Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Oto leci kabarecik! PDF Drukuj Email
16.11.2014.

                               Oto leci kabarecik!                    

*My sweet Copatch... * Cel  niczym –  ruch wszystkim! * Po twardym – miękki?      *Szatan i Szykora w jednym stali domku * A co z żydowskimi żądaniami?

  

 Podczas „gorączki złota” w Ameryce Mark Twain definiował kopalnię złota: „Dziura w ziemi a na wierzchu łgarz”. Odkąd „liberał” Tusk uciekł na tłustą socjalistyczną synekurę w Brukseli zamiast świecić gębą za to, co nawyrabiał w Polsce – czereda posłów Platformy Obywatelskiej dostała surowe rozkazy: Nasładzać się Kopaczową! Nasładzać Kopaczową całą rządową propagandę! Kopaczowa to Matka-Polka, ona-ż nie chce sporów, kłótni, waśni, jeno pojednania, zgody, współpracy wszystkich polskich (i żydowskich) dzieci!...

 Rząd Evy Copatch to nie tyle  „dziura w ziemi” ile luka w konstytucyjnej władzy, którą wypełniają teraz jeszcze szczelniej wszelkiej maści bezpieczniacy. Zwłaszcza po aferze podsłuchowej i po  tym, jak Kopaczowa oddała bezradnie resort spraw wewnętrznych samym już bezpieczniakom. na  czele z operetkową minister Piotrowską. Ostatni rok rządów PO/PSL, zwłaszcza pod premierostwem  Copatch, to prawdziwe Eldorado, prawdziwa kopalnia złota dla bezpieczniackich koterii i kamaryl. I  na wierzchu łgarz!

 Na czoło największych apologetów Copatch wysforował się jednak nie żaden z p(osłów) PO czy PSL, ale Ruchliwy Palikot, węsząc najwidoczniej w tym ostentacyjnym poparciu ostatnią szansę na trwanie w polityce. Juźci tam Margaret Thatcher z Szydłowca nie będzie przecież niewdzięczna wobec Hegla z Biłgoraja?...

 „Cel jest niczym, ruch jest wszystkim”! – twierdził zresztą pewien socjalista-rewizjonista, nie tak odległy od Hegla.

 Także odstawiony na bok Bartłomiej Sienkiewicz pilnuje swego interesu, żeby  do końca nie wypaść z gry. I on w udzielanych wywiadach nie może nasłodzić się Evą Copatch. Cóż mu teraz pozostało, jak uczepić się sukienki „Matki-Polki”? Jednak trochę dziwi ta sympatia b.ministra, który za priorytet swego resortu uznawał walkę z polskimi narodowcami i tolerował wobec nich policyjne  prowokacje, a oczywiste pobicie posła Wiplera przez policję w starym ZOMO-wskim stylu uznał za „pobicie policjantów przez Wiplera”... Po prostu Wipler sam się pobił,  jak w tej rosyjskiej satyrze, gdzie „oficersza sama się wychłostała”, jak uznał niezawisły carski sąd. Nawiasem mówiąc – te carskie sądy, zwłaszcza po reformach sądownictwa Aleksandra II – mogłyby być wzorem sprawiedliwości i uczciwości dla wielu sędziów Spodstolnej RP!

 Powiadają, że Bartłomiej próbował „ujednolicić” („skoordynować”) pracę kilku tajnych służb, wskutek czego tajne służby „skoordynowały” rząd PO/PSL i samego Bartołomieja...Trafnie więc zauważa redaktor Stanisław Janecki („w Sieci”), że afera podsłuchowa nosi wszelkie znamiona „miękkiego zamachu stanu”. Ale czy minister Bartłomiej nie mógł tego przewidzieć? Po „twardym zamachu stanu”, jakim był zamach smoleński, „miękkie zamachy stanu” to już tylko prosta konsekwencja: „demokratyczny standard” Trzeciej Spodstolnej. Minister Bartłomiej zna zapewne nowelę swego dziadka ( ach, prosilibyśmy o więcej szczegółów tej genealogii...) zatytułowaną „Bartek zwycięzca”? Jakby „nomen omen”.

 Tymczasem w Sejmie miał swe exposee nowy minister spraw zagranicznych, pan Schetyna, którego nazwisko wymawiane z niemiecka brzmiałoby „Szetyna” a ja pozwolę sobie – w ramach felietonowej licentia poetica – nazywać go dalej „ministrem Szatanem”, podobnie jak p.Kopacz nazywam Copatch, a marszałka Sejmu Sikorskiego nazywać będę dalej „Szykorką” (nazwisko Sikorski wymawiane z żydowska brzmiałoby „Szykorski”, ale „Szykorka” wydaje mi się bliższa charakterowi tego polityka). Jak już „multi-culti”, to co sobie żałować!

 Zatem w Sejmie naszą politykę zagraniczną eksponował minister Szatan w iście premierowskim (In spe)  stylu: będzie ona „pogłębiać więzi”, „umacniać więzi”, „nawiązywać więzi” i „rozszerzać więzi”, mając na uwadze nasze bezpieczeństwo międzynarodowe i nasz eksport. Co o tym wszystkim sądził marszałek Szykorka, do niedawna sami minister spraw zagranicznych, trudno sadzić, bo minę miał nieprzeniknioną, niczym Świnks, ale przyjemnie mu chyba nie było. Co do Evy Copatch i jej ministrów  – co rusz oklaskiwali ministra Szatana („burnyje apłodismienty”). Niewątpliwie wszyscy świetnie się bawili, poza cokolwiek skwaszonym Szykorką na swej marszałkowskiej grzędzie, no i, ma się rozumieć, nieobecnym już w ławach rządowych „Bartkiem zwycięzcą”...

 W exposee ministra Szatana (premier przyszłego rządu PO- SLD – PSL?) zabrakło wszakże pewnego konkretu, mianowicie omówienia stosunków polsko-izrealskich, zwłaszcza w kontekście niedawnej wizyty w Polsce delegacji  HEART, agencji rządu Izraela od wyłudzaniem „odszkodowań” tam, gdzie to jeszcze możliwe. Po tej wizycie minister Szatan powiedział, że „nie ma nic przeciwko” zaspokojeniu tych żądań przez Polskę”... Czemu w swym exposee nie rozwinął tego wątku? W końcu chodzi o majątek wart ponad 60 miliardów dolarów! Owszem, dobrze jest „pogłębiać”, „umacniać”, „nawiązywać” i „rozszerzać” rozmaite więzi – ale konkretnie: będziemy płacić te 60 miliardów dolarów czyli 200 miliardów złotych przedsiębiorstwu Holocaust, czy nie?

 Po spotkaniu delegacji izraelskiej z polskim rządem ten ostatni („last   a n d  least”?...)nie wydał żadnego komunikatu; pst!tajeminica! Bardziej rozmowny, ale tylko wobec izraelskich mediów, był Robert Brown, szef delegacji izraelskiej. Powiedział: „Nie domagamy się od Polski specjalnej ustawy (reprywatyzacyjnej – przyp.M.M.) Chcemy, żeby Polacy wdrożyli jakikolwiek proces, który będzie w sposób najprostszy i najtańszy gwarantował dostęp do odszkodowań wszystkim, którzy spełniają kryteria”.

 Przypomnijmy fakty: podczas okupacji Niemcy przejęli na własność państwa niemieckiego mienie żydowskie. Komuniści po wojnie (głównie żydowscy wykonawcy woli Stalina) zamiast przywrócić stan prawny sprzed 1 września 1939, co pozwoliłoby wszystkim prawnym spadkobiercom zamordowanych Żydów odzyskać bez najmniejszych kłopotów zagrabione przez Niemców mienie – przejęli to mienie jako „mienie poniemieckie” na własność komunistycznego państwa. Jednocześnie dekretami bierutowskimi wywłaszczyli z nieruchomości także wszystkich Polaków nie-żydowskiego pochodzenia.

 Dzisiaj b.właściciele w trudnych, kosztownych i przewlekłych procesach sądowych odzyskują swą własność ( muszą jednak m.in. udowodniać, że nacjonalizacja dokonała się z obrazą ówczesnych przepisów nacjonalizacyjnych lub że złożyli w odpowiednim czasie uzasadnione odwołanie).

 Chytry p.Brown z HEART proponuje, by  z a m i a s t ustawy reprywatyzacyjnej rząd polski wdrożył „j a k i k o l w ie k   p r o c es ”, więc  procedurę, „najprostszą i najtańszą”. Niewątpliwie taka procedurą byłaby  procedura administracyjna, nie sądowa...Czy podobna tej, która stosowana jest przy „zwrocie mienia gminom wyznaniowym żydowskim”? Bo wedle jej „procedowania” ledwo 9 gmin wyznaniowych żydowskich w Polsce, grupujących niespełna 1 tysiąc wyznawców (wielkość średniej parafii Kościoła rzymsko-katolickiego!) dostało już ponad 2,5 tysiąca nieruchomości, a na rozpatrzenie czeka jeszcze drugie tyle wniosków...Dodajmy, że nad tą utajnioną „procedurą” nie ma – jak dotąd – żadnego nadzoru ani ze strony NIK (panie prezesie Kwiatkowski – więcej odwagi!), ani w postaci poselskich interpelacji. Tymczasem nie jest nawet pewne, czy pieniądze ze sprzedawanych na pniu  „odzyskiwanych nieruchomości” rzeczywiście idą na ustawowe cele...

 Bez ustawy reprywatyzacyjnej – jednolitej dla wszystkich okradzionych przez komunistów obywateli polskich, bez względu na pochodzenie - nie da się uczciwie przeprowadzić w Polsce reprywatyzacji „procedurami administracyjnymi”.  Ustawę reprywatyzacyjną – już gotową - zawetował  przed laty „ukorzeniony” prezydent Kwaśniewski, co to w Jedwabnem przepraszał Żydów bezczelnie, bo „w imieniu narodu polskiego”... 

 Do wydrwigroszy z HEART zgłoszono tymczasem już ok.40 tysięcy „wniosków odszkodowawczych”.

 A Copatch, Szatan, Szykora, z biłgorajskim Heglem z „Bartkiem zwycięzcą” na kupę dalej produkują w tandetnym, spodstolnym kabarecie.   

                                                                       Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »