Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
Powoli człapał konik skrajem szosy PDF Drukuj Email
02.04.2015.

                          

                              Powoli człapał konik skrajem szosy...

 *Śmierć ks.Popieluszki i Niemcowa: analogie * Strefy wpływów dzisiaj

 *Putin jest bardzo zajęty...Ba! *Eurosiły zbrojne, czyli niemieckie gwarancje?

                                 

 Zabójstwo Niemcowa nie wygląda na „zemstę Putina”, prędzej już wygląda na rozgrywkę wewnątrz rosyjskich tajnych służb. Analogie z zabójstwem ks.Jerzego Popiełuszki w Polsce są uderzające: wyjątkowa pewność siebie sprawców i wyjątkowo szybkie ich schwytanie, plus rola „partnerki” Niemcowa, Durickiej, jakby analogiczna do roli kierowcy ks. Popiełuszki, albo owej „Inki”, obecnej przy zabójstwie Dębskiego... Krótko mówiąc: tak jakby sprawcy sądzili, że działają za zgodą lub przyzwoleniem władz i wszystko ujdzie bezkarnie, a tymczasem  inna władza kontrolowała ich akcję od początku do końca. Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa, to za czas jakiś powinny nastąpić zmiany w obsadzie rosyjskich tajnych służb, ktoś powinien polecieć na pysk, ktoś inny - awansować.  Między jakimi służbami jest to rozgrywka, o jaką stawkę idzie - ja, oczywiście, nie wiem, bo nie pracuję w Instytucie Wschodnim; mam nadzieję, że tam coś wiedzą? A może i nie wiedzą?  W trudnych politycznie momentach  zwykle „wojskówka” rywalizuje z „cywilami”, ale przy tak rozbudowanych służbach tajnych, jak rosyjskie, możliwe są i inne wewnętrzne rywalizacje. Dziwnym trafem ten rzucający się w oczy motyw zabójstwa w ogóle nie był rozważany ani komentowany w polskich mainstreamowych mediach: w domach wisielców nie mówi się o stryczkach?...

 W rosyjskich tajnych służbach muszą występować poważne kontrowersje w związku z sytuacją, jaka powstała po próbie wyjścia Ukrainy – jak chcą jedni - lub wyrwania jej – jak twierdzą inni -  z rosyjskiej strefy wpływów. Bo przecież nie ulega wątpliwości, że po amerykańsko-rosyjskich rozmowach, w latach 80-ych, w Rejkiawiku, Helsinkach, Waszyngtonie, na Malcie i po zjednoczeniu Niemiec zrewidowano jałtański podział stref wpływów w Europie: Rosjanie wycofali się z Europy środkowo-wschodniej i „pribałtiki” (aczkolwiek nie wiemy, czy obie umawiające się strony nie dokonały i tam „dealu” co do wpływów w poszczególnych sektorach gospodarki...); Ukrainę zaś (Białoruś, czy Gruzję i Mołdawię także?) pozostawiono w strefie wpływów rosyjskich. Oczywiście – politycy amerykańscy będą wypierać się tego nowego, pojałtańskiego podziału stref wpływów – ale przecież i „postanowienia jałtańskie” też długo ukrywano przed tzw. światową opinią publiczną... Nic też dziwnego, że próba naruszenia nowych postanowień względem europejskich stref wpływów w Europie musi budzić różne reakcje w  rosyjskich służbach tajnych, rządzących niepodzielnie Rosją. Zapewne kontrowersje te dotyczą m.in. problemu: dokąd prowadzić mogą tego rodzaju próby naruszania rosyjskiej strefy wpływów, ustalonej bez wątpienia z Amerykanami w latach 80 i 90? Czy są to próby incydentalne, ot, osobisty rewanż Obamy za rosyjskie „veto” w sprawie Syrii, czy też  mogą przerodzić się w trwałą praktykę polityki amerykańskiej względem Rosji? Jak przeciwdziałać tego rodzaju próbom? Jak daleko można posunąć się w takim przeciwdziałaniu?

 Wystarczająco poważne dylematy, by na ich tle wystąpiły w kierownictwach tajnych służb rosyjskich co najmniej poważne „kontrowersje”...

 Jeśli więc teraz dowiadujemy się, że Putin odwołuje kolejne międzynarodowe spotkania i wizyty bo „jest chory na raka  trzustki”... - wszystko to, oczywiście, być może, ale jeszcze bardziej może być i to, że po „prowokacji w prowokacji”, jaką było zabójstwo Niemcowa (który -  podobnie jak ks.Jerzy Popiełuszko nie stanowił żadnego zagrożenia dla władzy Jaruzelskiego i Kiszczaka - nie stanowił żadnego zagrożenia dla władz kremlowskich!) ma teraz Putin problemy z „czyszczeniem” własnych służb. Ks.Popiełuszko i Niemcow zabici zostali nie dlatego, że stanowili jakiekolwiek zagrożenie dla władzy, ale dlatego, że stali się pewnymi symbolami. Niszczenie symboli nadaje się świetnie do prowokacji...

 Nie tkwię dostatecznie głęboko w problematyce rosyjskich tajnych służb by wyrokować, kto tam i z kim, i na jakim konkretnie tle, wziął się za łby, ale że wkrótce „łby polecą” – to wydaje mi się dość oczywiste. Czyje to będą łby? –o, to właśnie będzie wskazówką, o co poszło... Miejmy nadzieję, że nasze tajne służby przynajmniej tego się dowiedzą, chociaż słaba to nadzieja. Ba! Czy w ogóle mamy jeszcze jakieś „nasze” służby tajne? Czy całe to towarzystwo już przewerbowało się na inne strony?... Ucieczka Tuska do Brukseli po „aferze podsłuchowej” wskazuje raczej na tę drugą ewentualność.

 Po zabójstwie ks.Jerzego Popiełuszki w 1984 roku zaraz poleciały łby w bezpiece cywilnej, a generał Milewski ze swoją bezpieczniacką koterią dostał kopa w d... Odtąd bezpieka wojskowa „od Kiszczka” zdominowała już całkowicie bezpiekę cywilną, więc SB.

 Jak to teraz będzie w Rosji? Odwrotnie? Tak samo? Podobnie?...

 Administracja Putina wyjaśnia jego dłuższą nieobecność w miejscach publicznych tym, że „prezydent jest bardzo zajęty”. Chyba nie kłamią: gdy w bezpiece trwa tak ważna rozgrywka – prezydent Putin musi być niebywale zajęty! A przynajmniej musi go to zajmować bardziej, niż co innego...

 Tymczasem Parlament Europejski przebudził się z ręką w nocniku: w specjalnej uchwale „zażądał” międzynarodowego śledztwa w sprawie zabójstwa Niemcowa, ale żeby nadać więcej powagi swej uchwale – domaga się „przy okazji” także „wydania Polsce wraku prezydenckiego tupolewa i czarnych skrzynek”. Doprawdy, żałośni są ci zasrańcy z Brukseli! Coraz bardziej groteskowi. Gdy w okolicznościach w niemal w 100 procentach wskazujących na zamach zginęła pod Smoleńskiem prawie 100-osobowa delegacja polska – zasrańcy brukselscy milczeli koniunkturalnie. Teraz koniunkturalnie wrzeszczą... Jak długo jeszcze podatnik polski będzie płacić na ten brukselski szalet dla luksusowych politycznych dziwek?

 Jak można się było spodziewać – nawet z tak złożonej sytuacji, jaka wytworzyła się po nieudanej próbie naruszenia rosyjskiej strefy wpływów w Ukrainie, Niemcy próbują wyciągnąć własne korzyści. Proponują zatem ponownie i mocniej powołanie Europejskich Sił Zbrojnych, niezależnych od NATO. W ten sposób niemiecka armia – a przynajmniej jej poważna część – wyjęta zostałaby spod dotychczasowej NATO-wskiej kontroli. Moment ku temu wydaje się sposobny.

 Forsowanie takich „eurosił zbrojnych”, o dziwo, nie spotyka się z żadnymi oficjalnymi protestami Rosji, w przeciwieństwie chociażby do pomysłu „tarczy obronnej” czy „dozbrojenia” Ukrainy: tu Rosja twardo powtarza „niet, niet”... Także w samych Niemczech (sic!) dyskusja o „eurosiłach zbrojnych” jest jakby tonowana: ich wrzaskliwe domaganie się pozostawiono agenturze w Polsce i gdzie indziej?...

 Wygląda na to, że sami mamy prosić o „niemieckie gwarancje”, których Niemcy łaskawie udzielą, nie zrywając, rzecz jasna, osi Berlin-Moskwa.

 Tak już było: przed rozbiorami.

 Cóż, ba, mocium panie, cóż ba, Gerwazeńku, Protazeńku: po zjednoczeniu Niemiec polityka europejska wraca powoli i uparcie w stare koleiny...

                                                             Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »