Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

sobota, 24 czerwca 2017 r.
Strona główna
Polityczne fundamenty III RP PDF Drukuj Email
10.03.2015.

                           Polityczne fundamenty III RP

 Dość powszechna jest w Polsce opinia, że III Rzeczpospolita ufundowana została na spodstolnym spisku bezpieczniaków gen.Kiszczka z Wojskowych Służb Informacyjnych, osłonionym przez „autorytety moralne” tzw. lewicy laickiej w zamian za dopuszczenie tejże lewicy – z wykluczeniem innych orientacji politycznych – do rządów. Zarówno skład rządu Tadeusza Mazowieckiego, jak prezydentura Jaruzelskiego i przebieg procesu  tzw. transformacji ustrojowej potwierdzałby te opinię, której silnym argumentem są ujawnione tajne rozmowy Jacka Kuronia z delegatami gen.Kiszczaka prowadzone w drugiej połowie lat 80. na temat „właściwego doboru” przyszłej „reprezentacji” strony społecznej do rozmów z komunistami...

 Czy te fundamenty zmurszały przez 25 lat „spodstolnej” Rzeczpospolitej – czy też, przeciwnie, nadal podtrzymują tę dziwną państwowość?

 „Lewica laicka” nie jest już niby przy władzy, a Wojskowe Służby Informacyjne oficjalnie rozwiązane zostały – wprawdzie dopiero w roku 2006 – ale jednak. Ta „lewica laicka” zachowała przecież potężny koncern medialny, zbudowany z pomocą kiszczkowskiej bezpieki i wiedzę, wyniesioną z ekskluzywnego spenetrowania tajnych archiwów SB za premierostwa Mazowieckiego, a co do samych WSI – 16 lat ich kontynuującego się jakby nigdy nic istnienia w III Rzeczpospolitej to okres wystarczająco długi nie tylko dla zachowania, ale i rozbudowania wpływów. Dziś nie mamy zatem już WSI (aczkolwiek dostęp do tajnego „Aneksu do Raportu o likwidacji WSI” stanowi bezcenny przedmiot zażartej walki politycznej), ale, jak mawiał Tadeusz Kotarbiński, „nieobecność jest wyższą formą obecności” ( tak pocieszał ten wybitny filozof Antoniego Słonimskiego który skarżył się, że komuniści wykreślili jego nazwisko ze leksykonu literackiego). Ci PRL-owscy bezpieczniacy nie tylko stali się pierwszymi ( i jedynymi?) milionerami i miliarderami III Rzeczpospolitej; zakładali partie polityczne, obsadzili rady nadzorcze i zarządy co tłustszych spółek Skarbu Państwa, kluczowe stanowiska w instytucjach finansowych państwa, korzystając pełną garścią z miliardów dolarów rozkradzionych w ramach FOZZ; na dobrą sprawę całe sądownictwo do dziś pozostaje nie zlustrowane. Wydaje się, że kontrolują także werbunek i awanse w tajnych służbach, których w dzisiejszej III Rzeczpospolitej jest już kilka : Służba Wywiadu Wojskowego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Agencja Wywiadu,  Agencja Bezpieczeństwa Państwa, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Policja Skarbowa, Policja Transportowa, Centralne Biuro Śledcze... Wszystkie te służby mogą działać „operacyjnie”, więc tajnie i – najczęściej – poza wszelką kontrolą. Gdyż tzw. certyfikaty bezpieczeństwa, wymagane od kontrolujących tajne służby posłów lub senatorów, wydają im... tajne służby. Zatem w przypadku III spodstolnej Rzeczpospolitej odpowiedź na stare pytanie Rzymian: Quis custodiet ipsos custodes? („Kto upilnuje samych strażników?” – brzmi: ...ci sami strażnicy.

 Najnowsza afera podsłuchowa, która wstrząsnęła III Rzeczpospolitą, jest „perłą w koronie” dotychczasowych afer. Nie ze względu na jej wymiar kryminalny, czy finansowy, których jeszcze nie znamy (a mogą być potężne): ze względu na wymiar polityczny. Okazuje się, że przez kilkanaście miesięcy tajne służby podsłuchiwały bezprawnie najważniejsze osobistości państwa (ok.70 osób) i to bynajmniej nie w związku z jakąś prowadzoną, konkretną sprawą wagi państwowej, ale „jak leci”: gdzie tylko i kogo tylko się dało! Rzec można: było to hurtowe „gromadzenie haków”  do wykorzystania. Za „spiskiem kelnerów” z ekskluzywnej restauracji „Sowa” i innych miejsc, gdzie podsłuchiwano – krył się, jak domyślają się teraz media, „spisek generałów” tajnych służb... Rodzi się pytanie: czy za „spiskiem generałów” jest jeszcze trzecie dno?... To już nie afera, to słowo nie jest właściwe: to odsłona bezpieczniackiego, policyjnego charakteru III spodstolnej RP. Mimo demokratycznych dekoracji politycznych - nie daleko uszliśmy od PRL...

 Oczywiście, tak prezydent Komorowski, jak rząd PO/PSL nie robią nic celem usunięcia czy chociażby ograniczenia tej fundamentalnej „zasady” ustrojowej III RP, jaką pozostają nadal ustalenia spod okrągłego stołu, które wybitny polski publicysta polityczny Stanisław Michalkiewicz określa jednym zdaniem: „Wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych”. Stąd tym większa aktualność pytania: na jakich właściwie „fundamentach” wspiera się  III spodstolna Rzeczpospolita? Za prezydentem Komorowskim zresztą ciągnie się nader brzydki zapach związany z jego osobistym udziałem w tzw. aferze marszałkowskiej (gdy jako marszałek Sejmu „dialogował” z funkcjonariuszami WSI w sprawie dostępu do wspomnianego „Raportu”), a co do Platformy Obywatelskiej – b.gen. SB Gromosław Czempiński chwalił się w swoim czasie, że miał udział w jej powstaniu...

 Jak dotąd politycznymi ofiarami ujawnionych  podsłuchów są b.minister spraw wewnętrznych, Bartłomiej Sienkiewicz i b. minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, którzy stracili swe stanowiska. Ale od tego czasu  11 nowych  taśm z nieujawnionymi dotąd podsłuchami „odnalazło się” w CBA; przejęła je Prokuratura. Co zawierają? Ani się dowiesz. Rzecz znamienna: prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka, który w świetle ujawnionych taśm obiecywał druk pieniędzy na potrzeby wyborcze rządzącej koalicji, co stanowi oczywiste przestępstwo – zachował swe stanowisko! Czy nie dlatego, że w przeszłości rejestrowany był przez wywiad wojskowy PRL (ma się rozumieć – „bez swej wiedzy i zgody” – jako Kontakt Operacyjny „Belch”?... I ten znamienny fakt potwierdzałby bezpieczniacką specyfikę „fundamentów” III RP...

 Po 25 latach istnienia III RP okazuje się, że powstało nie tyle „demokratyczne państwo prawa, członek Unii Europejskiej”, ale policyjne państwo o zewnętrznych znamionach demokracji, owszem, mimo to członek UE.

 Bezpieczniacka podszewka III Rzeczpospolitej, ugadanej ustrojowo pod „okrągłym stołem” okazuje się zastanawiająco trwała, wytrzymała na przetarcie i zużycie. Odradza się nowymi koteriami i pokoleniami, prawdziwymi dynastiami bezpieczniaków, lokowanych w ważnych miejscach struktur państwa. Także w mediach, tych main-streamowych, których większość powstała albo na mocy postanowień okrągłego stołu, albo wskutek wykonania tych ustaleń... Może dlatego obraz Polski, jaki wyłania się z tych mediów, z ich codziennych serwisów informacyjnych i komentarzy – tak bardzo różni się od obrazu, prezentowanego w TV „Trwam”, w Radio Maryja czy TV „Republika”. I tu analogia z PRL-em jest aż nadto wyraźna: te pierwsze przypominają swym serwilizmem wobec spodstolnego ustroju III RP media PRL-owskie; tych drugich słucha się tak, jak kiedyś słuchało się Wolnej Europy, Radia Waszyngton czy BBC. I – tak jak wówczas – te pierwsze są uprzywilejowane, te drugie – dyskryminowane.

 W roku 1956 partia komunistyczna, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, odzyskała podobno kontrolę (nie na długo zresztą...) nad komunistycznymi tajnymi służbami; ale w 1981 roku okazało się dobitnie, że ponownie ją utraciła. Czy po obecnej odsłonie prawdziwych fundamentów III  RP jej „demokratyczne” władze odzyskają kontrolę nad tajnymi  służbami?

 Nie jestem optymistą. Te służby od końca lat 80. miały czas i możliwości pozostania w moskiewskiej służbie albo przewerbowania się do innych potężnych mocodawców. Stąd aktualność pytania: czy bezpieczniacki „spisek generałów”, stojący za „spiskiem kelnerów” nie ma trzeciego jeszcze dna, na którym osiadły polityczne fundamenty III RP, zasysając jej establishment?

                                                                           Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »