Celem tej strony jest bezpłatny dostęp do zamieszczanych tu tekstów bez ograniczeń i opłat.
Ci z Państwa, którzy chcieliby dobrowolnie wesprzeć wolne słowo pomagając rozwojowi strony - mogą dokonywać wpłat na podane niżej konta bankowe.

ZAPRASZAM!

Strona główna
Życiorys
Twórczość literacka
Szukaj
Napisz do mnie

MARIAN MISZALSKI

Konto złotówkowe:
ING Bank Śląski,
oddział w Łodzi,
nr konta bankowego: 
39 1050 1461 1000 0022 0737 9724

Konto dewizowe:
ING Bank Śląski,
nr konta bankowego:
94 1050 1461 1000 0022 9241 2620

Odwiedza stronę 1 gość
środa, 23 sierpnia 2017 r.
Strona główna
Nowy prezes sprytnych wałkoni PDF Drukuj Email
26.11.2015.

                                               Niepokoje przed ponownym otwarciem

*Nowy prezes sprytnych wałkoni * „Jedzie, jedzie na Witosie”… *PO – smutny wałach

*Czy Trybunał Konstytucyjny już wie?... *Jak się otwierać na wspólnotę rozbójniczą?

  Młody Kosiniak-Kamysz, ludowiec demokratyczny, syn starego Kosiniaka-Kamysza, ludowca jeszcze PRL-owskiego, zastąpił ludowca Piechocińskiego – cokolwiek kabotyńskiego – na funkcji prezesa PSL. PSL, jak wiadomo, to partia , która ma ponad 100 –procentową zdolność  koalicyjną i o której obiegowa opinia głosi, że „PSL może z każdym” -  całkiem tak, jak ów fryzjer damski z przedwojennego ogłoszenia: „Fryzjer damski – czesze wszędzie”. Już w nowym Sejmie młody Kosiniak-Kamysz podjął rozpaczliwą  próbę wywalczenia wicemarszałka Sejmu dla PSL, na szczęście PiS nie wpadł w sidła własnej retoryki o „otwarciu na każdego” i synekurka przeszła ludowcom koło nosa. Żeby zakończyć  wątek PSL-owski w naszym felietonie (zanim sam się zakończy w „realu” politycznym, co już chyba niebawem…)- przypomnijmy jeszcze, jak Konstanty Ildefons Gałczyński definiował ruch ludowy w wierszu „Rodzinka”: Stryjcio- ludowiec. Sprytny wałkoń”… Co do mnie – sądzę, że najlepszym rozwiązaniem dla PSL  byłoby samorozwiązanie się tej partii :„Sztandar PSL wyprowadzić!”. Ale młody Kosiniak-Kamysz ani myśli: odwołuje się do Witosa najwyraźniej sądząc, że na Witosie jeszcze się trochę – patataj!patataj! –ujedzie na ludowo. Wio, koniku! Hetta, wista, wio!

Tymczasem „Thatcher z Radymna”,czyli Ewa Kopacz – pokpiwszy  sprawę „nadziału uchodźców” – usiłowała wymigać się od odpowiedzialności i posłać na maltański szczyt prezydenta Andrzeja Dudę, podrzucając mu tego gorącego kartofla. Nie brak i w PO sprytnych wałkoni, zwłaszcza w spódnicach… Dobre natomiast wrażenie robią póki co panie powołane do nowego rządu, w przeciwieństwie do kobiet zasiadających w rządzie Kopacz, które od początku robiły złe wrażenie. Czy tylko złe wrażenie? Ta paniusia Piotrowska jako minister spraw wewnętrznych… Ta Kidawa-Błońska jako rzecznik rządu…  Mimo „krzyku rozpaczy”, jakim było ostatnie wystąpienie Kopacz w Sejmie – bezczelne i kłamliwe, całkiem w stylu PO – totumfacka Tuska została wkrótce całkowicie zmarginalizowana w swej partii: ani  szef poselskiego klubu, ani nawet  kandydat do walki o przywództwo w PO…  Cały sukces jej premierostwa – to chyba podwyższenie sobie podstawy wymiaru emerytury – podobnie jak  brukselski „sukces Tuska”, którego synekura uczyni go milionerem po powrocie do kraju… Czy nie dlatego uciekł do Brukseli, rezygnując  wcześniej z ewentualnej prezydentury, pozostawiając kraj z niewyjaśnioną aferą  taśmową i niewydarzoną Kopacz jako premierem?...

PO natomiast stanęła w rozkroku.  Albo iść w lewo, w demagogię, próbując  zgarnąć nieco elektoratu lewicy i przebudzić  demagogią roszczeniową uśpiony elektorat (prawie 49 procent!)- przez co obsunęłaby się bez reszty  na pozycje socjaldemokratyczno-socjalistyczne – albo uciekać  na prawo w gospodarczą retorykę  liberalną. Tu jednak od dawna siedzą  wiarygodni „Korwinowcy”, tu także próbuje umościć się p.Petru ze swą „Nowoczesną” lecz prześmierdłą platformerskim łże- liberalizmem. Co tu dużo mówić: Platforma Obywatelska w roli gospodarczych liberałów jest tak samo wiarygodna, jak np.ci szefowie tajnych służb, co to podali się do dymisji w proteście przeciw powołaniu do rządu Mariusza Kamińskiego  w roli „żołnierzy wyklętych”…

 Wiele zatem wskazuje, że Platforma Obywatelska  zachowa swój status bezideowej „partii władzy”; ale „partia władzy” bez władzy podatna jest na wewnętrzne dintojry, podsr..wanie się i flirty z rządzącymi, co może upodobnić  PO do opozycji, którą wspomniany na wstępie Konstanty Ildefons Gałczyński nazywał  „smutnym wałachem”. Ciekawe, czy w nowym Sejmie sprytne wałkonie z PSL, obok Witosa, dosiądą  także platformerskiego  smutnego wałacha – czy, mimo ambicji młodego ludowca, syna starego ludowca, wylądują  na koniec w objęciach PiS?

 Tymczasem zaprzysiężenie nowych posłów i senatorów dało wiele uciechy, gdy na przykład Śledzińska-Katarasińska czy Klich wspomogli swe ślubowanie formułą „Tak mi dopomóż Bóg”. Przy okazji: jeśli islamizacja Europy posunie się tak daleko, że w polskim Sejmie znajdą się muzułmanie – co to będzie, jeśli ktoś z posłów wesprze swe ślubowanie formułą „Tak mi dopomóż Allah”? Czy będzie to ważne ślubowanie – czy nieważne? Niby powinno być ważne – do decyduje słowo „Ślubuję”, ale czy na pewno? A gdyby ktoś ślubował wspierając się formułą  „Tak mi dopomóż Jahwe”?... Ba! A gdyby (co tu zresztą wiele gdybać…) posłem został  jakiś satanista, albo  wyznawca Swarożyca?... Trybunał Konstytucyjny już dzisiaj powinien zapobiegliwie zająć się tą kwestią, bo w rozwiniętej do granic totalnych demokracji może ona objawić się szybciej, niż się nam wydaje…

 Najważniejszą  kwestią politycznej walki w najbliższych latach będzie, jak sadzę, konfrontowanie się PiS-owskiej retoryki „otwarcia się na różne środowiska” z potrzebą twardej „walki o wszystko” – który to zamiar zdradziła rozgoryczona paniusia Kopacz w swym pożegnalnym występie. Bo to można otwierać się w wszystko i na wszystkich – za wyjątkiem otwierania się na tych, co zmierzali do „dorżnięcia watahy”. Otwierać się na rzeźników?... Podczas minionych 26 lat formacje spodstolne wykazały  dobitnie i bez cienia wątpliwości, że nie są to siły nacechowane dobrą wolą – ani dochodzenia do prawdy, ani do dobrobytu Polaków, ani do sprawiedliwości – wykazały natomiast dobitnie i bez cienia wątpliwości, że bliskie jest im leninowskie „kto kogo”. „Otwieranie się” na taki element – na element wspólnoty rozbójniczej dzielącej terytorium Polski z narodem polskim -   może być bardzo ryzykowne, jeśli nie towarzyszyć mu będzie twarda, zdecydowana polityka faktów dokonanych zmierzająca do marginalizacji wspólnoty rozbójniczej.

Drobny  fakt, że  mimo  deklaracji o „otwieraniu się” sprytni wałkonie ludowi  nie dostali posadki wicemarszałka Sejmu napawa drobnym optymizmem. Oby i w konfrontacji ze smutnym platformerskim wałachem czy żydowskim lobby politycznym PiS przejawiał  w przyszłości tyle samo determinacji i twardości.

                                                                                                          Marian Miszalski     

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »