Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 23 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Histeria i historia w getcie PDF Drukuj Email
23.10.2015.

                                           Histeria i historia w getcie        

 *Kordon sanitarny  wokół trędowatego * Dwa słowa w kwestii „obcinania stożków” 

                    *”B’nai B’rith we Francji, „GW” w Polsce * List otwarty do Jury „Nike”

 W 1986 roku, z inicjatywy francuskiej filii żydowskiej loży Zakon Synów Przymierza (B’nai B’rith)zawarte zostało ciche porozumienie różnych partii, noszące  wszelkie znamiona spisku, którego celem było niedopuszczenie we Francji do rządów Frontu Narodowego. Zmowa ta polegała na tym, że  lewacy ,  socjaliści,  centrowcy i francuska łże-prawica  zobowiązali się, że mimo dzielących ich różnic  będą we wszystkich wyborach wspólnie blokować  kandydatów Frontu Narodowego. Był to spisek zawiązany z żydowskiej inspiracji  dla utworzenia politycznego kordonu, broniącego Frontowi Narodowemu dostępu do władzy na jakimkolwiek szczeblu.  Jeszcze po ponad dwudziestu latach od zawarcia tego spisku jego taktyka – chociaż kompromitująca francuską demokrację -  pozostaje  nad Sekwaną skuteczna, chociaż nie sposób zauważyć, że  w coraz mniejszym stopniu.

 Całkiem, jak i w Polsce, gdzie spodstolny  spisek „okrągłego stołu”, zawiązany przez żydo-komunę trwa  i skutkuje do dzisiaj, aczkolwiek ulega coraz większej erozji. Toteż nie dziwi, że na łamach żydowskiej gazety dla Polaków niejaki Wojciech Sadurski zaproponował ostatnio, by „otoczyć  partię Kaczyńskiego kordonem sanitarnym”. PiS „musi być traktowany jak trędowaty” – pisze. Najwyraźniej w getcie, jakie tworzy lobby żydowskie w Polsce, histeria sięga już zenitu, bo z kolei Jarosław Kurski z tejże gazety żydowskiej  domaga się, żąda: „Odciąć PiS-owi stożek wzrostu!”.

Widać nerwowość: gdy spodstolny układ  zdradza oznaki degeneracji, gdy trzeszczy w posadach pod naporem polskiej opinii publicznej (mimo jej wykastrowania wskutek  oddania pod  „okrągłym stołem” mediów w ręce żydokomuny)- trzeba ten  spodstolny układ jakoś wzmocnić. Jak? Ano właśnie: „Otoczyć PiS kordonem sanitarnym jako trędowatego”  i „Odciąć mu stożek wzrostu”. Ten pierwszy pomysł – jak widać - jest żywcem wzięty z politycznego repertuaru żydowskiej Loży B’nai  B’rith we Francji i z „ demokracji francuskiej” (de-franca?). Czym jest ten drugi?

Ten drugi, zauważmy najpierw na  marginesie, jest metaforą chybioną, wziętą z terminologii nauk biologicznych. Czyżby podpowiedział go Niesiołowski? Ach,  więc i Niesiołowski pośród szabes-gojów?... Stożek wzrostu to ta cześć  komórek roślinnych, która odpowiada za wydłużanie się pędów wiodących rośliny. Niby więc agitatorowi z gazety żydowskiej chodzi o powstrzymanie rosnącego elektoratu PiS-u…  Ale po obcięciu „stożka wzrostu” roślinie – jej pęd wiodący wprawdzie przestaje się wydłużać, ale roślina rozrasta się na boki, rozgałęzia się pędami  bocznymi, staje się gęstsza i bardziej zwarta. Kurski z gazety żydowskiej proponuje zatem, żeby PiS-owi  nie wzrastał słupek (stożek )popularności – trzeba go, powiada,  po prostu „odciąć” (ale jak -  nożem czy fałszerstwem sondażowym?...) – ale prześlepia z powodu swej ignorancji, że tak spreparpowna  PiS jeszcze bardziej rozgałęzi się na boki, rozrośnie się wszerz, czyli zyska  jeszcze więcej poparcia i popularności.

 Tak to jest, gdy pismacy z gazety żydowskiej  są niedokształceni, gdy pogrążają się w politycznym sekciarstwie (jakże charakterystycznym dla getta!). Czy nie lepiej, gdyby Kurski  pisał o czymś, co musi być znacznie lepiej znane w gazecie żydowskiej – o „odciętych stożkach”  ortodoksów czy  podciętych gardłach w uboju rytualnym ?...

 Spod tekstu propagandysty gazety żydowskiej przebija strach: że gdyby  PiS utworzył samodzielny rząd dostałyby się w jego ręce niektóre ważne media publiczne, że więcej prawdy docierałoby do opinii publicznej, że subwencje i dotacje  państwowe przestałyby płynąć do instytucji krzewiących polityczną poprawność z filosemityzmem włącznie, że synekury w spółkach skarbu państwa nie pracowałyby już na rzecz spodstolnej żydokomuny, podobnie jak ukrócone  „ustawki” sondażowe, czy wyborcze „fałszywki”. O, jest wiele powodów, dla których zarówno „obcięte stożki”, jak nieobcięte, mogą obawiać się rządów PiS, jako rządów „trędowatego”.

Tymczasem w spodstolnych me(r)diach – a także w publicznej TV (która pod obecnym zarządem kojarzy się bardziej z „dziewką publiczną”, niż z obiektywnym źródłem informacji finansowanym z pieniędzy podatnika) mamy prawdziwy przedwyborczy festiwal pana Petru ( „takiego młodego i już Rumuna”) i jego ugrupowania. Pan Petru to taki” kieszonkowy Balcerowicz”, z tym przypomnieniem, że i  p.Balcerowicz nadymany został w swoim czasie jak balon  przez żydokomunę  na „wielgiego reformatora”. Jeśli p.Petru jest więc kieszonkowym Balcerowiczem – to i tu mamy cuchnącą powtórkę z przeszłości, tak jak „kordon sanitarny wokół PiS” czy „odcinanie PiS-owi „stożka wzrostu”. Więc może i rzeczywiście – kieszonkowy Balcerowicz, ale chyba z butonierki, albo z tej kieszonki w męskich spodniach, którą  lud nazywa „kondoniarką”?

Pewien futurysta wydał przed wojną tomik poezji zatytułowany „But w butonierce”. Gdybym był dzisiaj futurystą w Polsce – wydałbym tomik „Buc w butonierce” i zadedykowałbym  go żydokomunie, spodstolnemu  establiszmętowi  i  szabes-gojstwu na kupę.

 A gdy zatrąciłem już o literaturę… Oto mój list otwarty do Jury Nagrody „Nike”.

Szanowne Jury!

Przyszedł mnie do głowy git-pomysł na książkę.  W czasie okupacji Polak-szmalcownik szantażuje Żyda, wyciska niego ostatni grosz, potem denuncjuje go do Gestapo. Dowiaduje się o tym pewien oficer Wehrmachtu, ukrywający przed kolegami swą orientację homoseksualną, i potajemnie informuje o donosicielu-szantażyście komórkę Armii  Krajowej. Ta jednak – przesycona antysemityzmem i homofobią – odmawia likwidacji donosiciela. Inwigilując oficera Wehrmachtu dowiaduje się o jego orientacji seksualnej – i denuncjuje go do dowództwa Wehrmachtu.

Kończy się wojna; donosiciel, z obawy przed ujawnieniem ukrywa się, zmienia nazwisko i wstępuje do zakonu, przyjmuje potem  święcenia kapłańskie, ale UB dowiaduje się o jego denuncjacji  i  werbuje go na konfidenta. W latach 70-ych ten ksiądz-donosiciel-konfident spowiada pewnego działacza opozycji KOR-owskiej (Polaka, ale ożenionego z Żydówką), wyciąga od niego cenne informacje, wskutek czego SB organizuje prowokację, w której ginie żona tego działacza. Gdy wreszcie  cała prawda o skomplikowanej  przeszłości odsłania się – ów działacz „odcina sobie stożek” i jako „trędowaty w Polsce” - emigruje do Izraela.

 Tyle gdy chodzi o zarys fabuły.

 Czy mógłbym liczyć na nagrodę „Nike”, jeśli nie pierwszą, to chociaż drugą? Albo przynajmniej na dostatecznie nagłośnioną nominację do Waszej nagrody? Nadmieniam, że do napisania niniejszego listu skłoniła mnie nie tylko nagroda przyznana niedawno  p.Tokarczuk, ale i wcześniejszy  entuzjazm waszego środowiska dla książek Jerzego Kosińskiego, Jana Tomasza Grossa, Ryszarda Kapuścińskiego itp. , itd., etc.

Z nadzieją  na git-geszeft

                                                                                                                  Marian Miszalski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »