Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

środa, 23 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Tworzywo nieokrzesywalne PDF Drukuj Email
26.06.2015.

                             Tworzywo nieokrzesywalne 

 *Zmysł frontalny * Życie seksualne dzikich *Krzątanina żuków gnojnych...

*Ciąg dalszy – nastąpi, czy już nie? * Spekulacja i szara strefa – to jest to!                                   

                           

 Pewien intelektualista francuski z połowy ubiegłego wieku twierdził, iż posiadł „zmysł frontalny”, dzięki któremu odróżnia złą książkę od dobrej bez czytania. Jako że nie jestem intelektualistą francuskim z połowy ubiegłego wieku – poprzestaję na skromniejszym zmyśle frontalnym: mianowicie na określeniu hic et nunc co wyrośnie z partii politycznych zakładanych właśnie dla podmianki PO, zanim rozpoczną swą działalność. Bo to lęgnie się teraz kilka zawiązków nowych partii politycznych, mających zastąpić kloakę, zwaną Platformą Obywatelską (Platformą Oportunistów, Platformą Obskurantów itp.) oraz pozbierać do kupy (”kupy nikt nie ruszy, kupa śmierdzi”) płynną od  rozwolnienia lewicę. Smród nie do wytrzymania.

 I otóż sądzę, że ze wszystkich tych inicjatyw nic dobrego nie wyrośnie: co najwyżej wzrośnie jeszcze większe stężenie hucpy i zadymy, nieznane dotąd, mimo niekwestionowanego dorobku w przedmiocie krzewienia bezczelności i cynizmu przez takie formacje, jak Unia Wolności, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Polskie Stronnictwo Ludowe czy Platforma Obywatelska. Tak, jak z rozmaitych połączeń lury, cienkusza czy tandety nie powstanie aromatyczna kawa, dobre wino czy sztuka – tak z rozmaitych kombinacji osobowych tworzących szajki tych czy innych grandziarzy nie powstanie wiarygodna formacja polityczna. Od mieszania herbata nie staje się słodsza, ale nie jest to akurat dobre porównanie: można wsypać do szklanki herbaty nawet dziesięć łyżeczek cukru, lecz bez zamieszania będzie dalej gorzka: trzeba zamieszać, żeby cukier nadal słodycz cieczy. Natomiast gdy nie ma tam w ogóle cukru – owszem, można mieszać do us...śmierci. W dzisiejszym „obozie władzy” z jego koniunkturalnymi przybudówkami (i przed kim to ta cala lewica  zgrywa się na opozycję?...) w ogóle nie ma żadnego „cukru”, żadnej słodyczy, żadnej wartości nigdy tam nie było, nic więc nie osłodzi tej lury: od początku „transformacji ustrojowej” było tam tylko chamstwo, pazerność, złodziejstwo i  propaganda. Nic więcej. Jak to ładnie ujął kiedyś Tomasz Mann (w „Wyznaniach hochsztaplera Feliksa Krulla”): „Bo też należy, rzecz prosta, być urobionym z okrzesywalnego tworzywa, aby móc okrzesania dostąpić. Kto jest wyciosany z pośledniejszego drzewa, ten do okrzesania nie dojdzie”. Doszły natomiast nagrania z rżnięcia się establiszmętów z dziwkami „U Sowy” czy w „Amber Room”. Halo, studenci I roku socjolgii! Zamiast czytać „Życie seksualne dzikich” Bronisława Malinowskiego – posłuchajcie tych taśm: każda epoka ma swych dzikich!

 Wokół nowych partii politycznych krzątają się zgrane figury, unurzane w Pomagdalenkowej Spodstolności jak żuki gnojne w krowim łajnie: jedni chcą z tego tworzywa „odrodzić PO”, inni –wypromować  „nowoczesną pl.”, jeszcze inni – zbudować „ szeroki front lewicy”, nie brak i chytrusków, pragnących  osłabić ruch Kukiza pozorowanymi „inicjatywami buntowniczymi” (partia „frankowiczów szwajcarskich”?...), nawet p.Stonoga przebąkuje coś o własnej partii. Ciepło, ciepło – gorąco! Czy aby w sporach i waśniach bezpieczniaków z tajnych służb (przewerbowanych nadto  a to do CIA, a to do BND, a to do Mosadu, a to wreszcie pozostających na ruskiej służbie) nie tkwi klucz do tych przymiarek?

 Obecna międzynarodowa koniunktura polityczna sprzyja póki co (ale jak długo to potrwa?...) opcji amerykańskiej i jej akolitom, spychając do defensywy opcje niemiecką i rosyjską. Gdyby utrzymała się do październikowych wyborów parlamentarnych – kto wie, czy nie dałoby się uzyskać PiS-owi (przy wsparciu prawicy) bezwzględnej większości parlamentarnej, co z kolei pozwoliłoby zmienić konstytucję tak, aby wprowadzić przynajmniej system prezydencki zamiast dotychczasowej degrengolady parlamentarno-gabinetowej? Bez takiej zmiany przekształcanie „ch...d...i kamieni kupy” , „państwa istniejącego tylko teoretycznie” w choćby zaczyn państwa prawdziwego będzie chyba niemożliwe.

 Okres dzielący nas od wyborów parlamentarnych powinien także wyjaśnić, kto naprawdę stoi za aferą podsłuchową. Nie, nie! – na żadne oficjalne wyjaśnienie tej sprawy przez czynniki rządowe i oficjalne nie ma co liczyć! Wystrugani z banana (z kartofla) „politycy” często nie wiedzą nawet, kto ich wystrugał i po co, a jeśli wiedzą, to przecież tego nam nie powiedzą... Dedukować możemy jedynie z faktów: jeśli w okresie dzielącym nas od wyborów parlamentarnych ukażą się kolejne taśmy z nowymi nagraniami, uderzającymi w dzikich z kręgów Pomagdalenkowego Establiszmętu – możemy ostrożnie wnioskować, że za rodzimymi bezpieczniakami-organizatorami podsłuchów stoją dziś służby amerykańskie i wysadzają teraz w powietrze statystów zaprzęgniętych do roboty niemiecko-rosyjskiej w Polsce. W takim szczęśliwym przypadku  zwycięskiemu PiS-owi pozostawałoby jedynie wytargować od Ameryki nienaruszalność polskiej własności na Ziemiach Zachodnich i odcięcie się polityki amerykańskiej od oczywiście bezprawnych pod każdym względem (moralnym i prawnym) żydowskich żądań „restytucyjnych” (p.Schetyna bawił ostatnio w Izraelu: No i - – panie ministrze?...) Jeśli jednak jakaś tajemnicza ręka wstrzyma publikacje nowych nagrań (podobno podsłuchano ponad 100 spodstolnych dygnitarzy) – może to oznaczać, że organizatorzy podsłuchów z konkurencyjnych rodzimych służb zbierali sobie profilaktycznie haki na rządowych statystów (niekoniecznie z inspiracji służb obcych, choć i to niewykluczone), a teraz mogą nimi handlować, szantażować, wzajemnie podkładać sobie świnie itd., itp., etc.

 Symptomatyczne też będzie natężenie odporu, na jaki zdobędzie się Spodstolne Gówniarstwo wobec fali niosącej dziś do władzy PiS i prawicę:  odpór bardzo silny byłby niechybną oznaką niemiecko-rosyjskiego zaangażowania się w tenże odpór, więc pośrednim potwierdzeniem zaangażowania amerykańskich służb w aferę podsłuchową kompromitującą rządy PO/PSL wspierane przez lewicę. Odpór słaby i impotentny zasię świadczyłby raczej o rodzimej inspiracji podsłuchów, zorganizowanych przez tajne służby w znacznie mniej ambitnych celach politycznych...

 Wszystko to są, rzecz jasna, spekulacje obywatelskie, ale co robić, jak nie spekulować, gdy premier Kopacz domaga się – podobno – dymisji szefa jednej z tajnych służb, a on powiada, że „za nic w świecie”! I słuszna jego racja: zdymisjonować to pani premier Kopacz może panią minister spraw wewnętrznych, Piotrowską, albo woźnego w swej kancelarii.

Ze spekulacjami obywatelskimi w Spodstolnej III RP jest tak, jak z szarą strefą: są tak niezbędne dla higieny intelektualnej, samowiedzy i rozeznania sytuacji, jak szara strefa dla ludzi pracy, którzy nie godzą się na podatkowy wyzysk i pazerność biurokracji.

 W oczekiwaniu aż czas pokaże ( bo przecież nie pani Kopacz), kto nakręcił aferę podsłuchową ukazującą degrengoladę Spodstolnej RP możemy śmiało pospekulować na temat Grecji, gdzie ludność masowo wyciąga już oszczędności z banków. Spekuluję zatem ostrożnie, że Berlin nie dopuści do załamania się politycznego projektu pt.Unia Europejska i wydusi z europejskiego podatnika nowy haracz na utrzymanie tego tworu. Czy haracz ten zamaskowany zostanie tylko prostackim, chamskim dodrukiem euro, czy w inny sposób wyrafinowanego rabunku podatnika – czas pokaże.

                                                                Marian Miszalski

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »