Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Strona główna
Globalizacja bezczelności PDF Drukuj Email
15.01.2015.

                    

                                Globalizacja bezczelności

      *Nie wszyscy jesteśmy „Charlie Hebdo”! *Owsiak, pokaz faktury...

     *Z ministrem Schetyną na wojnę? * Ogórek, czyli sposób na emeryturę 

  Po terrorystycznym ataku na lewacką „Charlie Hebdo” egzaltowana Sylwia Kauffmann, Żydówka z „Le Monde” oświadczyła: „Wszyscy jesteśmy Charlie Hebdo”. Jak za panią matką powtórzyły tę głupotę niektóre media. Co do mnie – nawet gdyby terroryści wystrzelali całą redakcję „Charlie Hebdo” ani na chwilę nie stałbym się „Charlie Hebdo”. Jeszcze czego!... Charlie Hebdo to prymitywna antyreligijna propaganda, robiona przez lewaków i zboczeńców ukształtowanych mentalnie w roku 1968, ich uczniów i aspirantów na nowych inżynierów dusz. Niech więc utożsamia się z nimi „Gazeta Wyborcza”, radio TOK FM , „Polityka” czy „Tygodnik Powszechny”, „Le Monde” czy „New York Times”; ale dlaczego zaraz -„wszyscy”?...

 „Charlie Hebdo”, nawiasem mówiąc, to nie tyle tygodnik, co zeszyt-komiks ukazujący się co tydzień. Jedna z jego okładek: podpis pod rysunkiem głosi – „Tatusiowie kardynała” (tu imię i nazwisko jednego z francuskich kardynałów, którego lewacy z „Charlie Hebdo” nie lubią); sam rysunek przedstawia Boga-Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego: Ojciec ma postać kozła, z którym kopuluje Syn, którego z kolei sodomizuje Duch... Taki jest poziom i taka jest ta „satyra” tego szmatławca. I tylko dlatego, że jacyś muzułmanie powystrzelali redakcję za kpiny z Mahometa – wszyscy mamy być „Charlie Hebdo”?  Utożsamiać się z   bluźniercami tylko dlatego, że zastrzelił ich ktoś, komu bardzo nie podobały się ich bluźnierstwa?...

 Bezkarność na ogół rozzuchwala ludzką bezczelność. Lewactwo z „Charlie Hebdo” znalazło sobie przyjemną niszę łatwego zarobkowania brudnym i chamskim atakowaniem religii. Ale oto ta brutalna bezczelność została jeszcze brutalniej skarcona. „Kto sieje wiatr, zbiera burzę”.

 Wszyscy jesteśmy „Charlie Hebdo”? Doprawdy? Ależ uchowaj Panie! Jesteśmy osobno, całkiem osobno, pani Kauffmann: do diabła z „Charlie Hebdo”!

 Gdy o bezczelności mowa – nie brak przykładów i w Polsce. Gdy Owsiak ukrywa faktury ( kulisy! ) swej „charytatywnej działalności” nawet przed „niezawisłym sądem” i wyprasza dociekliwych dziennikarzy z konferencji prasowej – jesteśmy w okolicach tej globalnej bezczelności, która na francuskiej ziemi reprezentuje „Charlie Hebdo”, a w innych okolicach świata – inni selektywni „wesołkowie”. Na szczęście nie wszyscy jesteśmy ani „Charlie Hebdo”, ani Owsiakami,ani koncesjonowanymi „wesołkami”.

 Tymczasem przebywający w Ameryce nasz minister spraw zagranicznych, pan Schetyna, „nie wykluczył” polskiego zaangażowania się militarnego w wojnę z Państwem Islamskim. Panu Schetynie byłoby mało naszego dotychczasowego angażowania się w Iraku i Afganistanie? Szuka większego guza? No i w jakim to żywotnym polskim interesie?...Czy pan Schetyna zażąda choćby w zamian od rządu amerykańskiego zaprzestania wspierania bezczelnych roszczeń przedsiębiorstwa Holocaust wysuwanych pod adresem Polski?

 Dziennikarze „NC” nie są zapraszani na konferencje prasowe i „briefingi” ministra Schetyny; ale może – w naszym imieniu, tak po koleżeńsku... – zapytają o to ministra Schetynę przy najbliższej okazji koledzy niezależni dziennikarze z TV „Republika”, „Do Rzeczy” czy „W Sieci”? Ot, taka koleżeńska drobna przysługa: zapytacie, koledzy?...

 Tymczasem już 1 kwietnia Palestyna stanie się sygnatariuszem

Traktatu Rzymskiego w zakresie uznawania jurysdykcji Międzynarodowego Trybunał Karnego, co pozwoli jej pozywać przed ten Trybunał władze Izraela i jego funkcjonariuszy. Zważywszy, że prawo amerykańskie zabrania wspierania finansowego skazanych przed tym Trybunałem – wygląda na to, że Palestyńczycy znaleźli sposób, by zmusić każdego amerykańskiego prezydenta do wstrzymania pomocy finansowej dla Izraela, a przynajmniej postawić go w sytuacji „albo-albo”: albo poważnie traktuje ten Trybunał i wstrzymuje pomoc, albo olewa go, łącznie z wszystkimi „prawami człowieka”...

Prawo amerykańskie zakazuje też wspierania finansowego państw, które nie respektują konwencji o zakazie rozpowszechniania broni atomowej. Dlatego właśnie prezydent Obama zapytany nie tak dawno na konferencji prasowej czy przypadkiem nie wie, które państwo na Bliskim Wschodzie ma broń jądrową? - odpowiedział zaskakująco, jak kompletny ignorant, że nie wie... Też swoista bezczelność! (Dziennikarka, która zadała Obamie to niewygodne pytanie wnet straciła akredytację na konferencje prasowe w Białym Domu!)

 Wobec orzeczeń Międzynarodowego Trybunału Karnego nie będzie jednak już tak łatwo wyłgać się ignorancją. Toteż  zarówno Izrael jak Ameryka już sięgnęły po polityczno-finansowy szantaż wobec Palestyny, by wycofała swój akces, ale chyba szantaż ten okaże się bezskuteczny.

 I właśnie jest to kolejny powód, by zapytać ministra Schetynę, czy zamierza wykorzystać tę okoliczność w interesie Polski: czy zapowie na przykład  polskie poparcie dla palestyńskiej inicjatywy jeśli izraelska rządowa agencja HEART nie odstąpi od żądań odszkodowawczych wobec Polski? Czy też zmarnuje tę szansę?...Jakie jest właściwie stanowisko polskiej dyplomacji i polskiego rządu w tej sprawie? Ale na razie minister Schetyna „nie wyklucza” naszego zaangażowania się w wojenkę z Państwem Islamskim: za darmo.

 Wiele wskazuje, że polityka zagraniczna trzeciej, Spodstolnej RP to jak obijanie się pijanego od ściany do ściany, a jej głównym celem jest walka o intratne posady. Ba! Czy tylko polityki zagranicznej?

Właśnie SLD wysunął kandydaturę Magdaleny Ogórek na prezydenta  Spodstolnej Rzeczpospolitej! To dopiero kabaretowa zagrywka! Ale w ten sposób Leszek Miller ma szansę dotrwać do emerytury jako lider partii, licząc zapewne, że po drodze – gdyby w wyborach parlamentarnych SLD nie zdołował zanadto – może jeszcze zachować zdolność koalicyjną... Nie wątpimy, że i Magdalena Ogórek – jak niegdyś Aleksandra Jakubowska – ma „mężne serce w kształtnej piersi”, a i inne „zalety fizjologiczne” - jak mawiał klasyk Spodstolnej Rzeczpospolitej, Lech Wałęsa - poukrywane gdzie indziej. Żeby tylko nie skończyła, jak Jakubowska. W każdym razie tupetu jej nie brakuje, a to pośród establisz-mętu Spodstolnej Rzeczpospolitej warunek wszelkiej politycznej kariery.

 Na szczęście nie wszyscy jesteśmy także establisz-mętami Trzeciej Spodstolnej, podobnie jak nie wszyscy jesteśmy „Charlie Hebdo”, ani Owsiakami, ani agencją HEART, ani wszystkim tym razem wziętym do śmierdzącej kupy. Wprawdzie globalizacja  bezczelności postępuje, gdzie nie splunąć, ale i pośród politycznego żywiołu następują przypływy i odpływy. Nawet potop kiedyś się jednak cofnął...

                                                                Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »