Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

niedziela, 17 grudnia 2017 r.
Strona główna
U grandziarzy bez zmian PDF Drukuj Email
09.09.2015.

         *Nie ma  jedności z grandziarzami * Ruszcie d..y, brukselczycy! *Egzotyka list PO

                                    Przed wyborami:  naród contra jurgielt?

 Mamy w Polsce, jak wiadomo, naród polski i żerującą  na tym narodzie od 1945 roku wspólnotę rozbójniczą, co to gotowa za jurgielt, posady i apanaże służyć temu, kto akurat da więcej.  Ta wspólnota rozbójnicza chętnie stroi się teraz w rozmaite, pstre  szatki polityczne w barwach demokratycznych, ślini się frazeologią politycznej poprawności i euroslangiem , ale spod tej pstrokacizny   i zza tego ślinotoku  co rusz wychodzi  jej prawdziwa natura: jurgieltnicza. Niejaki Hadacz – wiele wskazuje, że to prowokator „nieistniejących” WSI, rozwiązania których bronił  jak socjalizmu hrabia Bul-Komorowski -  to swoisty obrzydliwy  symbol tej natury. Na dole – hadacze, wyżej – gawroniki, na szczytach – kulczyki: taki pejzaż…- jak śpiewała Ewa Demarczyk ( niewątpliwie najwybitniejsza   piosenkarka powojenna, której ani dziś usłyszysz: wszędzie tandeta wypiera sztukę…).” Intryga idzie do góry – zasługa upada”.

 Właśnie  premier Kopacz nie wzięła  udziału w uroczystościach solidarnościowych w Gdańsku: nie zaproszono jej, bo obawiano się „buczenia” i  gniewu zebranych… Powiedzieć można zatem, że kierownictwo partii rządzącej znów  wyalienowało się z narodu całkiem tak, jak w swoim czasie PZPR. Dla przykrycia  tego przykrego  faktu  aktywiści PO zaczęli żalić się propagandowo w usłużnych im  me(r)diach, że to skandal: jak można tak dzielić  Polaków, żeby jednych zapraszać, a innych nie!

 Jak to – jak można?  Zapraszać b. ubowców, esbeków, funkcjonariuszy  WSI i wiernych PZPR do ostatniej chwili aktywistów („Sztandar PZPR wyprowadzić”)? Zapraszać aktyw PO, co to utrwala dzisiaj  spodstolną  III RP, zbudowaną  przez tych pierwszych  pod okrągłym stołem?... Stwarzać pozory jedności między wspólnotą rozbójnicza – a narodem polskim? Jeszcze czego! Może jeszcze stworzyć nowy Front  Jedności  Narodu, jak za PRL?...

Tymczasem nasila się ogólnounijna  kampania propagandowa na rzecz przyjmowania przez kraje europejski e emigrantów z Afryki  i z niektórych krajów arabskich. Wydaje się przecież, że emigrantów tych powinny przyjmować  przede wszystkim te  kraje, które zaangażowały się w tę gigantyczną  destabilizację północnej Afryki. To Stany Zjednoczone, Izrael, Wielka Brytania i Francja – a pośrednio  także Niemcy, które dały zielone światło Francji na budowę „kieszonkowego imperium” w basenie śródziemnomorskim za prezydentury  Sarkoz’ego (ten jednak nie tyle zbudował dla Francji „kieszonkowe imperium”, co usłużył  Izraelowi  uczestnicząc w destabilizacji północnej Afryki…). A gdzież  jest dzisiaj  „humanitarna postawa” przebogatej Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu? Nie chcą  przyjmować  swych muzułmańskich braci? A to czemu? To może wyłożą chociaż kilka miliardów dolarów na ich „zasiedlenie” w Europie?... Przecież stosunkowo  łatwo je do tego „zachęcić” , a jak zachęta nie wystarczy – to przymusić. Czemu to delegacja Unii Europejskiej z prezydentem Tuskiem na czele nie przejedzie się do nababów z Zatoki Perskiej z jakąś rozsądną „ultymatywna prośbą”?... A gdyby się nie udało prośbą… no to destabilizacja  Arabii Saudyjskiej czy Bahrajnu nie jest trudniejsza od destabilizacji  Iraku, Libii czy Syrii. Po takiej destabilizacji nie byłoby  już żadnych emigrantów – wystarczyłoby  „przestrzeni geopolitycznej” i nafty, by wszyscy zmieścili się u siebie. Most  powietrzny z Syrii czy Iraku do Arabii Saudyjskiej to pryszcz w dzisiejszych czasach z logistycznego punktu widzenia. Koszty?  Wolne żarty… Na biednych nie trafiło: 22 tysiące dolarów na głowę i prawie 30 procent światowych zasobów ropy.  No to czemu cała ta zas… dyplomacja Unii Europejskiej ( na którą płacimy ciężkie pieniądze) jeszcze nie ruszyła się z d… do Rijadu? Ruszcie d…y, grandziarze z Brukseli!

 Jeśli ta emigracja to naprawdę problem nie tylko polityczny, ale i moralny – to czemu nie wymagamy moralności  od muzułmańskich nababów Zatoki Perskiej wobec muzułmańskich emigrantów? A jeśli to problem tylko polityczny – to czemu  ich nie przymusić?

Kto sieje wiatr – zbiera burzę.  Ci, którzy wymyślili zza biurek „wiaterek historii” w Iraku, Libii, Algerii, Tunezji a ostatnio w Syrii – niech przede wszystkim  przyjmują tych emigrantów.  Ale coś „żelazna kanclerz” Merkel, co to trzęsie UE, ani śmie pisnąć słówko „w tym temacie” pod adresem Waszyngtonu, Tel-Avivu, Londynu, Paryża, nie mówiąc  już o nababach z Zatoki Perskiej. Ani słówka o umiędzynarodowieniu tego problemu, o jego globalizacji! Próbuje natomiast upychać tych emigrantów u nas! Jakbyśmy to my obalali Husajna czy Kadafiego…

Upychanie emigrantów w Polsce ustępuje miejsca, póki co, wpychaniu się na listy wyborcze tubylczego żywiołu „drobniejszego płazu”. Piękne widowisko dał w tym przedmiocie poseł Paweł Zalewski, skarżąc się publicznie w dostępnych sobie me(r)diach na krzywdę, jakiej doznał  ze strony rozdzielającego miejsca na listach kierownictwa PO. Ta z kolei sięgnęła  - dla przynęty – po kandydatury b. szefa SLD, Napieralskiego, nie pogardziła i Dornem (który dla poprawienia sobie „socjalu” złożył stosowną  samokrytykę, nie bez wazeliny);  nawet  postąpiono Giertychowi, nie wysuwając przeciwko niemu własnego kandydata. Jest i czołowy nasz miotacz młotem, a do pełnej egzotyki brakuje chyba tylko jakiegoś miotacza sierpem.

W temacie „wybory parlamentarne” to wydaje się istotne, że coś tak jakoś dziwnie  nie ukazują  się nowe taśmy z nagraniami podsłuchanych rozmów – w tym samego premiera Tuska – których jest podobno ponad 700 godzin! Jakaś „piąta władza” (czy może szósta?) zablokowała dalsze wycieki, dając szansę PO, oczywiście nie za darmo? Pozbawiając  PiS zwycięstwa, dającego  pełnię zewnętrznych znamion władzy? Ciekawe przecież, co to będzie, gdy mimo tej blokady PiS takie zwycięstwo  osiągnie… Nie jest to wykluczone zważywszy milą  niespodziankę, jaka sprawił  Andrzej Duda.

 Na razie platformerski Senat zablokował  referendum prezydenta Andrzeja Dudy. Prognozuje więc ostrożnie – świadom, że najtrudniej  być prorokiem we własnym kraju – że w przyszłym senacie PO wycięta zostanie  w pień,  albo potężnie zdziesiątkowana. No bo jak to? Chce nas zmuszać do pracy „dłuższej niż życie”, a nadto sprzedać  lasy państwowe dla zaspokojenia wydrwigroszy z przedsiębiorstwa holocaust? I indoktrynacji dzieci  o rok wcześniejszej?...

Mawiali Rzymianie: Plenus venter non student libenter, co się wykłada: Pełny brzuch przeszkadza w pracy. Czy aby nie mieli na myśli senatora Borusewicza?

Co tu dużo kombinować: jeśli PiS wygra wybory parlamentarne tak, że będzie mógł sam rządzić –  skonfrontuje się wprost  z bezpieczniacką obrożą „przewrbowańców” w WSI i skądinąd, i będzie to w dużej mierze konfrontacja narodu ze wspólnotą  jurgieltu.

                                                                                                             Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »