Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
Tęsknota za żandarmerią PDF Drukuj Email
19.12.2014.

                             Tęsknota za żandarmerią

*Dobrał aby z uczciwych? *Powszechna utrata zaufania*Kneset wspiera ONR!

*Puławy i Natolin albo futurologia pogrzebowa * Niemojewski młody i stary

                                                                

 Gruntuje się w III RP spodstolna praworządność! Najpierw Pan Prezydent „uzupełnił” skład Państwowej Komisji Wyborczej, to znaczy dodał nowych 8 członków do tego jednego jedynego, który ostał się wskutek wyborczej afery. Pozostaje nadzieja, że „dobrał z uczciwych”, tyle, że wiadomo czyją matką jest nadzieja. Oznaką gruntowania się spodstolnej praworządności jest także fakt, że w śledztwie dotyczącym zabójstwa poznańskiego dziennikarza prokuratura posłużyła się żandarmerią wojskową zamiast poznańską policją, do której „prokuratura nie ma zaufania” – jak poinformowała nieźle zorientowana w tej sprawie gazeta żydowska. Kto rządzi „poznańską policją”? Dlaczego tak rządzi, że prokuratura nie ma do niej zaufania? Czy to jedyna wojewódzka policja, do której prokuratura nie ma zaufania? A co na to poznańska policja? Jak się tłumaczy? Czy tym, że ona z kolei utraciła zaufanie do swych konfidentów? A czym tłumaczą się konfidenci? Niskimi zarobkami? Brakiem premii?... Ileż pytań zadać może na tej kanwie zwykły obywatel, a ile mógłby zadać poseł, czy senator! Wprost nasuwa się pytanie, czy żandarmi wojskowi nie mogliby także zastąpić agentów tej czy innej służby w zarządach i radach nadzorczych spółek z udziałem skarbu państwa, a i bez tego udziału?... Tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego generał Jaruzelski porozsyłał przecież „wojskowe grupy operacyjne” w teren i „naprawa” rozmemłanego państwa poszła zaraz jak z płatka. Czy do poznańskiej policji zostanie skierowana jakaś żandarmeryjna grupa operacyjna i naprostuje wreszcie tę cywil-bandę?...

 O tym, że rola żandarmerii wojskowej będzie rosła w demokratycznym państwie prawa członku Unii Europejskiej wie każde dziecko, które czytało Traktat Lizboński zamiast elementarza. Dorośli natomiast i „młodzi wykształceni z dużych miast” ( zwani dalej „mwzdm”) mieli ostatni sygnał ostrzegawczy po tym, jak Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła we wrześniu br., że  „premier (Tusk) utracił zdolność kontrolowania tajnych służb”. Dla co bardziej tępych dorosłych i „mwzd” takim ostatnim sygnałem była dopiero rezygnacja nowej premier Evy Copach z wyjaśnienia afery podsłuchowej, a dla najgłupszych dorosłych i najgłupszych „mwzdm” – rezygnacja nowej minister spraw wewnętrznych pani Piotrowskiej z nadzoru nad służbami tajnymi. Jakże w takiej sytuacji nie pokładać nadziei w żandarmerii wojskowej? Gdyby tak jeszcze rząd Evy Copach (a i samego prezydenta Komorowskiego) zastąpiła jakaś porządna, solidna, sanacyjno-korekcyjna junta żandarmów – może naprawiliby spodstolną III RP? Bo dzisiaj, gdy już nawet prosty PRL-owski docent (dzisiaj profesor, ekspert, demokrata i europejczyk) wie, że najdzikszy kapitalizm jest lepszy od najbardziej cywilizowanego socjalizmu – trzeba tylko ciężką ręką prostego żandarma wprowadzić proste konsekwencje tego oczywistego faktu. Do tego nie nadają się intelektualiści („hundred professoren Vaterland verloren”), zwłaszcza euro-intelektualiści, ani ich uczniowie z „mwzdm”. Do tego nie nadaje się demokracja, do tego nadaje się porządna junta żandarmów z silnym Ruchem Narodowym, z jego awangardą – Obozem Narodowo-Radykalnym na zapleczu. Bo gdy tak wszyscy zwolna tracą do siebie zaufanie – kto jeszcze ufa temu rządowi?...Demokracji?...Tolerancji i multi-culti?...Ba! Sam izraelski Kneset wspiera polski Ruch Narodowy, polski Obóz Narodowo-Radykalny! Bo czym jest projekt konstytucji Izraela, zapowiadający „żydowskie państwo narodu żydowskiego”? Jeśli „żydowskie państwo narodu żydowskiego” ma być dobre dla Żydów – czemu „polskie państwo narodowe narodu polskiego” byłoby złe dla Polaków?...

 Wobec takich perspektyw jedynie możliwej naprawy spodstolnej III RP – nie  dziwi, że demokratyczne prezydium Sejmu, ostoi spróchniałego demokradztwa, szukając gdzie się tylko da poparcia postanowiło uczcić minutą sejmowej ciszy zmarłego Stanisława Mikulskiego, aktora „miernego, ale wiernego”, popularnego pośród wychowanków PRL-owskiego „bidula” (większy byłby pożytek, gdyby ten Sejm zamilkł na dłużej). Większych od niego tak nie czczono...Słuszne protesty niektórych posłów przeciw takiej demonstracji politycznej spacyfikował marszałek Sikorski wykorzystując równoległy zgon Kazimierza Świtonia, wybitnego działacza antykomunistycznego: powiązał tedy „w jeden pakiet” te dwie śmierci dwóch jakże różnych swym formatem postaci, których pamięć uczczono wspólną sejmową minutą ciszy. Powiadają złośliwi, że marszałek Sikorski przejawił tu szczyt swych umiejętności dyplomatycznych, zdobytych na poprzedniej posadzie. Czy tylko złośliwi?... Tak się złożyło, że nieco wcześniej uprzejmościami na temat swych przyszłych pogrzebów wymienili się publicznie Jerzy Urban, zwany „Goebbelsem stanu wojennego w Polsce” i Leszek Miller, listonosz moskiewskiej „pożyczki” dla reanimacji postkomuny. Gdyby doszło do tych pogrzebów – marszałek Sikorski byłby dobrym mistrzem ceremonii, ma się rozumieć według obrzędowości świeckiej. Czy jednak starczyłoby mu dyplomatycznego  doświadczenia, gdyby Urban przeszedł na judaizm, a Miller został katolikiem? A przecież „w polityce wszystko możliwe”...

 Nie wiem dlaczego, ale w tym miejscu przypominają mi się słowa Andrzeja Niemojewskiego, przedwojennego intelektualisty: „Zszedł się kiedyś żydowski kpiarz z polskim kpem”... Niemojewski za młodu był ateizującym filosemitą, ale gdy nabył już doświadczenia i wiedzy określał filosemitę jako „dwużydzian Polaka” twierdząc, że filosemityzm rozkłada zawsze w Polaku pierwiastek polskości. No ale gdzie dzisiaj Urban, gdzie Miller, gdy już wybierają się na swe pogrzeby... Ach, gdzież są niegdysiejsze śniegi.

                                                                               Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »