański, mógł  poskarżyć się na prześladowania ze strony amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości...

Patrzcież-no państwo: psiakrew, nie ma kresu tym antysemickim prześladowaniom! Czy Polański nie powinien w końcu zażądać jakiegoś odszkodowania?

 Ten cuchnący dmuch pedofilski zbiegł się w czasie z otwarciem w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich. Nie miałbym nic przeciwko temu muzeum, gdyby sfinansowała je żydowska mniejszość narodowa: każdy naród prowadzi własną „politykę historyczną”, więc propagandę, co w naszej epoce państw narodowych wydaje się nieuniknione. Czemu jednak polski podatnik ma finansować żydowską politykę historyczną? Czy nie wystarczy, że finansuje Żydowski Instytut Historyczny? A jeśli już państwo polskie ma finansować takie mniejszościowe polityki historyczne – to byłoby znacznie pożyteczniej dla dzisiejszego państwa polskiego, by współsfinansowało na przykład Muzeum Historii Polskich Litwinów i Rusinów. Po pierwsze – Litwa to nasz bezpośredni sąsiad. Po wtóre – przez prawie 6 wieków mieliśmy z Litwą znakomite stosunki, tak znakomite, że nawet wspólne państwo „obojga narodów”, a pod litewską dynastią Jagiellonów staliśmy się nawet mocarstwem europejskim! Po trzecie – wspaniałe rody litewskie i ich wkład w kulturę Rzeczpospolitej Obojga Narodów, po czwarte - rola kresów i kresowiaków w naszej historii... Skąd więc ten uprzywilejowany wyjątek akurat dla historii Żydów w Polsce, których większość – jeszcze przed II wojną światową – nawet nie mówiła po polsku?

 Od każdej reguły bywają wyjątki – „wyjątek potwierdza regułę”... – ale zbyt wiele uprzywilejowanych wyjątków przebiera miarę, aż wreszcie te wyjątki zastępują regułę... (Gdy rząd PO/PSL odbył już bodaj dwie „sesje wyjazdowe” w Jerozolimie wolno pytać, czy będą dalsze precedensy, zanim zastąpią regułę, że rząd polski obraduje w Warszawie?) Widać to znakomicie na przykładzie polityki amerykańskiej wobec Izraela i państw arabskich, i widać żałosne skutki, do jakich prowadzi. Gdy pewna dziennikarka amerykańska zapytała Baraka Obamę, czy przypadkiem nie wie, które państwo na Bliskim Wschodzie ma broń atomową – ten zmuszony był zbłaźnić się do tego stopnia, iż odpowiedział, że... nie wie! Bo Izrael nie podpisał konwencji o zakazie rozpowszechniania broni jądrowej, a takim państwom prawo amerykańskie zabrania udzielania pomocy militarnej, więc gdyby przyznał, że wie, miałby poważne kłopoty.

 W tych dniach Szwecja, jako pierwsze z państw zachodnioeuropejskich, uznała państwo palestyńskie ze stolicą w Jerozolimie wschodniej.. Uczyniły to już 134 państwa.  Warto by zapytać ministra Schetynę, czym kieruje się Polska nie uznając dotąd państwa palestyńskiego? Świat arabski to wielki rynek zbytu i wielki rezerwuar naftowy. Perspektywy demograficzne olbrzymie. Jakie racje i argumenty przemawiają zatem za odbywaniem sesji wyjazdowych polskiego rządu w Izraelu, a nie na przykład w Kairze, albo – „krakowskim targiem” – w tureckiej Ankarze?... Owszem, trudno lekceważyć obecne wpływy politycznego lobby żydowskiego w Ameryce, ale przecież i tam sytuacja powoli zmienia się... Miesiąc temu angielska Izba Gmin uchwaliła zgodnie wniosek o uznanie państwa palestyńskiego i chociaż wniosek ten nie wiąże formalnie rządu brytyjskiego, ma swą wymowę! U nas informację tę przemilczały  spodstolne merdia, ale wiadomo:  siuchta okrągłostołowa, resortowe dzieci, kapitał kompradorski, etc. Izraelski minister spraw zagranicznych, krwawy i porywczy faszysta(?) Awigdor Lieberman zaraz wezwał swego ambasadora w Sztokholmie na konsultacje i surowo zganił rząd szwedzki, ale – i popatrz pan, panie Schetyna – rząd szwedzki ani dygnął! Jednak można, co nie?

 Oczywiście, rząd szwedzki nie ma w swoim ministerstwie spraw zagranicznych „zaciągu geremkowskiego”, no i po roku 1989 większość ministrów spraw zagranicznych Szwecji nie była, jak u nas, rejestrowana jako TW. Ale od tego są trudności i zaszłości, by je ambitnie przezwyciężać. Gdy minister Sikorski zasłynął postulatem „zwiększenia roli Niemiec w Europie” – i osiadł na fotelu „drugiej osoby w państwie” – czemu by minister Schetyna, który był już przecież „drugą osobą w państwie” , nie miał pokusić się o nowe otwarcie Polski na świat arabski? Zwłaszcza teraz, gdy nasze skromne możliwości kształtowania polityki wschodniej Unii Europejskiej wyczerpały się, a zamiast Muzeum Historii Polskich Litwinów i Rusinów mamy Muzeum Historii Polskich Żydów?

 Szwecja zrobiła już wyjątek pośród państw zachodnioeuropejskich, uznając wbrew Izraelowi  p a ń s t w o  P a l e s t y n a.  Od wyjątku do wyjątku...  Od strony metody całkiem zresztą zgodnie z duchem polityki żydowskiej względem niewygodnych dla niej reguł, chociaż, owszem, w zupełnie inną stronę, bo i czemuż by nie?

                                                              Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »