Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
Przedwyborcza poezja polityczna PDF Drukuj Email
26.04.2015.

                         

                             Przedwyborcza poezja polityczna  

 Co tu dużo mówić: poezja współczesna oderwała się od życia. A przecież „mam już demokrację, i wojsko własne, własny Skarb, ale ta cała demokracja ciąży na plecach mi jak garb” – pisał przed wojną poeta. A czy dzisiaj demokracja ciąży nam mniej niż przed wojną?.. Tymczasem poeci, którzy powinni nieść ulgę, pociesznie, nadzieje Narodowi w ciężkich chwilach przygarbienia demokracją –  wypisują bzdety, głównie o sobie, których nikt nie czyta. Oderwali się, jak kiedyś PZPR, od mas i od rzeczywistości. Wyjątki – Herbert, Bryll, czasami Miłosz – potwierdzają tylko regułę. Nie masz dziś Gałczyńskich czy Tuwimów, nie stroniących od ujmowania polityki także w kategorie poetyckie.

 Toteż postulujemy powrót do poezji dostrzegającej także potężny, polityczny aspekt naszych czasów.

                                           * * *

    Wiersz, w którym autor wyraża swą nader ostrożną i powściągliwą ocenę

    sytuacji w kraju, w Europie i na świecie z uwzględnieniem szans, ryzyka i 

    zagrożeń, dedykując ten utwór sztabowi wyborczemu kandydata 

                                            Komorowskiego

 

 Mniej więcej... tak jakby mogło być trochę lepiej,

 Chociaż gdyby tak jednak spojrzeć z drugiej strony?

 Z zastrzeżeniem, rzecz jasna, lecz jednak – mimo wszystko –

 raczej niekoniecznie. No, powiedzmy..

 Dajmy na to...

 Ewentualnie...

 Chyba, że – ma się rozumieć – co niewykluczone

 akurat byłoby gorzej. Cóż, ba!

 Oczywiście: któż to może wiedzieć?

 Wszystko zdarzyć się może.

 Hm. Ale czy naprawdę?

 WSI niby już nie ma. Lecz kto inny pomoże?

 

                            Sztabowi Palikota do sztambucha

 

 Cnoty – knoty..

 Masturbacja!

 Ten Bęgowski – rewelacja!

 Biedroń szatana by skusił!

 Z klerem trzeba jak na Rusi!

 Wstyd odrzućmy bo zbyt pali,

 lepiej już  skręta zapalić.

 Lewicy jedność nie wyszła,

 nici z żydowskiego dyszla!

 Na ból – gorzka żołądkowa,

 yoga w Indii. Żona nowa.

 

                                 Tęsknota za  PiS-em

 

 Jarosław Polskę zbaw! Racja.

 Lecz przeszkadza demokracja.

 Żeby tak jak za sanacji:

 rach i ciach, i fiku-miku

 w majowej jutrzenki bliku...

 Ale nie ma pułkowników.

 Jest Bruksela, jest Lizbona,

 jakże Duda je pokona?

 Jakby polityczne manko

 gdy brakuje Frania Franco!

 

                       Ostatnia nadzieja Czerwonych-reformowanych

 

 Ostał im się ino sznurek?

 Nie! Bo jest jeszcze Ogórek.

 Trzeba więc kisić ogóra,

 poza tym nic się nie wskóra.

 Na szczęście – w ramach reformy

 można zawsze do Platformy:

 otwarta jest i dość nadęta,

 przyjmie żonę konfidenta!

 Czasy, mówię wam, do d...!

 PO się zleje z SLD...

 

                         KORWIN, czyli kandydatura poważna

 

 Bez Korwina szybkiej akcji

 nie byłoby w Polsce lustracji!

 („Nie to złoto, co się świeci”

 - pamiętajcie, polskie dzieci).

 Bądźmy szczerzy: jak ta matka

 nauczył też o podatkach,

 a bynajmniej nie dla zysku                                

 dał Boniemu z PO po pysku.

 Jenże jest ci mój kandydat,

 jemu dam głos w pierwszej turze,

 (do drugiej nie przejdzie chyba,

 Le Pen-ównej zaś to wróżę!)

 

                                       

                                  

                       Ludowcom ku pamięci

 

 Ludowa ci nasza partia:

 grunt to chłopska idolatria!

 Skrzyżowanie miecza z kłosem,

 lecz... - Jarubas jest Witosem?

 O, wciórności, a, cholera,

 trzeba było wziąć Leppera!

 Już za późno, leży w grobie,

 a ja chytrze myślę sobie:

 w polityce ten zbawiony,

 kto d...daje na dwie strony.

 

 Na tym kończę swą skromną, przedwyborczą zachętę przybliżenia poezji do rzeczywistości, tak, by obejmowała również jej polityczny aspekt.

                                                         Marian Miszalski                       

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »