Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.
Strona główna
Strachy realne i urojone PDF Drukuj Email
17.10.2015.

                                                                   

                                           Strachy urojone i realne

  *Co wyzwala prawda? * Straszne oczy – czy straszne nosy? *Czego boją się Polacy?

       *Jedno duże rzygnięcie! *Krótka refleksja o cyklu naszej młodej demokracji…

 „Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli”… Żydokomunę  prawda nie wyzwala, gdzieżby tam, w żydokomunie prawda wyzwala ino bojaźń i drżenie. Toteż wizyta Antoniego Macierewicza u amerykańskiej Polonii i jego diagnoza obecnego „establishmentu” („estabiliszmętu”) wywołała nazajutrz aż trzy teksty jemu poświęcone w jednym tylko numerze żydowskiej gazety dla Polaków. Niemal cały harem Michnika odmeldował się by dać odpór… Co tak rozwścieczyło tę ekspozyturę lobby żydowskiego w Polsce? Co takiego powiedział Antoni  Macierewicz? Ano – prawdę: że aparat obecnej władzy przesiąknięty jest korupcją i antypolskością, że serwilizm i wasalność są jego cechami mentalnymi , że gospodarka polska jest zoligarchizowana jeszcze według ustaleń spodstolnego, sitewnego  układu (uściślijmy: starych „ chamów” z nowymi „ Żydami”), że niezbędna jest weryfikacja służb specjalnych – głównie na szczeblu kierowniczym, na którym  paraliżowane są patriotyczne odruchy niższych szczebli funkcjonariuszy…

 Antoni Macierewicz powiedział więc amerykańskiej Polonii to, co każdy co bystrzejszy Polak widzi  na co dzień, na każdym kroku, jeśli nie wprost – to pośrednio.”Gewałt” podniesiony  przez żydowską gazetę objawia zatem zarówno jej strach przed prawdą, jak  pogardę dla prawdy: jak to w getcie, wyobcowanym z tradycji kultury łacińskiej. Ciekawe ,że agitatorzy z „GW” przestali już straszyć swych czytelników „strasznymi oczami Macierewicza”: czyżby zrozumieli, że kto cudzymi „oczami straszy” ten” strasznym kształtem” własnego nosa może być postraszony?...A patrząc z profila: nos Michnika z upływem czasu zagina się jakby  coraz bardziej…

Tymczasem niejaki Dietmar Nietan z niemieckiej SPD (koleś” z korzeniami”?) próbuje postraszać nas „z innej mańki” i powiada: „Gdy moi rodacy wyczują, że (…)Polacy nie chcą nam pomóc z uchodźcami, zapytają: Dlaczego mamy  pomagać Polakom? Po co nam Europa? Wtedy w Niemczech znów może rozpalić się nacjonalizm, a populiści zaczną rosnąć w siłę”.

 Trzeba więc odpowiedzieć temu  niemieckiemu socjaliście, że Polacy nie obawiają się niemieckiego nacjonalizmu (jeśli rozumieć przez to niemiecki patriotyzm), ale obawiają się niemieckiego  narodowego  s o c j a l i z m u, w którym  niemiecki nacjonalizm zwyrodniał w szowinizm. Tylko socjalizm  prowadzi nieuchronnie społeczeństwa do stanu stada: nacjonalizm – niekoniecznie.

Nie ma natomiast dnia pośród tych „dni ostatnich”, dzielących od wyborów, by grandziarze od „łże-liberałow” i „łże-ludowców” nie robili pod siebie ze strachu, czy to na grubo, czy na cienko. Na grubo –rzutem na taśmę  wypłacając  sobie tłuste odprawy i  lokując swoich gdzie się da (ostatnio: w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie znalazł się nawet doktor prawa, ale kanonicznego…- „Paryż wart mszy”), na cienko-  rabując obrazy, zastawę i meble z opuszczanego Belwederu…  Obserwując  tę ewakuację  polityczną tych grandziarzy na” z góry upatrzone pozycje”  trudno o powstrzymanie odruchu wymiotnego: ach, jakby tu wyrzygać ich tak raz na zawsze z naszego życia politycznego! Jednym dużym wyborczym rzygnięciem!

 Ale – co to? Ministerstwo Finansów skarży się, że zmalały wpływy podatkowe od „dużych przedsiębiorstw”. A czyje to są te duże przedsiębiorstwa, zwłaszcza te bardzo duże, te największe?...Czyż nie obsiadły ich, jak robactwo ścierwo, bezpieczniacko-nomenklaturowe  siuchty i koterie, zblatowane z  establiszmętem PO-PSL-owskim? Niech no tylko jaka izba skarbowa przyłapie zwykłego Kowalskiego na podatkowej niedopłacie- wnet go puści z torbami; a tu – proszę: osiem  lat rządów ryżego cwaniaka i tępawej „Kopary” i „wielkie niedobory wpływów podatkowych od dużych przedsiębiorstw”… Z samorządów zasię napływają informacje o ich postępującym zadłużeniu. Jeśli zatem opozycja wygra te wybory – stanie przed  ogromnym i nie rozpoznanym jeszcze należycie (jak sadzę) problemem budżetowo-finansowym, narastającym i zamiatanym pod dywan przez ostatnie osiem lat. Wydaje się nawet, że taka właśnie była strategia bezpieczniaków, podtrzymujących rządy PO-PSL: rozkraść co jeszcze można w ramach post-spodstolnych ogryzków i  post-spodstolnego „kontolowanego burdelu”, pozostawiając ewentualnym rządom opozycji sprzątanie tej stajni Augiasza. Wkładając kij w szprychy takiego sprzątania można się przecież będzie kreować na „nowych naprawiaczy”… Rysuje się więc  taki oto cykl „naszej młodej demokracji” : rządzący spodstolni  kradną i demontują  państwo –  uczciwi mają  je naprawiać swymi  z kolei rządami, co wymaga jednak coraz bardziej radykalnych i coraz mniej popularnych posunięć naprawczych, co z kolei znów napędza elektorat spodstolnym złodziejom, strojącym się z kolei  jako opozycja  w piórka obrońców „polskiej demokracji”… -i  otóż taki cykl zafundowanej nam pod okrągłym stołem demokracji  prowadzi  w konsekwencji do coraz głębszego upadku państwa na arenie międzynarodowej, do poważnych społecznych zaburzeń,  do wariantu rozbiorowego.

Na taki „cykl demokratyczny”, zapoczątkowany oszustwem i  zmową spod okrągłego stołu jest jedno chyba tylko lekarstwo: ciąć ten wrzód, niechby i boleśnie, byle wcześniej, niż później. Im później – tym pewniejsza gangrena.

                                                                                                   Marian Miszalski

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »